Monachium 1972. Pamiętacie tych piłkarzy? Oto oni 45 lat później

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Górski/fotonova
Jerzy Filipiuk

Monachium 1972. Pamiętacie tych piłkarzy? Oto oni 45 lat później

Jerzy Filipiuk

10 września 1972 roku w Monachium polscy piłkarze zdobyli złoty medal olimpijski. Było ich 19. Odnieśli pierwszy wielki sukces w historii naszej reprezentacji. Co dziś robią, kim są, gdzie mieszkają? Oto ich losy 45 lat po tamtej victorii.

Kazimierz Deyna, Lesław Ćmikiewicz, Robert Gadocha, Jerzy Gorgoń, Grzegorz Lato, Włodzimierz Lubański... Wpaniała drużyna, nazwiska, które pamiętamy do dziś. Przypominamy ich sylwetki i sprawdzamy, jak potoczyły się ich losy.

1. Zygmunt Anczok

Gdyby nie kontuzje, mógłby osiągnąć większe sukcesy (nie zagrał na mundialu). Po przygodzie trenerskiej przez kilkanaście lat prowadził sklepik ogólnospożywczy. Jednocześnie przez sześć lat był taksówkarzem (pracował na pół etatu). Przez jedną kadencję był radnym w Lublińcu. Od siedmiu lat wiedzie żywot emeryta. Jest przewodniczącym 10-osobowej Rady Sportu przy burmistrzu Lublińca, kibicuje miejscowej Sparcie, jeździ na mecze Górnika Zabrze i reprezentacji, bawi się w domowego konserwatora, lubi zbierać grzyby. Miał problem z biodrem, w 2000 roku wstawiono mu endoprotezę.

Mieszka w domu z żoną Marią i córką Katarzyną, rehabilitantką (jej mąż jest anestezjologiem). Jego syn Krzysztof pracuje w prywatnej firmie. Doczekał się trzech wnuczek i tyluż wnuków (11-letni Szymon, syn Katarzyny, trenuje w akademii piłkarskiej). 23 kwietnia obchodził z żoną 50-lecie ślubu.

Czytaj w sobotę, 9 września, w "Gazecie Lubuskiej" i w serwisie plus. gazetalubuska.pl

Jerzy Filipiuk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.