Manuela Gretkowska napisała książkę o Osieckiej i Giedroyciu. Tych dwoje połączyła miłość niemożliwa

Czytaj dalej
Fot. Rafał Masłow
Maria Olecha-Lisiecka

Manuela Gretkowska napisała książkę o Osieckiej i Giedroyciu. Tych dwoje połączyła miłość niemożliwa

Maria Olecha-Lisiecka

O uczuciu, jakie połączyło Agnieszkę Osiecką i Jerzego Giedroycia, wiedziało niewielu. Historię miłości niemożliwej opisała Manuela Gretkowska w książce „Poetka i książę”. W rozmowie z DZ mówi o tym, jak trafiła na tę historię, dlaczego ją urzekła i która z tych dwóch postaci jest jej bliższa.

Kiedy mówimy o Agnieszce Osieckiej i mężczyznach w jej życiu, to pojawiają się takie nazwiska jak Marek Hłasko, Jeremi Przybora, Daniel Passent. Historia miłości z Giedroyciem w roli głównej, o której pisze pani w „Poetce i księciu”, nie jest znana. Jak pani na nią trafiła?

Powszechnie znana rzeczywiście nie była, choć w „Dziennikach” Agnieszki Osieckiej ten motyw jest. Na początku w ogóle nie myślałam, że kiedyś napiszę o tym książkę. Dopiero kiedy na nowo zaczęłam wczytywać się we fragment, jak zakochany Giedroyc jedzie za Agnieszką do Londynu (a wtedy podróż z Paryża do Londynu to była wyprawa) i gubi portfel, pomyślałam, że to jest bardzo symboliczne: on stateczny i dojrzały mężczyzna traci kasę - siłę, a Osiecka daje mu pieniądze. Wyjęła je z koperty. Proszę pamiętać, że to były lata 50. XX wieku. On był od Osieckiej starszy o 30 lat, przyjechał za nią jak wariat, chciał imponować, uwodzić, a tu klops. Ani grosza przy duszy. Sądzę, że ten zgubiony portfel obrazuje zagubienie szaleńczo zakochanego mężczyzny. To uruchomiło moją wyobraźnię. A poza tym, to ciekawy materiał na powieść: dzieliła ich różnica wieku, doświadczenie, a łączy napięcie, fascynacja, ale też polityka. Historia miłości niespełnionej, nieśmiałości, brawury.

To nie był płomienny romans. Osiecka szukała w Giedroyciu ojca?

Nie do końca. Raczej to była pogoń za romantyczną miłością, za uniesieniem. Osiecka była całe życie niepoprawną romantyczką. Łaknęła uczucia. Giedroyc stracił dla niej głowę, ale był ostrożny. W ogóle w tej historii Osiecka jest jak romantyczny mężczyzna, a Giedroyc jak rozsądna kobieta. Dla niego to była miłość życia. Kiedy Agnieszka wyjechała z Paryża, on już nigdy nie był taki sam. Widać na zdjęciach, jak zmieniły mu się oczy, w smutek weszła jeszcze melancholia.

Połączyło ich uczucie, a rozdzieliła nie polityka, a życie, proza życia właściwie.

Tak, bo co innego zakochać się, a co innego wspólnie żyć, tworzyć związek. Ta miłość okazała się niemożliwa z powodu codzienności.

Ile w tej książce jest prawdy o romansie Osieckiej i Giedroycia, a ile pani dodała od siebie?

To powieść, więc rzeczą naturalną jest, że trochę od siebie dodałam. 90 procent tej historii jest oparte na faktach, a 10 procent zmyśliłam, ale i te autentyczne fragmenty zamieniłam w literaturę, inaczej się nie da, chyba że to dokument jeden do jednego. Miałam dostęp do wiarygodnych źródeł, dzięki uprzejmości Agaty Passent, więc mogłam bardzo dokładnie odtworzyć sobie tę historię i opowiedzieć ją w książce. Starałam się, aby tego „sztukowania” nie było widać. Choć oczywiście uważny czytelnik zauważy, czego nie mogło być w „Dziennikach” i co jest dodane ode mnie. Np. wiadomo, że Witkacy dał Giedroyciowi spróbować kokainę. Ale jak? Kiedy? Scenę wymyśliłam od początku do końca, znając charaktery obydwu.

Manuela Gretkowska napisała książkę o Osieckiej i Giedroyciu. Tych dwoje połączyła miłość niemożliwa
Rafał Masłow

Ta historia jest trochę jak bajka.

Trochę tak: ona - wielki talent, poetka. On - wielki patriota, ale nie idiota. Intelektualista, dyplomata, wizjoner. Łączy ich prawdziwe uczucie. Kiedy pisarz trafia na taką historię, nie może o tym nie napisać! (uśmiech).

„Poetka i książę” jest nieco inną książką od tych, które pani wcześniej pisała. Jest taka bardzo subtelna.

Subtelna? Boże, jak nie ma seksu, to subtelna. Subtelność jest w portretowaniu ludzi i zjawisk. I seks nie ma z tym nic wspólnego. Jest wiele książek ostrych, mocnych, o wiele subtelniejszych od mdłych czytadeł. Osiecka i Giedroyc nie byli subtelni. Byli jak wszyscy ludzie - skomplikowani, okrutni i wspaniali.

Która z tych postaci jest pani bliższa?

Osiecka, choć poznałam oboje. Pracowałam w „Kulturze Paryskiej” rok. Osiecka była kobietą mającą pozornie wszystko, a nawet jak sama o sobie mówiła, „nadmiar”: talent, powodzenie, możliwości poznawania świata i ludzi. Jednak gdzieś to zniknęło zalane alkoholem, rozpuszczone w cierpieniu. Zawsze wybierała siebie, a że cierpiała już od dzieciństwa, wybierała instynktownie cierpienie.

Proszę opowiedzieć trochę o pisarskiej kuchni. Ile zajęło pani napisanie tej książki?

Książkę wydaję co roku. Zbieram materiały przez trzy czwarte roku, potem piszę. Z „Poetką i księciem” było podobnie. Piszę wtedy, kiedy mogę. Nie czekam na natchnienie, nie mam na to czasu, jak każda kobieta zajęta domem, dzieckiem, życiem na wsi.

Maria Olecha-Lisiecka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.