Lubieżna i religijna. Katarzyna Wielka, czyli o Niemce kochającej Rosję

Czytaj dalej
Fot. Wikipedia
Włodzimierz Knap

Lubieżna i religijna. Katarzyna Wielka, czyli o Niemce kochającej Rosję

Włodzimierz Knap

10 lipca 1762 roku urodziła się Zofia Fryderyka Augusta zu Anhalt Zerbst Dornburg. Do historii przeszła jako Katarzyna II Wielka. Rozmowa z prof. Andrzejem Andrusiewiczem, znawcą dziejów Rosji, autorem m.in. "Cywilizacji rosyjskiej"

- Czy Katarzyna Wielka to postać mało znana?

- Jeżeli ktoś nie wie, kim była, to tylko o nim bardzo źle świadczy, niezależnie od wykształcenia i wykonywanego zawodu.

- Cesarzową Katarzynę za życia i po śmierci jedni podziwiali, a drudzy - nienawidzili, szkalowali.

- Nie wiem, czy był w dziejach władca, który byłby tak biegunowo różnie oceniany. W historii Rosji takiego nie było.

- Czy dziś historycy są w stanie choćby zbliżyć się do prawdy o Katarzynie?

- Trzeba o to mocno zabiegać. Ale ktoś, kto twierdzi, że zna prawdę o Katarzynie, kłamie. Nie sposób zrozumieć cesarzowej, jeśli nie przyjmie się, że była to niezwykła kobieta, o wybitnej umysłowości, skomplikowanym charakterze. Uznawała tylko siłę i siły się lękała. Dla poddanych i pokonanych była wspaniałomyślna. Nie przebaczała tylko tym, którzy ją osobiście zranili. Lubiła pochlebstwa, lecz brzydziła się pochlebcami.

- Polacy na ogół są jednoznaczni w ocenie Katarzyny.

- Nie można się temu dziwić, ale powinniśmy pamiętać, że była władcą Rosji, o jej interes dbała, a nie o Polski. Nie rozumiał tego Stanisław August, wielu magnatów i przedstawicieli elit politycznych I RP.

- Wbrew panującemu w Polsce przekonaniu, nie ona była spiritus movens rozbiorów Polski, choć zaaprobowała projekt podziału Rzeczypospolitej przygotowany przez hrabiego Iwana Czernyszewa już w 1763 r.

- Oczywiście, że nie ona była prowodyrem, ale bez niej do niego nie mogłoby dojść. Parł do niego głównie król Prus Fryderyk Wielki. Cesarzowa Austrii Maria Teresa wykazała się zaś niebywałym cynizmem i hipokryzją. Już w 1769 r. zabrała część Polski, prosząc papieża Klemensa XIV o błogosławieństwo dla tego aktu, co uzyskała. Katarzyna początkowo odrzucała projekty podziału Polski. Uspokajała Stanisława Augusta, że nie zamierza kroić Polski. Fryderykowi Wielkiemu też dawała to jasno do zrozumienia. Zadowolona była z faktu, że cała Rzeczpospolita znajduje się pod jej kontrolą.

- W traktacie o wiecznej przyjaźni z 1768 r. między Polską a Rosją zobowiązała się bronić całości Rzeczypospolitej. Uległa jednak władcy Prus. Dlaczego?

- Kierowała się interesem Rosji - tak brzmi najkrótsza odpowiedź, oddająca istotę rzeczy. W interesie Rosji było wtedy dbanie o dobre relacje z Prusami i Austrią, szczególnie w kontekście toczącej się wojny Petersburga z Turcją.

- Dziś emocje wywołują opisy życia osobistego carycy, zwłaszcza seksualnego.

- Wielu ludzi patrzy i ocenia ją przez pryzmat jej życia seksualnego, ale na bulwersujące zachowania imperatorowej nie ma dowodów w źródłach. Powtarzane są za to na ogół wymyślone rzeczy, jak choćby ta o stosunkach seksualnych z końmi. Wymyślił taką bajeczkę Jean Henri Castera, pierwszy biograf imperatorowej, a tak naprawdę paszkwilant.

- To skąd taka opinia o niej?

- To fragment czarnej legendy, jaka na temat cesarzowej zaczęła powstawać za jej życia. Nie oznacza to, że prowadziła cnotliwe życie. Urodziła pięcioro dzieci, przez jej alkowę przeszło, według moich ustaleń, 10 faworytów, choć Wiera Proskurina doliczyła się ich 21. Faworyt był kochankiem, jego apartament sąsiadował z sypialnią władczyni, ale „faworyt” to było też stanowisko oficjalne, podawane w dzienniku urzędowym, ze słoną pensją. Poza nimi byli także kilkumiesięczni, kilkudniowi i jednodniowi kochankowie Katarzyny. Liczba jej partnerów seksualnych jest niemożliwa do ustalenia. Kiedy z wypiekami na twarzy mówi się o jej rozwiązłym życiu, zapomina się o czasach, w których żyła. W sferze obyczajowości epoka Katarzyny była rozpustna. Ale nie sądźmy jej łatwo. Miała prawo wyboru kochanków. A wybierała takich, przy których mogła być zadowolona, spełniona, a może nawet szczęśliwa.

- Imperatorowa była też niezwykle płodną pisarką. Jak Pan ocenia jej dorobek literacki?

- Pod względem literackim była marnym autorem, lecz pozostawiona przez nią spuścizna literacka dla historyka jest kapitalnym materiałem źródłowym, z tym, że nie sposób w miarę precyzyjnie powiedzieć, ile w jej pismach jest prawdy, a ile zmyślenia. Mnie chyba najbardziej fascynuje jej religijność.

- Ta „ladacznica” była osobą głęboko religijną?

- Religia, wiara, pełniły w jej życiu niezwykle ważną rolę, o czym praktycznie nikt nie wspomina. Urodziła się jako protestantka i w życiu publicznym pozostała nią do końca; była aktywna, pracowita, odpowiedzialna. Stała się jednak żarliwą wyznawczynią prawosławia. Choć była Niemką, i tak ją postrzegano, to z ducha stała się prawosławną Rosjanką. Była oczarowana prawosławiem nie tylko od jego zewnętrznej strony. Nierzadko pogrążała się w modlitwie, układała modlitwy.

- Co było celem Katarzyny II?

- Osiągnięcie przez Rosję statusu światowego mocarstwa, co jej się udało. Kochała zresztą Rosję i Rosjan.

- Mówiono o niej, że jest „filozofem na tronie”.

- Filozofem nie była, ale jej przeznaczeniem był tron. Nie była najwyższym przedstawicielem państwa, lecz sama była państwem.

WIDEO: Mówimy po krakosku - odcinek 12. Zróbże, idźże, weźże

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto

Włodzimierz Knap

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.