Ludzie mówią, że biogazownia już na amen Lubiechnię Wielką załatwi

Czytaj dalej
Fot. Renata Hryniewicz
Renata Hryniewicz

Ludzie mówią, że biogazownia już na amen Lubiechnię Wielką załatwi

Renata Hryniewicz

W Lubiechni Wielkiej jest 31 wiatraków. Kiedy powstawały, ludzie protestowali, ale się nie udało. Teraz znów protestują, bo do wiatraków ma dołączyć biogazownia.

Te 31 wiatraków postawiono cztery lata temu wbrew woli mieszkańców (pisaliśmy w GL, kiedy protestowali, teksty są na gazetalubuska.pl).

- Wiatraki są dla nas uciążliwe, ale jakby było mało, teraz postanowiono uszczęśliwić nas biogazownią - mówi Renata Lewandowska.

Jest magistrem inżynierem środowiska. Tematyka wiatraków i ich wpływu na człowieka jest jej znana. Teraz zagłębiła się w „oddziaływanie biogazowni na środowisko i ludzi”.

- Zdajemy sobie sprawę, jak bardzo to będzie dla nas uciążliwe, że będziemy narażeni na nieprzyjemne zapachy, będziemy narażeni na skażenie naszych pól, skażenie wody pitnej, na narażenie naszego zdrowia, na skutki transportu surowców do produkcji biogazu, który będzie nie tylko niszczył drogi, ale też rozlewał gnojowicę i inne surowce na drogach - wylicza Lewandowska.

Jak nam tłumaczą fachowcy, jako wsad do komór fermentacyjnych biogazowni będą używane: kiszonka kukurydzy, kiszonka traw, kiszonka żyta, serwatka, gnojowica, obornik bydlęcy i inne odpady z przemysłu spożywczego.

Na spotkaniu w sprawie biogazowni mieszkańcy Lubiechni Wielkiej byli zdecydowanie na „nie”
Renata Hryniewicz Na spotkaniu w sprawie biogazowni mieszkańcy Lubiechni Wielkiej byli zdecydowanie na „nie”

- Sam odpad po fermentacji jest bardzo dobrym nawozem. Nawóz powinien trafiać na pola i rolnicy powinni się o niego bić - mówi Mirosław Ganecki, lubuski wojewódzki inspektor ochrony środowiska. Dodaje: - Sama biogazownia jest obiektem hermetycznym, ale jeśli nawóz będzie wożony beczkami, to siłą rzeczy będzie się rozlewał i to na pewno będzie uciążliwość, która może spotkać mieszkańców. Będzie odór, będzie rozjeżdżana droga itp. Sama biogazownia nie jest szkodliwia dla zdrowia, pod warunkiem, że będą przestrzegane wszystkie procedury. Nie dziwię się jednak ludziom, bo jeśli mają wiatraki, a pod nosem będzie jeszcze gnojowica, to jest świadomość pewnego zagrożenia, nawet jeśli go nie ma - komentuje inspektor.

Mieszkańcy przygotowali listy protestacyjne, które wczoraj trafiły na biurko burmistrza Rzepina.

- W sprawie biogazowni już raz wydaliśmy decyzję negatywną (kwiecień 2018 r. - dop. red.). Inwestor odwołał się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które tą decyzję uchyliło i stwierdziło, że może taka inwestycja powstać - mówi burmistrz Sławomir Dudzis. Podkreśla, że gmina nie zgadza się z decyzją samorządowego kolegium. - W związku z tym postanowiliśmy po raz drugi zorganizować konsultacje społeczne i zapytać mieszkańców, co sądzą. Mogę zapewnić, że nie wydamy żadnej decyzji, która może działać na szkodę mieszkańców naszej gminy - podkreśla Dudzis.

Burmistrz zapewnia też, że każdy mieszkaniec, który złożył protest, będzie mógł uczestniczyć w całym postępowaniu i miał możliwość odwołać się od każdej wydanej decyzji.

- Jeśli postawią na biogazownię, wszystko pójdzie na naszą szkodę. My będziemy cierpieć, by inni mogli zarabiać - mówi Maria Tarabasiuk. Nie wierzy w skuteczność protestów. - Co my możemy zrobić? Nic tu nie mam, z czego byśmy się cieszyli, a teraz jak nam to postawią, to całkiem nas dobiją. Tylko nas wygnać z tej wioski... - macha ręką.

Renata Hryniewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.