Narodziny Bożego Narodzenia

Czytaj dalej
Fot. Pixabay.com
Maria Mazurek

Narodziny Bożego Narodzenia

Maria Mazurek

Ksiądz prof. Józef Naumowicz, historyk literatury wczesnochrześcijańskiej, mówi, dlaczego przyjęto datę 24 grudnia za dzień narodzin Jezusa.

Kiedy urodził się Jezus?
Nie wiemy, bo Biblia na ten temat milczy. To nic dziwnego, bo w starożytności nierejestrowano urodzeń dzieci, niezapi-sywano tych dat, nieświętowano ich. Zwłaszcza w tradycji żydowskiej nieznano takich obchodów. To jedna z przyczyn, że także Boże Narodzenie zaczęto obchodzić dopiero w IV wieku. Wczesne chrześcijaństwo bowiem, ustalając święta, wzorowało się na tych ze Starego Testamentu.

I stąd pierwsze chrześcijańskie święta: Wielkanoc obchodzona w Paschę i Zesłanie Ducha Świętego obchodzone w Pięćdziesiątnicę?
Tak. I co siedem dni mamy niedzielę, jak Żydzi co tydzień mieli szabat. Tylko oni w całym ówczesnym świecie mieli święto co siedem dni. Chrześcijanie przejęli ten zwyczaj, tylko szabat zamienili na niedzielę – na pamiątkę zmartwychwstania Chrystusa. Jeśli chodzi o ustalenie daty Bożego Narodzenia, chrześcijanie nie mogli „zainspirować” się żadnymi obchodami ze Starego Testamentu. A skoro nie wiedzieli, kiedy urodził się Chrystus, musieli wybrać jakąś umowną datę.

W IV wieku, kiedy w Kościele zaczęto obchodzić Boże Narodzenie, nie poszukiwano nawet historycznej daty

Dlaczego akurat tę? Ewangelia mówi o tym, że kiedy rodził się Jezus, pasterze wypasali owce. Już to wyklucza datę grudniową.
Niekoniecznie. W Palestynie śnieg pada raz na kilkanaście lat, a w grudniu nie ma niskich temperatur. Bywa, że o tej porze roku jest na tyle pogodnie, że można wyprowadzać owce na wypas. Ale to sprawa drugorzędna; rzeczywiście nie mamy dowodów na to, że Jezus urodził się w grudniu. W IV wieku, kiedy w Kościele zaczęto obchodzić Boże Narodzenie, nie poszukiwano nawet historycznej daty – chodziło o to, żeby wybrać czas, który najlepiej symbolizuje to wydarzenie. A człowiek starożytny częściej niż my patrzył w niebo. Żył zgodnie z rytmem pór roku i dnia. To życie w zgodzie z naturą i astronomią znalazło wyraz w datach innych świąt, na przykład święto Paschy obchodzono w pierwszą pełnię księżyca po równonocy wiosennej.

Do Bożego Narodzenia „pasowało” więc przesilenie zimowe?
Tak. Ono zaś w kalendarzu rzymskim wypadało 25 grudnia. Nie ma lepszego momentu w ciągu roku, by celebrować narodziny Chrystusa. Do przesilenia wzrastają ciemności, dni stają się coraz krótsze. Coraz więcej mroku, coraz mniej światła. Jakbyśmy dochodzili do ściany. I wtedy wszystko się odwraca. Ciemność zaczyna przegrywać. Przychodzi światłość, stopniowo opanowuje obszary nocy. To znakomita naturalna ilustracja tego, czym jest przyjście na świat Zbawiciela. Już prorocy, zapowiadając narodziny Chrystusa, wiązali je z nadejściem światła, wyjściem z mroku. Mówili o wzejściu niezwykłej gwiazdy, pojawieniu się „słońca sprawiedliwości”, „światła na oświecenie pogan”. I oto „przyszła światłość na świat” – jak pisze Ewangelia świętego Jana o narodzinach Jezusa.

