Niemcy nie chcą kopalni w Gubinie. Czego się boją?

Czytaj dalej
Fot. Archiwum Anny Dziadek
Łukasz Koleśnik

Niemcy nie chcą kopalni w Gubinie. Czego się boją?

Łukasz Koleśnik

Tysiąc osób, mieszkańców przygranicznej niemieckiej gminy, podpisało się pod protestem przeciwko budowie kopalni i elektrowni w Gubinie. Swoje uwagi przekazali dyrekcji ochrony środowiska w Gorzowie.

Z Andreasem Stahlbergiem, urzędnikiem z gminy Schenkendöbern, wsiadam do auta. Ruszamy. Mijamy pola i lasy. Przejeżdżamy przez niewielką niemiecką wieś. Andreas pokazuje piękny zabytkowy kościół. Mówi, że jeśli plany kopalniane się ziszczą, tego kościoła nie będzie. Nie będzie też pól i lasów, które mijaliśmy. Nie będzie wsi. Tylko wielka dziura w ziemi. Dlatego mieszkańcy gminy Schenkendöbern walczą z koncernem Vattenfall.

W poniedziałek zabrali też głos w sprawie kopalni po polskiej stronie. Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gorzowie zgłosili uwagi dotyczące raportu środowiskowego, który przygotowała Polska Grupa Energetyczna. Pod protestem podpisało się tysiąc osób. - Wiemy, jakie są kopalnie. Widzimy i odczuwamy, jak działa na nas ta, która obecnie funkcjonuje w Jänschwalde. Bronimy się przed rozbudową, czyli Jänschwalde-Nord. Interweniujemy też w sprawie polskiej kopalni, bo wiemy, jakie przyniesie skutki - tłumaczy Stahlberg.

Bronimy się już osiem lat

Zbliżamy się do Taubendorf, nieco dalej leży wieś Groß Gastrose. Stahlberg wskazuje rozległe pola przed miejscowościami. - Tutaj sięga planowana kopalnia Jänschwalde-Nord. Brzeg leja depresyjnego ma się znajdować 100 metrów od Taubendorf. Czyli mieszkańcy żyliby zaraz koło kopalni - opisuje.

Wcześniej minęliśmy trzy mniejsze wsie. Niewiele różnią się od tych po polskiej stronie. Domki jednorodzinne, ogródki, niewielkie sklepy spożywcze, małe przedsiębiorstwa. W sumie mieszka tam 900 osób. Jeśli Vattenfall dopnie swego, te miejscowości znikną z map, a ludzie zostaną wysiedleni. - Nikt tego nie chce. Jesteśmy niewielką społecznością, w całej gminie mieszka nieco ponad 3,5 tysiąca osób, ale już od ośmiu lat udaje się nam powstrzymać rozbudowę kompleksu. Nie poddajemy się - zaznacza Andreas.

Aż 45 stron uwag

Rozmowy o kopalni po polskiej stronie, na terenie gmin Gubin i Brody rozpoczęły się w 2008 roku. Według planów kompleks ma obejmować południowy teren gminy Gubin, czyli Grabice, Strzegów i sąsiadujące z nimi wsie. W 2008 roku odbyło się też referendum dotyczące budowy kopalni odkrywkowej węgla brunatnego. 70 procent mieszkańców wypowiedziało się przeciw. Plany budowy obejmują kopalnię i elektrownię. Inwestor, czyli PGE, obecnie stara się o koncesję eksploatacyjną.

Niemiecka delegacja przed urzędem w Gorzowie.
google Media za Odrą i Nysą też piszą o protestach.

Dlaczego sąsiedzi zza Nysy zdecydowali się interweniować w sprawie polskiej kopalni dopiero teraz? Do niemieckich przygranicznych gmin trafił raport środowiskowy sporządzony przez PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna. Urzędnicy mieli bardzo wiele uwag do dokumentów, które otrzymali. - Brakuje tam informacji dotyczących zagrożeń oraz negatywnych skutków, które będą oddziaływały również po niemieckiej stronie - tłumaczy Stahlberg.

Wspomniane uwagi zostały spisane. - Na 45 stronach - podkreśla Anna Dziadek ze Stowarzyszenia Nie Kopalni Odkrywkowej. - To pokazuje niekompetencję oraz nierzetelność inwestora. Zresztą Schenkendöbern to tylko jedna z kilku gmin, które złożyły swoje uwagi - dodaje i wymienia jeszcze Peitz i Forst. Anna Dziadek od dawna wspiera przeciwników kopalni. W poniedziałek była też z niemiecką delegacją w Gorzowie. - Przedstawiciele PGE wyglądają na nieprzygotowanych do realizacji inwestycji - stwierdza Dziadek. Przypomina spotkanie w Guben, na którym inwestor spotkał się z mieszkańcami. - Konsultacje społeczne odbywały się po stronie niemieckiej, PGE przygotowało prezentacje jedynie w języku polskim. Do tego doszły inne błędy i niedopatrzenia, jak mylenie Nysy Łużyckiej z Odrą, niezgodność danych liczbowych w opiniowanym raporcie z danymi na slajdach prezentacji.

Łukasz Koleśnik

Co robię?


Żadna tematyka mnie nie odstrasza. Biznes, polityka, sport, reportaże, fotoreportaże, relacje, newsy, historia. Dzięki temu też pogłębiam swoją wiedzę i doskonalę swoje umiejętności.


Największą satysfakcję z pracy mam wtedy, kiedy w jakiś sposób mogę pomóc. Dlatego często opisuję ludzi z problemami, chorych i potrzebujących oraz zachęcam do pomocy. I kiedy uda się pomóc nawet w najmniejszym stopniu, to jest plus. 


Działam głównie na terenie powiatu krośnieńskiego. Obecnie trzymam rękę na pulsie, jeśli chodzi o poszczególne inwestycje w regionie, jak chociażby przygotowywane podniesienie zabytkowego mostu w Krośnie Odrzańskim (Czy zabytkowy most w Krośnie Odrzańskim zostanie podniesiony w tym roku? To coraz mniej prawdopodobne), przyglądam się rozwojowi szpitala w regionie (Zachodnie Centrum Medyczne w końcu kupiło nowy rentgen do szpitala. Budynek w Gubinie doczeka się termomodernizacji).


Jak trafiłem do Gazety Lubuskiej?


W Gazecie Lubuskiej jestem zatrudniony od kwietnia 2015 roku. Wcześniej też pracowałem jak dziennikarz, głównie na terenie Gubina i okolic. Tam stawiałem też swoje pierwsze kroki w zawodzie, poznałem podstawy, złapałem kontakty.


Początkowo nie łączyłem swojej przyszłości z dziennikarstwem. Myślałem o informatyce albo aktorstwie (wiem, spory rozstrzał ;) ). Ostatecznie trafiłem jednak na studia do Wrocławia, gdzie studiowałem na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Poszczęściło mi się i po studiach zacząłem pracę w zawodzie oraz trwam w nim do dziś.


O mnie


Jestem miłośnikiem piłki nożnej oraz koszykówki. Od lat zapalony kibic Borussii Dortmund. Łatwo się domyślić, że w wolnym czasie lubię oglądać mecze, ale nie tylko. Czytam książki. Głównie kryminały lub biografie. Kinomaniak. Oglądam filmy (fan Gwiezdnych Wojen, ale tych starych) i seriale (za dużo by wymieniać). Lubię czasem pobiegać (za rzadko, co po mnie widać ;) ). Tak w skrócie. To tyle :)

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.