Piotr Jędzura

Najpierw zapaliła się podłoga. Od piecyka...

Gdy przyjechali strażacy, dym wydobywał się już z kilku okien jednopiętrowego budynku. Fot. Piotr Jędzura Gdy przyjechali strażacy, dym wydobywał się już z kilku okien jednopiętrowego budynku.
Piotr Jędzura

Pożar wybuchł wczoraj w południe. Na szczęście dym wydobywający się z okien przy Lipowej w Zielonej Górze zauważyli przechodnie.

Kiedy straż pożarna dojechała na miejsce, dym leciał już z kilku okien jednopiętrowego budynku z poddaszem. Strażacy natychmiast zaczęli przeszukiwania płonącego domu. Okazało się, że płonie mieszkanie na parterze. W środku było duże zadymienie, dym wydobywał się wszystkimi oknami. - Z domu zostały ewakuowane dwie starsze osoby i jedna w średnim wieku - informuje mł. bryg. Ryszard Gura, rzecznik zielonogórskich strażaków. Do czasu przyjazdu pogotowia ratunkowego ewakuowanymi osobami zajęli się strażacy. Jedna ze starszych osób trafiła do szpitala.

- Po wejściu do mieszkania strażacy musieli rozbić drewnianą podłogę. To pod nią był ogień, który w każdej chwili mógł rozprzestrzenić się na cały budynek - mówi mł. bryg. Gura. W tym czasie odcięty został dopływ gazu i prądu do obiektu. Teren zabezpieczyła zielonogórska policja.

Podczas akcji jedna z kobiet zaalarmowała, że w mieszkaniu na poddaszu może być jeszcze jedna starsza osoba

Na szczęście strażacy w porę zgasili źródło pożaru. Dzięki temu budynek, który w dużej części ma drewnianą konstrukcję, nie spłonął. Potem przez kilka godzin jeszcze dogaszali i zabezpieczali budynek.

Podczas akcji jedna z kobiet zaalarmowała, że w mieszkaniu na poddaszu może być jeszcze jedna starsza osoba. Strażacy mimo że sprawdzali wcześniej poddasze, przeszukali wskazane mieszkanie jeszcze raz. Na szczęście w środku nie było już nikogo.

- Sąsiada nie było w domu, ale już go wezwano - powiedziała nam jedna z mieszkanek, wskazując właściciela lokalu, gdzie wybuchł pożar. To zawodowy kierowca. Okazało się, że miał w mieszkaniu piecyk, który stał na drewnianej podłodze. To od niego zaczął się pożar. - Przecież cały dom mógł pójść z dymem - oburzali się sąsiedzi. Mówili, że to bardzo nieodpowiedzialne, aby piecyk stał na drewnianej podłodze.

Piotr Jędzura

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.