Jarosław Miłkowski

Mężczyzna poparzył się w saunie Słowianki

sauna Fot. pixabay.com To pierwsze takie zdarzenie na saunie w Słowiance
Jarosław Miłkowski

Warszawianin sądził, że – tak jak w stolicy – w naszej saunie są trzy ławki i oparł się o deskę zbyt blisko pieca. To pierwszy taki wypadek w Słowiance

– Mężczyzna w saunie w Słowiance poparzył sobie plecy i pośladki – taką informację dostaliśmy wczoraj od jednego z Czytelników.
Zdarzenie potwierdziła policja. – W czwartek przyjęliśmy zgłoszenie od 30-letniego mężczyzny. Twierdzi, że spadł z ławeczki, która była blisko pieca – mówił nam Maciej Kimet z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie.

– Ten mężczyzna był z Warszawy. Jak mówił, korzysta zwykle z sauny, która ma trzy ławeczki. U nas jednak są tylko dwie. Myślał, że siada na tę trzecią, a w rzeczywistości oparł się o deskę w pobliżu pieca – wyjaśnia Joanna Kasprzak-Perka, prezes gorzowskiej Słowianki.

Ani centrum sportowo-rehabilitacyjne, ani policja nie informuje o skali obrażeń mężczyzny. Gość z Warszawy zapowiedział jednak Słowiance, że skontaktuje się z nią przez prawnika. Do wczoraj żadne pismo w tej sprawie do centrum nie wpłynęło. Perka zaznacza, że jeśli mężczyzna wystąpi o odszkodowanie, a ubezpieczyciel je przyzna, będzie mogło zostać wypłacone zadośćuczynienie. – Jesteśmy ubezpieczeni – podkreśla prezes.

W 14-letniej historii naszej Słowianki to pierwszy przypadek poparzenia w saunie. Nie pierwszy jednak przypadek, gdy ktoś zrobił sobie krzywdę, korzystając z atrakcji kompleksu. Cztery lata temu jedna osoba zwichnęła sobie kolano na lodowisku (sąd uznał, że z winy Słowianki) i trzeba było jej wypłacić prawie 39,4 tys. zł odszkodowania. Zwykle z ciągu roku, na 400 tys. osób odwiedzających centrum, jest tylko kilka zgłoszeń szkód. W większości to poślizgnięcia na basenie lub lodowisku spowodowane nieuwagą lub nieostrożnością. – Zdarzają się jednak nietypowe sytuacje, jak żądanie zwrotu kosztów za uszkodzone markowe kąpielówki z USA – mówi Katarzyna Chojnacka-Niklas ze Słowianki.

Jarosław Miłkowski

Jestem dziennikarzem gorzowskiego działu miejskiego "Gazety Lubuskiej". Zajmuję się tym, co na co dzień dzieje się w Gorzowie - opisuję to, co dzieje się w magistracie, przyglądam się miejskim inwestycjom, jestem też blisko Czytelników. Często piszę teksty o problemach, z którymi mieszkańcy przychodzą do naszej redakcji w Gorzowie (Park 111, ul. Sikorskiego 111, II piętro). Poza tym bliskie mi są tematy związane z Kościołem. Od dzieciństwa jestem też miłośnikiem żużla, więc zajmuję się też tą dyscypliną sportu. Gdy żużlowcy rozgrywają sparingi, turnieje szkoleniowe a także jeżdżą w turniejach za granicą Polski, wybieram się tam z aparatem fotograficznym.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.