Lubuskie winiarstwo to ludzie i ich wielka pasja. Dlaczego zajęli się uprawą winorośli?

Czytaj dalej
Fot. Mariusz Kapała
Dariusz Chajewski

Lubuskie winiarstwo to ludzie i ich wielka pasja. Dlaczego zajęli się uprawą winorośli?

Dariusz Chajewski

Dlaczego jako główny motyw wakacyjnych wędrówek przyjęliśmy winnice? Wcale nie dlatego, że enoturystyka święci triumfy na świecie. Przede wszystkim ze względu na ludzi pełnych pasji, którzy pragną żyć zgodnie z tradycją, ale i naturą.

Łagodna nadodrzańska skarpa w Górzykowie i Gostchorzu, toskańskie pagórki w Zaborze i Mierzęcinie... Niezależnie, czy leżą nad jeziorami, czy wśród lasów mają swój niepowtarzalny klimat. Lubuskie winnice to przede wszystkim niewielkie projekty, rodzinne. Ale to, co bywa uciążliwe w tym przypadku, stanowi o unikalności winnic i win. Lubuscy winiarze więcej czasu i uwagi poświęcają swoim krzewom i owocom. Winna latorośl jest tutaj ręcznie przycinana, a właściciele dobrze znają i dbają o każdy krzak. Także zbiór odbywa się ręcznie. Za granicą na ręczne zbiory mogą sobie pozwolić tylko te winnice, które produkują najlepsze wina. Ziemia Lubuska to najdalej na północ wysunięty skrawek Europy, gdzie hoduje się winorośl. Jednak to, co było utrudnieniem, może stać się jej szansą, chociażby za sprawą zmian klimatycznych.

Nie taka Stara Wieś

W naszej podróży odwiedzimy m.in. Winnicę Kinga w podnowosolskiej Starej Wsi. Dlaczego od niej zaczynamy? To najstarsza winnica tego winiarskiego odrodzenia, na razie jedyna, która jest prowadzona przez winiarzy w drugim pokoleniu.
Tutaj znajdziemy gospodarstwo, które zostało założone w 1985 r. przez Halinę i Wojciecha Kowalewskich. O polskim winie wówczas jeszcze nikt poważnie nie myślał. Początkowo państwo Kowalewscy uprawiali tylko deserowy skarb Panonii. Winiarze ze Starej Wsi chcieli jednak zmierzyć się z uprawą na większą skalę, dlatego wybór szczepu był sprawą oczywistą. Problemem był jednak brak osób, które mogłyby udzielić rad dotyczących kultywacji i ochrony winorośli. Winiarze uczyli się metodą prób i błędów.

Winnica po przejściach

Los winnicy w Starej Wsi nie oszczędzał. Jej działalność została przerwana w dramatyczny sposób latem 1997 roku. Przez Polskę przetoczyła się wówczas katastrofalna powódź, która nie oszczędziła Starej Wsi. Gdy woda opadła, właściciele odnaleźli jeden żywy krzew. To dziś najstarszy krzew winnicy, odmiany aurora, traktowany od tej pory niczym sacrum, stała się dla winiarzy ze Starej Wsi symbolem odnowy i nadzieją na kolejne lata. Podjęta została decyzja o kontynuacji uprawy winorośli. Wczesną wiosną 1998 roku Wojciech Kowalewski pojechał do Instytutu Winorośli w Kiszyniowie, skąd sprowadził sadzonki nowych interesujących odmian deserowych i moszczowych. Obecnie plantacja prowadzona jest właśnie przez panią Kingę i jej męża Roberta Koziarskiego.
- Oczywiście, że mamy prawo nazywać się polską Toskanią, chociaż patrząc, jak dynamicznie rozwija się w naszym kraju winiarstwo, wiele innych regionów do tego aspiruje - mówi Kinga Kowalewska- -Koziarska. Z wykształcenia plastyk zadecydowała, że winiarstwo to jest jej prawdziwa miłość. Winiarstwo i... kuchnia. W czym to widać? Pojedźcie do Starej Wsi.

