Nigdy nie byłem nauczycielem, ale zasiadłem w komisji

Czytaj dalej
Fot. Jarosław Miłkowski
Jarosław Miłkowski

Nigdy nie byłem nauczycielem, ale zasiadłem w komisji

Jarosław Miłkowski

Za jeden dzień zasiadania w komisji nadzorującej egzaminy, „ludzie z zewnętrz”, tacy jak ja, dostają 300 zł brutto. - O! Czyli jednak pieniądze są! Nam za udział w egzaminie nikt dodatkowo nie płacił - mówią mi protestujący nauczyciele.

To nie żart! Choć nigdy nie byłem nauczycielem, ja – dziennikarz GL – byłem w komisji egzaminacyjnej.

Przed rozpoczęciem egzaminów słyszałem, że aby w niej się znaleźć, trzeba mieć nie tylko kwalifikacje pedagogiczne, ale również kilka innych dokumentów. Od ludzi oświaty słyszałem, że muszę mieć tzw. badania sanepidowskie, a do tego zaświadczenia, że jestem niekarany, że nie ma mnie w rejestrze przestępców seksualnych, że nie toczy się przeciwko mnie żadne postępowanie dyscyplinarne. Ja z tego wszystkiego miałem jedynie dyplom ukończenia studiów w kolegium nauczycielskim.

Pozostało jeszcze 84% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Jarosław Miłkowski

Jestem dziennikarzem gorzowskiego działu miejskiego "Gazety Lubuskiej". Zajmuję się sprawami bieżącymi oraz bardzo często interwencjami Czytelników. Masz sprawę, którą potrzeba wyjaśnić? Pisz na maila: jmilkowski@gazetalubuska.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.