Niby ruskie, ale jednak są inne

Czytaj dalej
Łukasz Koleśnik

Niby ruskie, ale jednak są inne

Łukasz Koleśnik

To właśnie ruskie pierogi sprawiły, że Budachów jest rozpoznawany na mapie Polski. Co niezwykłego jest w tym prostym daniu?

Można ich skosztować tylko raz w roku i to widać. Podczas festynu budachowskiego pieroga, każdy chce spróbować tego specjału. Za sobą mamy już piętnaście odsłon tej lokalnej imprezy. Niewielka wieś jest tego dnia wręcz oblegana. Sołtyska Danuta Spychała przyznaje, że pojawiali się nawet goście zza granicy, bo słyszeli o budachowskich pierogach i chcieli sami spróbować.

Nie wychodzą takie dobre nawet w domu
Jaka tajemnica kryje się za smakiem piegów z Budachowa, które cieszą się taką popularnością? Jakiś specjalny składnik? Może ukryty przepis? Nie. Mało tego. Panie, które co roku przygotowują pierogi na festyn chętnie się dzielą swoim przepisem.

Więcej przeczytasz w papierowym wydaniu Gazety Lubuskiej oraz z wydaniu PLUS.

Niby ruskie, ale  jednak są inne
Łukasz Koleśnik

Interesuje się sportem, głównie piłką nożną i koszykówką. Jestem zapalonym kibicem Borussii Dortmund. Biegam, dla zdrowia. Lubię kino, książkę, gry komputerowe. Nie mogę się rozstać z muzyką, więc pewnie mnie spotkasz ze słuchawkami na uszach. Studiowałem dziennikarstwo we Wrocławiu. O dziwo, pracuję jako dziennikarz. W Gazecie Lubuskiej jestem zatrudniony od kwietnia 2015 roku.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.