Na tropie tradycji

Oczywiście zajedziemy do Zaboru, aby zwiedzić Centrum Winiarstwa i największą w Polsce winnicę samorządową. Winnica Miłosz znajduje się tuż obok, w Łazie i szczyci się szlachetnymi winami ze starych odmian, uprawianych tutaj od XVI wieku, ale nie stroni też od nowszych szczepów: devina, zweigelta, dornfeldera, aliberneta. Uprawiana jest tutaj wyłącznie szlachetna winorośl vitis vinifera. Chwali się zwłaszcza cytrusowymi w charakterze winami z białego burgunda, ale poleca też aromatyczne odmiany müller thurgau... Chlubą jest zweigelt o delikatnym zapachu papryczki, smaku dojrzałych wiśni i czereśni. - Robimy wina musujące, metodą szampańską - opowiada właściciel winnicy Krzysztof Fedorowicz. - Tradycja tego rodzaju win w Zielonej Górze jest bardzo bogata. Nasz region był, po Szampanii, drugim w Europie co do produkcji win tego rodzaju. Nieprawdopodobne? Tu jest więcej słońca niż w Szampanii.
Winnica powstała w 2005 roku. Pierwszy hektar pan Krzysztof dostał od ojca. Wyciął rodzinny sad wiśniowy, zasadził pierwsze winorośle. Jak opowiada, jego mistrzami byli winiarze z Moraw. Wiele czasu poświęcił historii lubuskiego winiarstwa. I winiarskiej... archeologii. Na okolicznych wzgórzach odnalazł i ocalił pozostałości szczepów uprawianych tutaj przez wieki.

O winnej pasji piekarza

Najpierw kilka zdań prezentacji właściciela kolejnej winnicy: „Mam na imię Guillaume, a na nazwisko Dubois. Jestem jednym z pierwszych producentów wina musującego w Polsce. Jestem Francuzem i Polakiem. Mam 47 lat. Od 40 lat kocham Polskę, 25 lat kocham moją żonę Virginię, 20 lat kocham mojego syna Ilana i od 10 lat kocham winorośl. Mieszkam w Polsce i we Francji. Między Krosnem, Gostchorzem (gdzie znajduje się winnica) a Paryżem (obszar Champagne).
Winnice w Gostchorzu mają już ponad 15 hektarów. Uprawia pięć odmian winorośli. W 2014 roku wykonał pierwszą małą produkcję wina musującego. Próba ta była bardzo obiecująca. Wino z Gostchorza spotkało się z bardzo dobrą oceną osób z laboratoriów w Szampanii. I jak twierdzi winiarz, już wkrótce będzie to najlepsze wino musujące na świecie, co ma zamiar potwierdzić w konkursach. I pomyśleć, że do Krosna Odrzańskiego przyjechał, aby być... piekarzem.
- Lubuskie może jeszcze nie jest w pełni regionem winiarskim, ale jest na dobrej drodze, aby się nim stać - mówi Guillaume Dubois. - Jednak jego przyszłość to wina musujące i powtarzam to innym winiarzom. Jestem przekonany, że mamy tutaj szansę produkować najlepsze wina musujące na świecie. Moje już wygrywają na konkursach z uznanymi markami…

Drogie hobby

- W moim przypadku winnica to jest jakby wartość dodana, drogie hobby, jak ja to mówię - mówi, śmiejąc się Zbigniew Czmuda, właściciel Pałacu w Wiechlicach i otaczającej go winnicy. - Czyli to na razie winnica hobbystyczna, na której się uczymy i która kosztuje wiele pracy, zabiegów, gdyż popełniamy mnóstwo błędów. Ale krok po kroku coraz lepiej to nam wychodzi. Czy jestem winiarzem? Bardzo początkującym, dopiero za dwa pokolenia, moi następcy będą mogli tak o sobie powiedzieć.
Jak dodaje Czmuda, dopiero w minionym roku udało się jemu i współpracownikom wyprodukować wino, z którego są - w miarę - zadowoleni. Winnicę założono w 2009 roku. Bodźcem do jej założenia było znalezienie mapy z XVIII wieku, na której zaznaczona była winnica - nie dalej niż kilometr od zespołu pałacowego. Znajdowała się ona na niewielkim stoku wygasłego wulkanu. Dziś uzupełnia atrakcje pałacowe, a przede wszystkim polską kuchnię.

Polskie wina podbiją Europę?

Zobacz lubuskie winnice

Odwiedź lubuskie winnice

Dariusz Chajewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.