Legendarny przygraniczny bazar powoli umiera, czy już nie wrócą lata, kiedy tętnił życiem?

Czytaj dalej
Fot. Renata Hryniewicz
Renata Hryniewicz

Legendarny przygraniczny bazar powoli umiera, czy już nie wrócą lata, kiedy tętnił życiem?

Renata Hryniewicz

Pamiętacie bazar z czasów jego świetności? Tłumy niemieckich klientów i zarobieni, ale uśmiechnięci handlowcy. Dziś klientów nie ma, a kupcy się nudzą. I ... wcale im nie jest do śmiechu.

- Pamiętam, jak za czasów, kiedy handel na bazarze kwitł, woziłam codziennie pieniądze do banku. Teraz ledwo na życie wystarcza - mówi „GL” Ewa Konieczyńska, która od 20 lat prowadzi restaurację na bazarze. - Kiedyś to było jednak inaczej. Jak klienci przyjechali na bazar, to jedli u mnie trzy razy. Rano, zaraz po przyjeździe, przychodzili na śniadanie. Zanim obeszli bazar, już było południe, więc zjedli obiad. Potem się chwilę pokręcili i znów trafili do mnie - na kawę, a przy okazji znów zamówili coś do jedzenia.

CZYTAJ DALEJ:

  • Dlaczego bazar wymiera?
  • Jakie handlowcy mają problemy?
Pozostało jeszcze 89% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Renata Hryniewicz

Moje działania reporterskie skupiają się na terenie powiatu słubickiego i sulęcińskiego. Szukam tu ludzi, miejsc, wydarzeń, o których warto pisać i je pokazywać. Szukam tematów, które niosą jakiś przekaz, pokazują ciekawe działania, ale także takich, w których poprzez nagłośnienie mogę pomóc rozwiązać problem. Zawsze staram się dociec prawdy wysłuchując różnych wariantów, jeśli chodzi o spór – wysłuchuję i opisuję obie strony. Staram się, żeby Czytelnik sam ocenił, po której stronie leży prawda. Można zgłosić mi każdy temat, każdy problem, każdą inicjatywę.
Jestem zawsze blisko ludzi i staram się spotykać z nimi osobiście, by ocenić sytuację, a w temacie ująć także emocje. Lubię pisać o ludziach i ich przeżyciach, pokazywać to, co w moim rejonie dzieje się dobrego, ale nie uciekam od spraw kontrowersyjnych, o czym nie raz przekonali się moi Czytelnicy.
Jestem optymistką i nigdy się nie załamuję. Wierzę, że zawsze jest jakieś wyjście. Lubię dobry żart i ludzi wesołych z pozytywną energią. Nie znoszę smutasów.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.