Mieszkańcy wsi nie zgadzają się na budowę dużych ferm świń

Czytaj dalej
Fot. Pixabay
Renata Zdanowicz

Mieszkańcy wsi nie zgadzają się na budowę dużych ferm świń

Renata Zdanowicz

Chcesz postawić fermę świń na 2 tys., sztuk. Możesz to zrobić, o ile uzyskasz pozwolenie mieszkańców. A z tym jest duży kłopot.

Znalazła się firma, która jest gotowa wybudowaniem na ścianie zachodniej m.in. w Lubu-skiem 500 chlewni po 2 tys. sztuk w każdej. Daje wszystko, materiał, paszę, prosiaka i stabilny dochód. Kredytuje także budowę chlewni. Samemu trzeba zdobyć pozwolenie. A z tym jest największy problem. Bo protestują mieszkańcy.

O świńskim biznesie rozmawiamy z producentem trzody chlewnej i szefem grupy producenckiej. - Kiedyś było tak, że gospodarstwa były mniejsze, świń nie trzeba było dużo trzymać i dochód był stabilny - mówi Zbigniew Kołodziej z Rozłóg, wsi koło Świebodzina. - Nawet mając 20 sztuk świń w roku można było przeżyć. Dzisiaj, nie ma co ukrywać, że gospodarka rynkowa spowodowała to, że ktoś jak ma poniżej 100 sztuk, to nie bardzo może z samych świń żyć - dodaje.

Powrót rolnictwa nie jest już mile widziany. Przykładem są Rozłogi. - Powstała druga wioska. Drugie tyle mieszkańców przybyło z miasta - mówi Z. Kołodziej.

Protestowali, kiedy hodowca drobiu chciał rozbudować swoją fermę indyków. Opór mieszkańców spowodował, że hodowca zgody nie otrzymał.
- Są takie absurdy, że kogut za mocno pieje i mieszkańcy ze skargą do gminy dzwonią. Jednak nie można uznać, że to są całe miejscowości. Raczej jednostki, które na wieś przyjechały i chcą zaprowadzić porządki, które nigdy z wsią nie miały nic wspólnego - tłumaczy.

Bo gdzie ma się odbywać produkcja zwierzęca jak nie na wsi? W mieście jest zakaz, na wsi zakaz. No to gdzie? Z Zachodu wszystko ściągać?

Na pewno kierunek budowy na stronie zachodniej Polski ferm świńskich wynika też z rozprzestrzeniania się choroby ASF (afrykański pomór świń). Ściana wschodnia jest już zablokowana, tam żadnej możliwości nie ma.
- Rząd bardziej chce walczyć z gospodarstwami na zasadzie bioasekuracji, nie rozwiązując problemu poprzez likwidację dzików, które są nosicielami tego wirusa - tłumaczy Z.Kołodziej.

Mogłoby powstać dziesiątki ferm hodowlanych. Ale zapewne nie powstaną, bo przeciwko ich budowie są mieszkańcy wsi.
Pixabay Mogłoby powstać dziesiątki ferm hodowlanych. Ale zapewne nie powstaną, bo przeciwko ich budowie są mieszkańcy wsi.

Przykładem walki z ASF jest Hiszpania. Kraj, gdzie praktycznie zlikwidowano i dziki, i trzodę chlewną. Hiszpanie odbudowali pogłowie, stawiając wyłącznie duże fermy.

Biogazownie budowane przy fermach też rodzą obawy okolicznych mieszkańców. W nich z odpadów fermowych wytwarza się energię. Dochód przy trzodzie chlewnej cały czas spada i jest zmienny a to dodatkowe źródło dochodu. Mieszkańcy też mogą na tym skorzystać.
- Niech tylko obsiewają pola! - domagają się nieświadomi oponenci. - Ile zboża można zjeść, wykorzystać na chleb lub paszę? Pasza to jest produkcja zwierzęca. Praktycznie jedno z drugim zazębia się. Często w swoim gospodarstwie mam tak, że wszystkie zboża idą na pasze i czasem jeszcze dokupuję bo nie starcza - wyjaśnia Kołodziej.

Rozwój gospodarstwa zaplanował Bogusław Gardziejewski z Boryszyna w gminie Lubrza. Chce na działce na skraju wsi postawić fermę na 600 prosiaków. Co sądzi o protestujących sąsiadach? - Najśmieszniejsze, że strajkują ci co ich ojcowie trzymali świnie. Nie wiem co chcą zrobić, ze wsi miasto? Nawet ode mnie kupowali te świnki, sami je sobie zabijali i na wyroby przerabiali - przypomina B. Gardziejewski.

Nowa ferma ma zaprojektowane budynki zgodnie ze standardami unijnymi. W chlewni będą filtry. - To nie są budynki takie, w których kiedyś trzymali świnie - zapewnia. Dodaje, że wjazd na fermę będzie usytuowany na samym końcu boiska, od ludzi prawie pół kilometra. - Ja „uciekłem” bardzo daleko od wioski. Przecież sam też tam postawię dom.

O swojej produkcji mówi: - To będzie na głębokiej ściółce. Świnie będą miały sucho. Komory na 100 sztuk i w każdej będzie ścielone. Nie będzie żadnego odoru. Z obornikiem będę na pola jeździł, mam 60 ha ziemi, będę rozsypywał.

Rolnik ma wydaną decyzję z gminy. Zażalenie trzech mieszkańców sprawiło, że urząd przekazał decyzję do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.

Renata Zdanowicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.