Moim zdaniem: "Futbol jest wielki!"

Czytaj dalej
Fot. Szymon Starnawski
Andrzej Flügel

Moim zdaniem: "Futbol jest wielki!"

Andrzej Flügel

Sukces ma wielu ojców. Szczególnie jak jest feta. Ktoś naśmiewał się z kiedyś z polskich piłkarzy? Ktoś pytał czemu nie wygrali z Gruzją siedem, a tylko cztery zero, mimo tylu okazji? Ktoś mówił, że Adam Nawałka nie nadaje się na trenera kadry? Ktoś dopytywał się kiedy Robert Lewandowski strzeli w końcu gola w reprezentacji? Ktoś mówił, że nie może oglądać polskiej piłki, zarówno ligowej jak i reprezentacyjnej, a dopiero jak widzi Barcelonę czuje prawdziwy futbol?

Skąd! Od niedzielnego późnego wieczora nie ma absolutnie nikogo takiego. Jak się okazuje niemal wszyscy doceniali polskich piłkarzy, wierzyli w nich, spodziewali się sukcesu, lubili, trzymali kciuki. Teraz, już niemal z marszu, widzą jak nasi rządzą we Francji.

Ponieważ kibicuję polskiej piłce, nie tylko kiedy jest sukces, ale zawsze i wszędzie, więc takie farbowane lisy tylko mnie śmieszą. Chciałbym też zauważyć, że są tacy, usiłujący uporczywie stawiać znak równości swojej ulubionej dyscypliny, szczególnie żużla, co w naszym regionie zdarza się bardzo często, z piłką nożną. Przebieg meczu z Irlandią, ostatnie minuty, wielka feta w obecności prawie 60 tysięcy ludzi są dowodem, że żadna dyscyplina nie ma najmniejszych szans z futbolem. Piszę to nieprzerwanie w tym miejscu już od 25 lat. I nie ma podziału na hiszpański, polski, niemiecki, A-klasowy czy ekstraklaso¬wy. Po prostu futbol jest jeden. I jest wielki!!!

Oczywiście trzeba też patrzeć na niego krytycznie. Na przykład martwi mnie to, że w odróżnieniu od starych czasów jest coraz mniej drużyn, a te istniejące mają coraz więcej problemów. Kiedyś drużyna piłkarska była w każdej wsi, bo sobotni albo niedzielny mecz był jedyną rozrywką, a gra w miejscowym zespole przedmiotem ambicji niemal każdego chłopaka. Ok, czasy się zmieniły. Dziś młodzi wolą pośmigać w internecie, a jeśli nie, to wsiąść do auta i pojechać do miasta do jakiejś galerii czy pubu. Biegać po boisku chce się tylko najwytrwalszym. To jednak tylko częściowe wytłumaczenie. Jechałem ostatnio na mecz do Rzepina. Między Zieloną Górą a Krosnem Odrzańskim jest pięć miejscowości, a tylko w jednej jest drużyna walcząca w rozgrywkach ligowych! To bardzo smutne.

Apropos żużla. Zadzwonił do mnie Czytelnik i powiedział, że odkrył ostatnio coś, co w ligowym, światowym sporcie może być hitem. Prosił mnie bym to spopularyzował, co czynię z przyjemnością. Otóż w barażu o możliwość występowania w pierwszej lidze spotkał się zespół Startu Gniezno, który zajął w niej ostatnie miejsce i wicemistrz drugiej ligi Polonia Piła. Ten drugi wygrał u siebie przed tygodniem 50:39, a w niedzielę przegrał w Gnieźnie 35:55. W lidze zostaje więc Start. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że Start w całym sezonie zasadniczym tylko raz zremisował, a wszystko wtopił. Czytelnik stwierdził, że dla niego jeśli zespół w całym sezonie potrafił wygrać jeden mecz i w nagrodę zostaje w lidze, to dla niego jest to rekord świata. Zapytał czy dla mnie też. Powiedziałem, że oczywiście tak.

Andrzej Flügel

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.