Łukasz Koleśnik

Maszewo: Tu stawiają na przydomowe oczyszczalnie, bo... tańsze

Instalacja przydomowych oczyszczalni w Maszewie może się zacząć dopiero w przyszłym roku.Więcej na naszej stronie Fot. Archiwum prywatne Instalacja przydomowych oczyszczalni w Maszewie może się zacząć dopiero w przyszłym roku.
Więcej na naszej stronie
Łukasz Koleśnik

Maszewo, Połęcko i Rybaki wciąż czekają na kanalizację. Inne wsie muszą zadowolić się przydomowymi oczyszczalniami. Mieszkańcy już złożyli 100 wniosków.

Od lat urząd zastanawia się, jak ugryźć temat kanalizacji trzech największych miejscowości w swoim regionie. Sprawa nie jest prosta, ponieważ koszt całego zadania opiewa na 11 milionów złotych.

- Wykonaliśmy dokumentację, ale nie możemy się na razie za to zabrać, ponieważ nie ma na to pieniędzy. Gmina sama tego nie udźwignie. Wystarczy spojrzeć na strategię województwa lubuskiego. Nie ma tam pieniędzy dla małych miejscowości na kanalizację. Maksymalnie możemy otrzymać 2 mln złotych, jeżeli wypełnimy dobry wniosek. Musielibyśmy przeznaczyć cały roczny budżet, aby ruszyć tę inwestycję - przyznaje Zbigniew Kościukiewicz, zastępca wójta.

Dlatego też gmina zajęła się czymś, co jest wykonalne, mianowicie przydomowymi oczyszczalniami ścieków. Jak przyznaje Kościukiewicz, trwają prace nad projektem. - Na kanalizację przyjdzie jeszcze czas. Teraz zajmujemy się innymi miejscowościami. Liczymy na dofinansowanie z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Unia dopłaca do każdej oczyszczalni 63 proc. wartości pojedynczej oczyszczalni - podkreśla Kościukiewicz. Zaznacza, że koszty każdej instalacji są różne, ponieważ typów jest naprawdę bardzo wiele. - Trudno naprawdę oszacować średnią cenę. Może to być od 8 do nawet kilkunastu tysięcy złotych. Jednak gmina bierze na siebie dokumentację techniczną oraz nadzór nad zadaniem. Wnioskujący mieszkaniec pokrywa pozostałą kwotę, czyli ok. 30 proc. - tłumaczy wicewójt.

Gmina czeka aż ruszy program i zbiera wnioski. Tych do urzędu wpłynęło już ok. 100. - Zainteresowanie jest większe, niż się spodziewaliśmy. Planowaliśmy 80 oczyszczalni, ale zrealizujemy oczywiście wszystkie - zaznacza wójt Dariusz Jarociński.
Co na to mieszkańcy gminy? - Musimy cierpliwie czekać na kanalizację. To najwygodniejsze rozwiązanie. Jednak znam kilka osób spoza gminy, które takie przydomowe oczyszczalnie ścieków mają zainstalowane i mówią, że sprawdzają się bardzo dobrze, więc myślę, że w pozostałych miejscowościach nie będą mieli na co narzekać - stwierdza Mieczysław Lis z Połęcka.

Na przydomowe oczyszczalnie postawiła również gmina Gubin. Ten region jest bardzo rozległy i instalacja kanalizacji się tam nie opłaca.

Jak sprawdzają się przydomowe oczyszczalnie?

- Nie narzekam. Oczywiście w tym przypadku nowe obowiązki spadają na użytkownika, czyli utrzymanie tej instalacji. Trzeba na przykład dosypywać bakterii, więc należy kupować specjalne proszki lub tabletki - wypowiada się pan Andrzej z Chlebowa.
Jak jednak dowiedzieliśmy się w urzędzie w Maszewie, obsługa również zależy od typu oczyszczalni. Te droższe mają odpowiednią technologię, która automatycznie zajmuje się takimi problemami, a mieszkaniec ma święty spokój.

Łukasz Koleśnik

Co robię?


Żadna tematyka mnie nie odstrasza. Biznes, polityka, sport, reportaże, fotoreportaże, relacje, newsy, historia. Dzięki temu też pogłębiam swoją wiedzę i doskonalę swoje umiejętności.


Największą satysfakcję z pracy mam wtedy, kiedy w jakiś sposób mogę pomóc. Dlatego często opisuję ludzi z problemami, chorych i potrzebujących oraz zachęcam do pomocy. I kiedy uda się pomóc nawet w najmniejszym stopniu, to jest plus. 


Działam głównie na terenie powiatu krośnieńskiego. Obecnie trzymam rękę na pulsie, jeśli chodzi o poszczególne inwestycje w regionie, jak chociażby przygotowywane podniesienie zabytkowego mostu w Krośnie Odrzańskim (Czy zabytkowy most w Krośnie Odrzańskim zostanie podniesiony w tym roku? To coraz mniej prawdopodobne), przyglądam się rozwojowi szpitala w regionie (Zachodnie Centrum Medyczne w końcu kupiło nowy rentgen do szpitala. Budynek w Gubinie doczeka się termomodernizacji).


Jak trafiłem do Gazety Lubuskiej?


W Gazecie Lubuskiej jestem zatrudniony od kwietnia 2015 roku. Wcześniej też pracowałem jak dziennikarz, głównie na terenie Gubina i okolic. Tam stawiałem też swoje pierwsze kroki w zawodzie, poznałem podstawy, złapałem kontakty.


Początkowo nie łączyłem swojej przyszłości z dziennikarstwem. Myślałem o informatyce albo aktorstwie (wiem, spory rozstrzał ;) ). Ostatecznie trafiłem jednak na studia do Wrocławia, gdzie studiowałem na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Poszczęściło mi się i po studiach zacząłem pracę w zawodzie oraz trwam w nim do dziś.


O mnie


Jestem miłośnikiem piłki nożnej oraz koszykówki. Od lat zapalony kibic Borussii Dortmund. Łatwo się domyślić, że w wolnym czasie lubię oglądać mecze, ale nie tylko. Czytam książki. Głównie kryminały lub biografie. Kinomaniak. Oglądam filmy (fan Gwiezdnych Wojen, ale tych starych) i seriale (za dużo by wymieniać). Lubię czasem pobiegać (za rzadko, co po mnie widać ;) ). Tak w skrócie. To tyle :)

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.