Mam wielką słabość do roślin na gigancie

Czytaj dalej
Fot. Michalina Zakrzewska
Dorota Witt

Mam wielką słabość do roślin na gigancie

Dorota Witt

- Zadziwia mnie, jak bardzo pomysłowe potrafią być rośliny. Ich wzajemne animozje czy sympatie, ich determinacja w szukaniu dla siebie nowej przestrzeni, jeżeli inna roślina blisko nich jest im nieprzychylna - mówi Małgorzata Kaczmarek, autorka projektu „Ćwiczenia z fitosocjologii stosowanej”.

Rośliny jako dzieło sztuki wystawiane w galerii - to mogę sobie jeszcze wyobrazić. Ale świat roślin jako wzór zachowań społecznych, z którego my, ludzie, możemy czerpać inspiracje? Trudno uwierzyć...
Rośliny tworzą wielostrukturowe sieci powiązań gatunkowych i międzygatunkowych. Podejmują współpracę miedzy sobą czy np. z grzybami po to, żeby przeżyć i rozwijać się. Część z nich, np. storczykowate, oszukuje i wykorzystuje (nawet seksualnie) inne istoty, jak choćby owady. Co do ludzi - bardzo lubię, chociaż trochę uproszczoną, analogię między spółdzielniami socjalnymi a demokratycznym współzarządzaniem roślin. Ogólnie chodzi o to, że w modelu ekonomii społecznej nie ma szefa, a za wszystko w firmie odpowiadają demokratycznie spółdzielcy. Tak samo sieci roślin nie podlegają zarządzaniu przez jednostkę, a przez ogół ich „członków”.

Czy to znaczy, że mamy się uczyć zasad współżycia społecznego od pomidorów albo storczyków?
Możemy. Ich świat jest zupełnie odmienny od naszego, a sposób rozwiązywania niektórych problemów, np. postrzegania kolorów, przesyłu informacji czy przekazywania wiedzy potomkom, może być dla nas źródłem inspiracji w poszukiwaniu rozwiązań dla osób niepełnosprawnych czy dalszego rozwoju technologii.

Dlaczego wzięła pani na warsztat akurat rośliny?
Z rodzinnego domu wyniosłam potrzebę otaczania się roślinami. Mieliśmy ich bardzo dużo i pierwsze lata na studiach, kiedy mieszkałam w pokoju, w którym panowały nieodpowiednie warunkami dla roślin, były wypełnione pewną tęsknotą, doskwierał mi brak, pustka. Jeszcze przed studiami interesowałam się naturalnym budownictwem (przed UAP-em, studiowałam architekturę), land-artem oraz bio-artem. Dzięki współpracy mojego wydziału z Wydziałem Biologii UAM weszłam w kontakt z botanikami. Moje pierwsze prace roślinne i projekty, niestety, nie zostały zrealizowane, choć planuję do nich wrócić. Dotyczyły artystycznego i filozoficznego kontaktu z indywidualnymi roślinami, poddanymi genetycznym modyfikacjom. Zainteresował mnie sam proces kształtowania roślin w warunkach laboratoryjnych, gdzie na początku każda jest odtwarzana w osobnej probówce, aby nie zaraziła się niczym od ludzi i roślin, bo do modyfikacji genetycznej musi być jałowa. Zainteresowałam się ich migracjami, przeszłością, wpływem człowieka na florę, a przez to i ekosystemy.

w dalszym ciągu artykułu:

  • Czy moża pokochać roślinę i czy ona odwdzięczy się miłością?
  • Czy rodziny mają intuicję?
  • przeczytaj ciąg dalszy artykułu...
Pozostało jeszcze 61% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Dorota Witt

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.