Jakub Pikulik

Mors odpłynął w siną dal. Iglica też zniknie

W tym miejscu na basenie jeszcze do niedawna stał mors. Wczoraj została po nim tylko sterta gruzu Fot. Jakub Pikulik W tym miejscu na basenie jeszcze do niedawna stał mors. Wczoraj została po nim tylko sterta gruzu
Jakub Pikulik

Jedna z budowli była symbolem basenu, druga była poświęcona komunistycznemu generałowi. Wkrótce nie będzie po nich śladu.

- Szkoda morsa. Służył kilku pokoleniom. Sam z niego zjeżdżałem na tyłku! - śmieje się Adam Kowalewski, mieszkaniec Kostrzyna. Teraz z morsa, który stał na miejscowym basenie, została tylko kupa gruzu. Budowlę wzniesiono w połowie lat 70., gdy powstał kompleks basenów przy ul. Fabrycznej. Do dziś czynny jest tylko „basen z morsem”. Zwierzak miał około czterech metrów wysokości, na jego szczyt prowadziła metalowa drabinka, z której wchodziło się na zjeżdżalnię. Jak na morsa przystało, miał też wielkie, białe kły.

- Nie było innego wyjścia. Morsa trzeba było rozebrać ze względów bezpieczeństwa. Nie spełniał już żadnych norm, był wręcz budowlanym zagrożeniem - tłumaczy burmistrz Andrzej Kunt.

Rozbiórkę poczciwego morsa połączono z gruntownym remontem basenu. Niecka ma zostać uszczelniona, poprawiona będzie też infrastruktura basenu. W miejscu morsa ma powstać nowa zjeżdżalnia. - To nie tak, że mors całkiem zniknie. To już przecież symbol basenu. Chcemy go w jakiś sposób „upamiętnić”, ale na konkrety jest jeszcze za wcześnie - mówi wiceburmistrz Zbigniew Biedulski, którego spotkaliśmy w czasie doglądania prac przy remoncie basenu. - Takiego remontu, jak teraz, basen nie przechodził od lat. Ta inwestycja odmieni jego oblicze - przyznaje Zygmunt Mendelski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.

To nie koniec burzenia w mieście. Lada dzień z powierzchni ziemi zniknie cokół po tzw. pomniku Karola Świerczewskiego (w rzeczywistości to iglica, na której były tablice, w tym poświęcona generałowi) przy ul. Kościuszki. - Powstanie tu parking - mówi „GL” burmistrz Kunt. Z nowych miejsc postojowych będą korzystali pracownicy gimnazjum nr 1 i mieszkańcy okolicznych bloków.
Tablice zdjęto już kilka lat temu. Została iglica, która z roku na rok była w coraz gorszym stanie. - Pozostałości tego pomnika już nikomu tu nie są potrzebne, a miejsc parkingowych brakuje - komentuje starszy mężczyzna, mieszkaniec pobliskiego bloku.

Jakub Pikulik

Dziennikarzem "Gazety Lubuskiej" jestem od 2008 r. Niemal od początku moja praca w GL związana jest z działem internetowym. To obecnie najbardziej dynamicznie zmieniająca się dziedzina pracy dziennikarza. Zajmuję się sprawami całego regionu. Poruszam tematy społeczne, ekonomiczne i inne. Często przygotowuję materiały kryminalne, informacje dotyczące wypadków i głośnych akcji lubuskiej policji. Zajmuję się również sprawami dotyczącymi Kostrzyna nad Odrą i całego powiatu gorzowskiego.


A prywatnie? Mieszkam w podgorzowskiej Kłodawie. Interesuję się historią regionu. Uwielbiam górskie wycieczki piesze i rowerowe. Od kilku lat pasjonuję się też strzelectwem sportowym. 

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.