Prawdopodobnie Jezus urodził się cztery do sześciu lat wcześniej, niż wynika z naszej rachuby. Nie ma to większego znaczenia

Wiemy jednak, że nie tylko w tradycji judeo-chrześcijańskiej rytm słońca, księżyca, pór roku i dnia był ważny. I chyba nie tylko chrześcijanie uznali 25 grudnia za „świetlistą” datę?
Tak, panuje fałszywe przekonanie, że w tym dniu obchodzono różne święta pogańskie: narodziny Słońca Niezwyciężonego w Rzymie, narodziny Mitry w kulturze indoirańskiej czy Horusa w Egipcie. Ale to błędna opinia.

Część badaczy twierdzi – właściwie to dominujący pogląd – że Kościół wybrał tę datę, aby zastąpić święto pogańskie, zniechęcić ludzi do czczenia pogańskich bóstw.
Prześledziłem chyba wszystkie możliwe starożytne teksty, jakie mogły mieć związek z powstaniem Bożego Narodzenie. Żaden z nich nie mówi, że wybranie daty 25 grudnia miało jakikolwiek związek z obchodami narodzin Horusa czy Mitry. Także święto narodzin Słońca Niezwyciężonego nie były w IV wieku tak ważne, jak się dziś uważa. Kościół nie musiał z nim walczyć ani starać się ich zastępować. Nigdy nie miał jakiejś obsesji na punkcie tych obchodów, nie czuł ich zagrożenia, bo nie były one szerzej znane. Gdyby miał ustanawiać Boże Narodzenie w miejsce pogańskiego święta, wybrałby kilkanaście „groźniejszych” dat, choćby Nowy Rok, przed którym rzeczywiście ówcześni kaznodzieje ostrzegali – bo tego dnia urządzano huczne zabawy, pijatyki i parady, urządzano maskarady, podczas których zakładano maski pogańskich bogów. Ale tak było w Nowy Rok. Natomiast rzymskie obchody 25 grudnia były zupełnie marginalne. Stąd nie można wciąż powtarzać starej tezy, że Boże Narodzenie powstało po to, by je zastąpić i że nawet przejęło z nich wiele elementów. To teza zupełnie nieprawdziwa z historycznego punktu widzenia. Dziwię się, że tak łatwowiernie jest akceptowana. Chrześcijaństwo lubi się wypowiadać w kulturze danego czasu, ale w tym przypadku nie musiało sięgać do jakichś pogańskich wzorców.

Chrześcijaństwo potrzebowało niemal czterech wieków, by „dojrzeć” do tego święta i je ustanowić, natomiast później bardzo szybko je przyjęło.

Boże Narodzenie zaczęto obchodzić w IV wieku.
Początkowo w Betlejem. W 328 roku odbyła się inauguracja bazyliki zbudowanej tam nad Grotą Narodzenia. I wtedy też, po raz pierwszy, obchodzono tam święto narodzenia Jezusa, zwane Epifanią, czyli Objawieniem. Uroczystości zaczynały się w wigilię, czyli w przeddzień święta po południu – pielgrzymi i biskup Jerozolimy gromadzili się na polach, na których Anioł obwieścił pasterzom narodzenie Jezusa. Później wszyscy przechodzili w procesji do bazyliki w Betlejem, gdzie schodzili najpierw do groty, by tam modlić się w miejscu narodzenia. Potem przez całą noc trwały modlitwy w bazylice, centralnym punktem była msza święta. To nasza pasterka. Tak więc Wigilia i pasterka sięgają swymi korzeniami początków święta narodzenia Jezusa, jakie powstały w Betlejem niemal 17 wieków temu. W tych uroczystościach w 383 roku brała udział hiszpańska pątniczka Egerii. Ona zostawiła dokładny ich opis.

Egeria wspomina, ile osób uczestniczyło w tych uroczystościach?
Wspomina, że było bardzo wielu uczestników. Na to święto do Betlejem przyjeżdżali pielgrzymi nie tylko z całej Palestyny, ale też z Egiptu, Syrii i innych regionów. Zarówno świeccy, jak też mnisi, bo księża zostawali w swych parafiach. Ciekawe, że to święto szybko się przyjęło i wkrótce było znane w całym Kościele. Chrześcijaństwo potrzebowało niemal czterech wieków, by „dojrzeć” do tego święta i je ustanowić, natomiast później bardzo szybko je przyjęło. Nie zostało ustanowione odgórnie, by na przykład wyprzeć pogańskie święto.

Maria Mazurek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.