Nauka poniżej poziomu gruntu

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Rusek
Tomasz Rusek

Nauka poniżej poziomu gruntu

Tomasz Rusek

Nauka w piwnicy, w stołówce, w czytelni. Lekcje na zmiany, aż do 17.15. I 1400 dzieci, zamiast 800... - Szkoła jest za ciasna - mówi dyrektor SP 20 w Gorzowie Jerzy Koziura. Choć wie, że będzie miał problemy

- Nie będzie pan ulubieńcem w wydziale edukacji i w całym magistracie po tym tekście - mówię do dyr. Koziury. Wzdycha i odpowiada: - Bardziej niż na sympatii urzędników zależy mi na bezpiecznych i higienicznych warunkach nauki i pracy. Dziś ich nie mamy. Mówię to otwarcie. Koniec z udawaniem, że jakoś sobie poradzimy. Bo z taką liczbą uczniów i tak ciasną szkołą, nie poradzimy - wypala szczerze dyrektor.

Dłużej niż magistrat

SP 20 przy ul. Szarych Szeregów to moloch. Dziś uczy się tam ponad 1400 uczniów. A powinno - najwyżej - 800. Bo dla tylu uczniów szkołę w latach 80. zbudowano. Dlatego obecnie - w przeliczeniu na metr kwadratowy powierzchni do nauki - wielka dwudziestka to jednocześnie... najciaśniejsza szkoła w całym Gorzowie!

Koziura wyjaśnia, że z tego powodu pod sale i salki wykorzystany jest każdy kawałek powierzchni. - Uczniowie mają zajęcia w piwnicach, w stołówce, w czytelni. Zlikwidowaliśmy nawet pokój nauczycielski. Niedługo nie będzie gdzie mioteł trzymać, bo upchniemy tam dzieci. Ale to i tak za mało, więc dzielimy prace na zmiany. Lekcje są do 17.15 - wylicza niedogodności (czyli placówka jest - średnio! - czynna dłużej niż sam magistrat).

Niedługo nie będzie gdzie mioteł trzymać, bo upchniemy tam dzieci

Chcę to zobaczyć. Idziemy więc do jednej z sal w piwnicy. Jest niska, pod sufitem przelatuje jakaś rura. Pomieszczenie wygląda jak magazyn albo wózkarnia. A to klasa. Zaskoczeni wizytą uczniowie mówią „dzieeeń dooooobryyy”. - Nie powinni się tu uczyć, bo nie można robić zajęć poniżej poziomu gruntu - dodaje Koziura.

Obiecanki cacanki

Większość szefów szkół o niedogodnościach i problemach mówi anonimowo albo zastrzega dane. Dlaczego dyr. Koziura zdecydował się na taką jawność? - Bo chcę być uczciwy wobec uczniów, rodziców, załogi i wobec siebie. Poza tym miało być zupełnie inaczej... - odpowiada.

Inaczej, czyli lepiej. Rok temu urząd obiecał rozbudowę szkoły. Nie, nie sam z siebie. To rodzice napisali petycję, załatwili nawet koncepcję nowego obiektu z 12 salami. Miasto wówczas zapowiedziało: tak, będzie rozbudowa. Urząd jednak zastrzegł, że nie powiększy SP 20, tylko postawi coś na kształt filii gdzieś na terenie osiedla. Publicznie ogłoszono to podczas prezentacji planu inwestycyjnego. W szkole była radość.

Ale w sierpniu obietnica została zawieszona. Po tym, jak ministerstwo edukacji zapowiedziało reformę gimnazjów (ma je też SP 20). - Z wyliczeń urzędników wyszło, że przez reformę nie powinno nam przybywać uczniów. Czyli może być jak jest. Otóż nie, nie może. Mamy dość nauki po piwnicach. Przyszłego roku tak nie pociągniemy. Poza tym urząd nie zauważa, jak Górczyn się powiększa. Uczniów będzie nam przybywać. Gdzie mam ich pomieścić? - pyta Koziura.

Mamy dość nauki po piwnicach. Przyszłego roku tak nie pociągniemy

Rodzice murem za szkołą

Rodzice stoją za dyrektorem murem. - Ma rację. Tu jest ciasnota straszna - mówi mi ojciec pierwszoklasistki. - Wycyckali nas z tą rozbudową. A przecież było obiecane. To ile jest warte słowo urzędnika? - dziwi się mama dwojga uczniów. - Przecież to walka o dobro dzieci, a nie o gabinety dla nauczycieli. Popieram! - dodaje kolejna mama.

