Lampy świecą w dzień i irytują mieszkańców

Czytaj dalej
Fot. Archiwum prywatne
Łukasz Koleśnik

Lampy świecą w dzień i irytują mieszkańców

Łukasz Koleśnik

To odwieczny problem. Mieszkańcy Gubina znów pytają nas, dlaczego lampy drogowe świecą w ciągu dnia. Kto za to płaci? Miasto.

Już w zeszłym roku urzędnicy starali się jakoś poprawić sytuację z oświetleniem na ulicach. Organizowali nawet spotkania z przedstawicielami właściciela sieci, czyli Eneą. Nie przynosiło to żadnych rezultatów, aż Enea podzieliła się na mniejsze spółki, przestała się zajmować konserwacją i zleciła to zadanie firmie zewnętrznej. Wydawało się, że po takich zmianach będzie już dobrze, zwłaszcza, że firma podwykonawcza, która dogląda lamp jest z Gubina. Jak się jednak okazało, problem z lampami dalej występuje.

- Bardzo się cieszę, że oświetleniem opiekuje się nasza firma. Ale w dalszym ciągu naprawy przeprowadzane są w ciągu dnia. Ostatnio przejeżdżałam przez miasto i wszędzie paliły się żarówki. Denerwuje mnie to. Lampy palą się zupełnie niepotrzebnie. Po co oświetlać pół miasta, żeby naprawić dwie lampy? - pyta Urszula Kondracik. Podobnie wypowiada się Tomasz Juskowiak. - Przydałoby się zwrócić uwagę wykonawcom, aby oszczędzali miejskie pieniądze - ocenia krótko.

Zapytaliśmy właściciela firmy, zajmującej się konserwacją oświetlenia Zbigniewa Bołoczko, czy jest jakaś możliwość, aby przeprowadzać konserwacje w inny sposób. - Nie mamy w umowie wymiany źródeł światła w porze nocnej. Czy radni zapłacą za pracę w porze nocnej? - dopytuje się Bołoczko. Ponadto podkreśla, że starają się ograniczać zapalanie lamp do minimum. - Niestety, nie ma rozdziału na poszczególne ulice tylko na ciągi. Dlatego nasze możliwości są ograniczone. Staramy się jednak wykonywać prace jak najszybciej, mamy na miejscu dwa podnośniki i gdy dostajemy sygnał w sprawie awarii, to działamy natychmiast. Nie tak jak to robiła Enea, że zapaliła na parę godzin dla wymiany jednej żarówki. My uwijamy się w zaledwie kilkanaście minut - wyjaśnia konserwator.

Problemem są też częste awarie, ale powstają głównie przez wandali. - Niestety, lampy są demolowane nagminnie. Urząd miasta powinien zainwestować w wysokiej jakości monitoring, aby móc identyfikować takie osoby i odpowiednio karać, ponieważ ten proceder się nie skończy - podkreśla Bołoczko.

A co na to inni mieszkańcy? - Moim zdaniem lepiej, że świeci w dzień, niż gdyby miałoby nie palić się w nocy - stwierdza Marek Kłuciński. - Są w mieście miejsca, w których w ogóle nie ma lamp i jest ciemno i tym miasto powinno się zająć - zaznacza.
Faktycznie są. - Przykładem jest pięć wspólnot przy ul. Barlickiego. Nie ma tam żadnej lampy, a ostatnio ktoś nawet złamał nogę - twierdzi Janusz Jażdżewski.

Burmistrz Barłtomiej Bartczak zaznacza, że jeszcze nie zostało ustalone, na jakie inwestycje miasto przeznaczy pieniądze. - Najprawdopodobniej w marcu spotkamy się z radnymi i omówimy możliwości. Być może wśród zadań znajdą się dodatkowe lampy i monitoring - mówi.

Łukasz Koleśnik

Co robię?


 


"Ja jestem kobieta pracująca, żadnej pracy się nie boję". To słynny cytat z serialu "Czterdziestolatek". Dlaczego go przytaczam? Nie jestem kobietą ;) Ale jeśli chodzi o moją pracę dziennikarską, to żadna tematyka mnie nie odstrasza. Biznes, polityka, sport, reportaże, fotoreportaże, relacje, newsy, historia. Dzięki temu też pogłębiam swoją wiedzę i doskonalę swoje umiejętności.


 


Największą satysfakcję z pracy mam wtedy, kiedy w jakiś sposób mogę pomóc. Dlatego często opisuję ludzi z problemami, chorych i potrzebujących oraz zachęcam do pomocy. I kiedy uda się pomóc nawet w najmniejszym stopniu, to jest plus.


 


Działam głównie na terenie powiatu krośnieńskiego. Obecnie trzymam ręce na pulsie, jeśli chodzi o poszczególne inwestycje w regionie, jak chociażby przygotowywane podniesienie zabytkowego mostu w Krośnie Odrzańskim (Czy zabytkowy most w Krośnie Odrzańskim zostanie podniesiony w tym roku? To coraz mniej prawdopodobne), przyglądam się rozwojowi szpitala w regionie (Zachodnie Centrum Medyczne w końcu kupiło nowy rentgen do szpitala. Budynek w Gubinie doczeka się termomodernizacji).


 


Jak trafiłem do Gazety Lubuskiej?


W Gazecie Lubuskiej jestem zatrudniony od kwietnia 2015 roku. Wcześniej też pracowałem jak dziennikarz, głównie na terenie Gubina i okolic. Tam stawiałem też swoje pierwsze kroki w zawodzie, poznałem podstawy, złapałem kontakty.


 


Początkowo nie łączyłem swojej przyszłości z dziennikarstwem. Myślałem o informatyce albo aktorstwie (wiem, spory rozstrzał ;) ). Ostatecznie trafiłem jednak na studia do Wrocławia, gdzie studiowałem na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Poszczęściło mi się i po studiach zacząłem pracę w zawodzie oraz trwam w nim do dziś.


 


O mnie


Jestem miłośnikiem piłki nożnej oraz koszykówki. Od lat zapalony kibic Borussii Dortmund. Łatwo się domyślić, że w wolnym czasie lubię oglądać mecze, ale nie tylko. Czytam książki. Głównie kryminały lub biografie. Kinomaniak. Oglądam filmy (fan Gwiezdnych Wojen, ale tych starych) i seriale (za dużo by wymieniać). Lubię czasem pobiegać (za rzadko, co po mnie widać ;) ). Tak w skrócie. To tyle :)

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.