Marek Białowąs

Nie trujcie nas groźnym dymem w Zielonej Górze!

Smog zabija! - pod takim hasłem m.in. we Wrocławiu odbyły się akcje, bo zanieczyszczone powietrze to coraz większy problem. Fot. Polskapress Smog zabija! - pod takim hasłem m.in. we Wrocławiu odbyły się akcje, bo zanieczyszczone powietrze to coraz większy problem.
Marek Białowąs

Urzędnicy zapowiadają, że będą reagować na wszystkie sygnały w sprawie zanieczyszczania powietrza. Za palenie np. plastikiem grozi kara od 500 do 5 tysięcy złotych lub nawet areszt.

23 grudnia ,,GL’’ pisała o problemach mieszkańców os. Śląskiego. Skarżyli się na śmierdzący dym, jaki dociera do nich z pobliskiego osiedla domków jednorodzinnych w Raculce.

- Czasami smród jest nie do zniesienia. Nie można okna otworzyć, a i tak zapach dostaje się do mieszkania - mówi nasza Czytelniczka, pani Grażyna. - Zgłosiłam problem straży miejskiej, ale mi powiedziano, że strażnicy nic w tej sprawie nie mogą zrobić, bo nie mają odpowiednich uprawnień.

Straż miejska odesłała nas do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska jako właściwej instytucji do kontroli posesji, w których palone są szkodliwe śmieci. WIOŚ odbił piłeczkę i wskazał, że jest to zadanie....straży miejskiej.

Takie zadanie straż wykonuje np. w Nowej Soli czy Gorzowie Wlkp. już od dawna. Tych, którzy palą w piecach czym popadnie, karzą mandatami, a nawet oddają sprawy do sądów.

Wskazaliśmy urzędnikom podstawę prawną, która daje możliwość prezydentowi miasta upoważnienia podległych mu służb do kontroli prywatnych posesji, mówi o tym art. 379 ustawy Prawo Ochrony Środowiska.

- Oczywiście dałbym takie uprawnienia straży, gdyby tylko ktoś zgłosił mi taką potrzebę - mówi Janusz Kubicki, prezydent Zielonej Góry i dodaje: - Niestety to najczęściej bieda zmusza ludzi do oszczędzania wydatków na opał i palenia w piecach śmieciami.
Artykuł w ,,GL’’ o problemie z trującym dymem z kominów zielonogórskich domów popchnął jednak urzędników do działania. - Jesteśmy po rozmowach w biurze ochrony środowiska urzędu miejskiego. Zaangażowała się w nie wiceprezydent Wioleta Haręźlak i ja, gdyż straż miejska podlega mi bezpośrednio - mówi Waldemar Michałowski, szef sztabu kryzysowego urzędu miasta.

- Straż miejska będzie interweniowała na każdą skargę od mieszkańców. A 6 stycznia br. przeanalizujemy skuteczność podjętych działań. Jeśli ktoś poczuje jakiś smrodliwy dym wydobywający się z komina, może zadzwonić na nr tel. 68 415 20 20 do dyżurnego straży miejskiej. Strażnicy sprawdzą każdy sygnał od mieszkańców - dodaje W. Michałowski.

Jego zdaniem dotychczas nie było potrzeby, aby prosić prezydenta Zielonej Góry o udzielenie specjalnych uprawnień straży. Po prostu dotychczas nie było przypadku, aby ktoś nie wpuścił strażników do domów. Okazuje się też, że zielonogórscy strażnicy jednak kontrolowali niektóre posesje.

Według Waldemara Michałowskiego od września ubiegłego roku przeprowadzono 55 takich kontroli, z czego 24 zawiadomienia okazały się zasadne. Strażnicy wręczyli dwa mandaty karne.
Za palenie w piecu śmieciami, jak np. plastik grozi kara grzywny od 500 zł do 5 tys. zł lub nawet areszt.

Marek Białowąs

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.