Nasza rozmowa tygodnia. To jest bohater!

Czytaj dalej
Fot. Filip Pobihuszka
Edward Gurban

Nasza rozmowa tygodnia. To jest bohater!

Edward Gurban

Dorosły człowiek ma w sobie ok. 5-6 litrów krwi. Krzysztof Piwowarczyk oddał tyle krwi, że można powiedzieć, oddał całą krew dla sześciu ludzi.

Od kiedy oddaje Pan krew?
- Pierwszy raz było to w moje osiemnaste urodziny w 1998 roku. Byłem wówczas uczniem „Elektryka”. Poszedłem do punktu poboru krwi w nowosolskim szpitalu i tam pobrano ode mnie 450 ml krwi. Chciałem zrobić cos dobrego i wcale nie myślałem o tym, czy boli, czy nie boli.

Ile razy brał Pan udział w akcjach poboru krwi?
- Jeżeli już oddałem w sumie 31 litrów, to wypada, że ponad 60 razy. Można też to policzyć inaczej. Jeżeli dorosły człowiek ma w sobie ok. 5-6 litrów krwi, to tak jakbym dał całą krew dla sześciu ludzi.
Czy było tak, że Pana zdyskwalifikowano przed poborem krwi?
- Owszem, szczególnie na początku, gdy miałem jeszcze na ten temat małą wiedzę. Nie można na przykład oddać krwi po zażyciu środka przeciwbólowego, który działa 48 godzin, ani po antybiotykach. Mi to się czasem zdarzało.
Obecnie krew pobiera się bardziej rygorystycznie...
- Krew ma leczyć a nie szkodzić. Dawcy denerwują się, że muszą wypełnić formularz, ale tam może być ważna dla nas informacja, np. udział w wycieczce na południe Europy czy do Afryki, gdzie łatwo można się zarazić wirusem, którego czas inkubacji w organizmie może trwać dosyć długo.

Czym jest dla Pana akt oddania krwi?
- Jest to najprostszy sposób, żeby pomóc drugiemu człowiekowi. Moim marzeniem zawsze było, żeby zostać ratownikiem medycznym. Można oddać drugiemu człowiekowi: krew, szpik lub organ. Szpik później, organ po śmierci, a krew na co dzień. W prosty sposób poświęcamy godzinkę i robimy coś fantastycznego – ratujemy komuś życie.

Co robi Pan w wolnym czasie?
- Czytam na potęgę. zostało mi to po studiach. Zaczynałem od książek historycznych a obecnie wkręciłem się w fantastykę, np. powieści Andrzeja Sapkowskiego („Wiedźmin” i nie tylko...)

Czy oddawania krwi należy się bać?
- Często spotykamy takiego dawcę, który chce oddać krew, ale się boi bólu lub uzależnienia. Ból, zresztą minimalny, trzeba pokonać. Nasz organizm szybko wyprodukuje te oddane 450 ml krwi i koniec. Nie ma się czego obawiać, tym bardziej uzależnienia. To nieprawda, że jak ktoś oddał raz krew, to musi ją oddawać zawsze. To zależy tylko od nas, od dawcy. Teoretycznie oddawanie krwi nawet odmładza, bo stymulujemy organizm do wytwarzania nowych i świeżych komórek.

Biogram:
Krzysztof Piwowarczyk, lat 37, mieszkaniec Otynia, wcześniej mieszkał w Nowej Soli, ukończył Technikum Elektryczne, a następnie studia pedagogiki pracy i doradztwa zawodowego na Uniwersytecie Zielonogórskim. Ma też ukończone studium fizykoterapii. Pracuje w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Zielonej Górze. Za działalność w Klubie Honorowych Dawców Krwi i oddanie 31 litrów krwi pełnej, otrzymał od sejmiku województwa odznakę „Za Zasługi dla Województwa Lubuskiego”. Żona Katarzyna pracuje w warsztatach Terapii Zajęciowej w Nowej Soli.

Edward Gurban

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.