Ludzie, zejdźcie z drogi, bo kolumna jedzie - wypadki rządowych limuzyn

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banas
Sławomir Sowa

Ludzie, zejdźcie z drogi, bo kolumna jedzie - wypadki rządowych limuzyn

Sławomir Sowa

Wicepremier Beata Szydło wyszła bez szwanku z kolizji samochodu z rządowej kolumny. To kolejny punkt na liście sukcesów rządowych i prezydenckich kolumn, które brały udział w wypadkach i kolizjach w ostatnich trzech latach. Tak, sukcesów. Przecież do tej pory nikt nie zginął.

Dziękuję za troskę, wszystko ok. Była drobna stłuczka, nikomu nic się nie stało. Rozbite lampy i zderzaki. Uważajcie na drogach, bo deszcz i ślisko” – zaapelowała pogodnie na Twitterze wicepremier Beata Szydło. W czwartek na Śląsku wóz z jej konwoju nie wyhamował na czas i uderzył w cywilny samochód.

Bardzo się cieszymy, pani premier, będziemy uważać, pamiętając, żeby do deszczu, śliskiej jezdni dołożyć trzeci czynnik klimatyczny – rządowe kolumny. Sorry, taki mamy klimat.

Apel pani wicepremier warto wziąć sobie do serca. Mamy bowiem do czynienia z praktykiem, a nie przemądrzały ekspertem z telewizyjnego studia, który porządnej kolizji nie powąchał. Rządowe i prezydenckie kolumny lokują się w czołówce empirycznych badań nad bezpieczeństwem ruchu drogowego. Trzeba przyznać, że nikogo nie zmuszają, sami wszystko testują. Fakt, że na żywym ciele swoim i społeczeństwa, ale jednak. Trochę w myśl zasady, im więcej potu na ćwiczeniach, tym mniej krwi w boju. Oby.

Przypomnijmy pokrótce: 4 marca 2016, autostrada koło Opola – pęka opona w prezydenckiej limuzynie, auto wpada w poślizg, prezydent uchodzi z życiem, 26 stycznia 2017, okolice Torunia – kolizja z udziałem samochodu wiozącego szefa MON Antoniego Macierewicza, 10 lutego 2017, Oświęcim – wypadek kolumny rządowej z premier Beatą Szydło, premier ląduje w szpitalu. Do tego trzeba dołożyć kolizje z udziałem wiceszefa MON Bartosza Kownackiego (marzec 2017), a w tym roku dwa zdarzenia z udziałem kolumny prezydenta oraz wspomnianą drobną stłuczkę pani wicepremier. Może coś mi umknęło, ale – jak to mówią – co się odwlecze, to nie uciecze.

To nie jest jakiś zbiorowy akt oskarżenia wobec służb odpowiedzialnych za transport VIP, bo wiadomo jak to bywa na drodze – nie sposób wszystkiego przewidzieć. Ktoś wtargnie na pasy, ktoś wymusi pierwszeństwo. Ale ta lista robi wrażenie. Zbyt duże, niestety.

Sławomir Sowa

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.