Nasi siatkarze już wożą przeciwników na… taczkach w mistrzostwach świata. Zatem czekam już na finałowy rewanż za igrzyska z Francuzami!

Czytaj dalej
Fot. Sylwia Dabrowa
Marcin Możdżonek

Nasi siatkarze już wożą przeciwników na… taczkach w mistrzostwach świata. Zatem czekam już na finałowy rewanż za igrzyska z Francuzami!

Marcin Możdżonek

Jesteśmy teraz naprawdę mocni, zwycięstwo z USA dodało zawodnikom Nikoli Grbicia pewności siebie. A przede wszystkim pokazało, że w trudnym momencie drużyna zareagowała właściwie. Tak jak powinien zareagował również trener, umiejętnie dokonując podwójnych zmian, które ożywiały naszą grę. W tym momencie mamy trzech i... pół zawodnika w szczytowej, życiowej formie. Dlatego trzeci z kolei finał mistrzostw świata siatkarzy widzę na wyciągnięcie ręki.

Trwające w Polsce i na Słowenii mistrzostwa świata siatkarzy to dla mnie oczywiście temat numer jeden. Stawiam, że w półfinale zagramy z Brazylią, a o złoto zmierzymy się z Francją. Mecz ze Stanami Zjednoczonymi, tak jak się spodziewałem, stanowił papierek lakmusowy dla Biało-Czerwonych. Jesteśmy teraz naprawdę mocni, zwycięstwo z USA dało nam dużo, nawet bardzo dużo i dodało zawodnikom Nikoli Grbicia pewności siebie. A przede wszystkim pokazało, że w trudnym momencie, bo mecz nie układał się od początku po naszej myśli, drużyna zareagowała właściwie.

Tak jak powinien zareagował również trener, zmieniając Olka Śliwkę, za którego wszedł Tomek Fornal i zagrał kapitalnie. Nasz szkoleniowiec umiejętnie dokonywał podwójnych zmian, które ożywiały naszą grę. Bo to Grzegorz Łomacz był głównym bohaterem tych podwójnych zmian. I w pewnym momencie zaczął się po prostu bawić z przeciwnikami, razem ze swoim klubowym kolegą Mateuszem Bieńkiem, który zaczął wozić amerykańskich środkowych jak na taczce. Nie ukrywam, że bardzo mi się to podobało.
Oczywiście, przed nami kolejny mecz ze Stanami Zjednoczonymi. Ćwierćfinał będzie miał oczywiście inny ciężar gatunkowy niż spotkanie w grupie, ale dochodzą mnie słuchy, że Micah Christenson raczej nie będzie w stanie wystąpić w tym spotkaniu. A nawet jeżeli zagrałby, to nie wiem, czy uraz pozwoli mu na grę na takim poziomie, do jakiego nas przyzwyczaił. Kontuzja mięśnia dwugłowego uda na pozycji rozgrywającego stanowi jednak spory problem, bo rozgrywający bardzo dużo biega. Zatem także z tego powodu Biało-Czerwoni będą faworytami kolejnej rywalizacji ze Stanami.

[polecany]23725247[/polecany]

Zresztą, będziemy mieli z tyłu głowy te dobre akcje z meczu grupowego, a przede wszystkim – jesteśmy w innym miejscu niż w Lidze Narodów; na tyle innym, że nawet nie ma sensu porównywać naszego obecnego zespołu z tym z Bolonii. Już wtedy zresztą twierdziłem, że czas zadziała na naszą korzyść. Wówczas drużyna USA była o wiele bardziej zgrana, teraz rywale nie mają już przewagi w tym elemencie. Dodatkowo, u nas widzimy trzech i… pół zawodnika, którzy są w niesamowitej formie. Środkowi, Kuba Kochanowski i Bieniek oraz Kamil Semeniuk osiągnęli najwyższą możliwą dyspozycję. No i jest Bartek Kurek, który - kiedy trzeba - po prostu robi to, co do niego należy. Pewnie niektórym kibicom może wydawać się momentami lekko nieobecny, czasami niemrawy, ale wynika to z tego, że zaczął grać bardziej odpowiedzialnie. Bartek przestał niepotrzebnie ryzykować, a najlepszą jego wersję oglądamy wtedy, gdy jako zespół wrzucamy wyższy bieg. Wówczas nie ma już powstrzymywania ręki, tylko jest pełna moc! Widać, że dojrzał, i to gołym okiem.

Nasza połówka turniejowej drabinki jest mocno obsadzona zespołami z obu Ameryk, więc zakładam – że zadziała to tak, jak… w mundialach piłkarskich rozgrywanych w Europie, w których inne kontynenty mają niewiele do powiedzenia. Mam nadzieję, że wszystko odbędzie się właśnie wedle tej zasady, zresztą Brazylia nie jest już tak wielka, jak wówczas gdy trzykrotnie z rzędu sięgała po tytuł mistrza świata. Oczywiście, nadal jest to zespół groźny, nadal mają kapitalnych zawodników w swoim składzie, ale już nie mają takiej siły rażenia jak wcześniej. W porównaniu do czasów, w których na światowych parkietach błyszczał legendarny Giba są półkę niżej. I na pewno co najmniej półkę niżej niż Francuzi, którzy jak już poczują krew, to są w stanie dojść do finału każdego turnieju, w którym występują.

Dlatego uważam, że rewanż za ćwierćfinał igrzysk olimpijskich w Tokio z Trójkolorowymi jest bardzo prawdopodobny w wielkim finale tegorocznych mistrzostw świata siatkarzy, który może naszym zawodnikom zapewnić – po trzecim kolejnym złotym medalu tej imprezy – przepustki do historii. Dla nas byłoby to niesamowite przeżycie, ale najpierw musimy oczywiście do dojść do tego finału. Łatwo oczywiście nie będzie, ale głęboko wierzę, że właśnie tak to się skończy.

[polecany]23724581[/polecany]
[video]31171[/video]

Marcin Możdżonek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.