Od następnych słyszę mniej więcej to samo. I jeszcze podkreślenie, że przecież nie walczyli i nie zbierali podpisów o rozbudowę dla swoich dzieci - bo nowa szkoła powstałaby za kilka lat. Czyli mniej więcej dla obecnych przedszkolaków.

Na nasze pytanie o rozbudowę rzeczniczka magistratu Ewa Sadowska-Cieślak dyplomatycznie odpisała, że "obecnie nie jest możliwe formułowanie jakichkolwiek wniosków i konkretnych decyzji w zakresie rejonizacji szkół, w tym ewentualnej rozbudowy SP 20”. Czyli opłotkami potwierdziła decyzję o zawieszeniu inwestycji.

Musi być pewność

Wprost powiedział to nam za to sam dyr. wydziału edukacji Eugeniusz Kurzawski. - Na dziś nie ma decyzji o budowie czy rozbudowie. Ostatnie zapowiedzi ministerstwa dotyczące zmian w szkolnictwie są niejasne, nam szykuje się sporo szkolnych zmian i przeprowadzek. To wszystko buduje sporą niepewność. Dlatego nie chcemy budować nowego obiektu, zanim się nie upewnimy, że będzie niezbędny. Bo może uda się przeorganizować w ramach tych budynków, które już mamy? - mówi szef wydziału edukacji.

Choć i to - teoretycznie = nie przekreśla planów budowy. W budżecie na 2017 r. ma być 700 tys. zł na dokumentację inwestycji.

Tomasz Rusek

Najwięcej moich tekstów znajdziecie obecnie na stronie międzyrzecz.naszemiasto.pl. Żyję newsami, ciekawostkami, inwestycjami, problemami i dobrymi wieściami z Międzyrzecza, Skwierzyny, Trzciela, Przytocznej, Pszczewa i Bledzewa.
To niezywkły powiat, moim zdaniem jeden z najpiękniejszych (i najciekawszych!) w Lubuskiem. Są tam też wspaniali ludzie, z którymi mam szansę porozmawiać na facebookowym profilu Głos Międzyrzecza i Skwierzyny. Wpadnijcie tam koniecznie. Udało się nam stworzyć wraz z ponad 15 tysiącami ludzi fajne, przyjazne miejsce, gdzie znajdziecie newsy, piękne zdjęcia, relacje z ważnych wydarzeń i - codziennie! - najnowszą prognozę pogody. Bo od pogody zaczynamy dzień.


Staram się pilnować najważniejszych spraw i tematów. Sporo piszę o:


jeziorze Głębokim, o inwestycjach, czy atrakcjach turystycznych, ale poruszamy (MY - bo wiele tematów do załatwienia i opisania podpowiadacie Wy, Czytelnicy) dziesiątki innych spraw. 
Dlatego przy okazji wielkie dzięki za Wasze komentarze, opinie, zaangażowanie i wsparcie.



Zdarza się też, że piszę o Gorzowie. To moje rodzinne miasto, które - tak lubię myśleć - znam jak własną kieszeń. Cały czas się zmienia, rozbudowuje, wiecznie są tu jakieś remonty i inwestycje, więc pewnie jeszcze przez lata nie zabraknie mi tematów!



 


Do Gazety Lubuskiej (portal międzyrzecz.naszemiasto.pl jest jej częścią) trafiłem niemal 20 lat temu. Akurat zakończyłem swoją kilkuletnią przygodę z Radiem Gorzów i Radiem Plus, więc postanowiłem się sprawdzić w słowie pisanym (choć mówione było świetną przygodą). I tak się sprawdzam, i sprawdzam, i sprawdzam. Musicie bowiem wiedzieć, że Lubuska sprzed nastu lat i obecna to zupełnie inne gazety. Dziś, poza pisaniem, robimy zdjęcia, nagrywamy filmy, przygotowujemy relację. Żaden dzień nie jest takim sam. I chyba dlatego tak lubię tę pracę.

Lubię też:



  • jazdę na rowerze

  • pływanie

  • urlopy

  • gołąbki

  • seriale

  • lenistwo



nie przepadam za:



  • winem

  • górami

  • ogórkową

  • tłumem

  • hałasami

  • wczesnym wstawaniem (aczkolwiek nieźle mi wychodzi!)



OK, w ostateczności mogę zjeść ogórkową.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.