Pinkus z Zielonej Góry

Oj, życie, życie, życie...

Oj, życie, życie, życie...
Pinkus z Zielonej Góry

Takiego miesiąca lutego to ja nie pamiętam. W dzień plus 10 stopni, słoneczko świeci, ptaszki śpiewają, że o mało nie popękają! I do tego trawa zielona, i już kwitnące kwiatki w rodzaju ranniki, wrzośce, ciemierniki, że o zwykłych stokrotkach nie wspomnę.

Skąd ja to wiem? A z powodu mojej wycieczki do wiejskiej chałupy Karola. Po drodze ptaszków się nasłuchałem i stokrotek naoglądałem oraz młodej, zielonej trawy.

Furtkę do obejścia otwarł mnie Funio Drugi, doberman Karola. Łapówkę ode mnie zafasował i nawet nie usiłował mnie dać buzi, co świadczy, że już się ustatkował i spoważniał.

Jego właściciela odnalazłem za chałupą, gdzie stał jak ta kupka nieszczęścia przed swoimi ulami. Się za bardzo nie zbliżałem, bo pszczoły kotłowały się w powietrzu, jak nakręcone! Wołam do Karola:

- Moje uszanowanie! Czemu one nie śpią? Jest dopiero luty. Zimy pośrodek.
A Karol na to: - Klęska! Pogoda zwariowała, to i one też! Teraz będę musiał je karmić, bo z pola mało co przyniosą, a jeść muszą i jeszcze karmić larwy, i królową matkę. Matka się już obudziła i na pewno czerwi.
- A czym je będziesz karmił?
- Ciastem…
- Coś ty, Karol! Może do tego ciasta kawę im postawisz i po koniaczku?
- Pewnie. A ty byś wlazł do ula i otworzył dziób!
- Dla mnie to mógłbyś nawet to ciasto i kawę pominąć. Nie jestem wymagający. Ale ty do pszczoły z ciastem?
- Ciastem miodowo-cukrowym z cukru pudru i miodu.
- A nie lepiej z tego miodówki napędzić?
- Zamilcz! Bo jak cię pszczołami poszczuję, to do samej Zielonej Góry będziesz pędzić! Ale masz rację na frasunek… i tak dalej. A ja ostatnio wyłącznie się frasuję. Obejrzyj się dookoła i powiedz mi na przykład, co jest na tych grządkach?
- To takie w równych szeregach, dziesięciocentymetrowe i ładnie zielone? Kukurydza to pewnie nie jest? Nie?
- Nie jest. To czosnek. Już wylazł i czeka. Pewnie na mrozy! I tak ze wszystkim. Wszystko ze ziemi wyłazi, pąki na drzewach coraz bardziej nabrzmiewają. Jak zakwitną, to przyjdą przymrozki! I pszczoły zamiast na drzewa, to przyjdą do mnie po zaopatrzenie! Czego się, Pinkus, chichrasz?
- Bo ty, Karol, jesteś jak PiS, a pszczoły jak naród. I ty się nie wykręcaj jak rzeczniczka PiS, która samotnej matce powiedziała: - Chcesz pani pieniądze na dziecko, to zrób sobie drugie. Albo ten dyrektor ZUS, który na zapytanie emeryta, jak on ma żyć za 800 złotych? Odpowiedział: - Krótko.

Pinkus z Zielonej Góry

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.