Olympiacos - AZS AJP: Nieudane przywitanie z Europą

Czytaj dalej
Fot. Karol Korniak/archiwum Fotoidei
Alan Rogalski

Olympiacos - AZS AJP: Nieudane przywitanie z Europą

Alan Rogalski

Po 10 latach od debiutu AZS wrócił do europejskiego pucharu. Przygodę z Euro Cupem zaczął od porażki. Przegrał w środę (11 października) w Atenach z Olympiacosem.

Tamtejsi kibice nie wysłuchali apelu jednej ze swoich liderek, bo nie stawili się tłumnie w miejscowej hali. Więcej, po pierwszych punktach zdobytych po przechwycie przez Julię Rytsikawę słyszalne było gromkie: Jeeest! dobiegające z sektora gości, zajmowanego przez siedmiu fanów AZS AJP i jednego sympatyka z Pruszkowa, zaprzyjaźnionego z gorzowskim klubem. Niemniej jednak na nasze nieszczęście ten okrzyk radości w pierwszych ośmiu minutach zabrzmiał tylko raz! Nasze dochodziły do czystych sytuacji strzeleckich, ale niemiłosiernie pudłowały i spod kosza, i z dystansu. Zdarzały się straty w ofensywie, mnożyły się faule w ataku i po pierwszej kwarcie trzeba było odrabiać stratę 11 „oczek”. Niespełna 20-proc. skuteczność, w tym zero za trzy, mówiło samo za siebie.

Co na tym zaważyło? - Wszystko po trochu. I stres, i nowa hala, i mało treningów. To jest zawsze niekomfortowa sytuacja dla nowych ekip, takich jak nasza. W odróżnieniu do Olympiacosu, który jest bardzo doświadczony i gra niezmiennie od kilku lat w tym samym składzie. On może więcej grać niż trenować. Z drugiej strony, ja nie narzekam na to, że niewiele trenujemy. Z każdego takiego starcia musimy wyciągnąć wnioski. Musimy się ponownie nauczyć Europy - powiedział "Gazecie Lubuskiej" Maciejewski.

Pierwszy raz zza linii 6,25 trafiła Rytsikawa, ale to było w 15 min przy stanie 26:13 dla gospodyń. Z jednej strony gra wyrównała się, z drugiej różnica punktowa wzrosła. Ciężar zdobywania punktu przeniósł się z Kaltsidou na znaną z występów w Enerdze Toruń Victorię Macaulay. U nas najskuteczniejsze były wspomniana Białorusinka i Amerykanka Carolyn Swords. Olympiacos miał trochę więcej zbiórek oraz znacznie lepiej ustawione celowniki.

Po przerwie przebieg wydarzeń nie uległ zmianie, a po dwóch bardzo szybkich kontrach Yvonne Anderson w połowie trzeciej kwarty było niemal przesądzone, że nasze do Gorzowa wrócą z niczym. Akademiczki popełniały masę niewymuszonych błędów. Poziom trzymała jedynie Rytsikawa. W ostatnich dziesięciu minutach gorzowianki ustawiły w defensywie strefę, którą z trudem rozbijały tutejsze. Z drugiej strony nasze same nie wypracowywały sobie wolnych pozycji i wysoka porażka z faworytem grupy i całych rozgrywek stała się faktem. Mamy się czego i od kogo uczyć.

Tego samego zdania jest trener akademiczek. - Nasz zespół cały czas potrzebuje dużo treningów. Momentami wyglądało to tak, jakby one po raz pierwszy spotkały się na boisku. Chwilami drużyna zapominała o naszych prostych zasadach w obronie i ataku. Nie graliśmy naszej koszykówki. Początek spotkania był bardzo ważny. On właściwie ustawił cały mecz. Wiadomo, mamy pięć nowych zawodniczek, zwłaszcza nowe rozgrywające Miah Spencer i Franceskę Donders. Jedynka to zawsze newralgiczna pozycja. Do tej pory zawsze mieliśmy Kasię Dźwigalską, która znała bardzo dobrze system naszej gry w defensywie i ofensywie. W Atenach przez 40 minut szukałem jednej rozgrywającej i jej nie znalazłem. To jedynka wyznacza zachowania innych zawodniczek. Ona musi nam dać pewność grania, a jej nie było w Grecji. Przez co wkradła się nerwowość u wszystkich koszykarek. Z całą pewnością ten pojedynek nie był pod naszą kontrolą. Wręcz przeciwnie, to Greczynki kontrolowały tę potyczkę i zasłużenie triumfował - dodał w rozmowie z nami szkoleniowiec gorzowianek.

Maciejewski dodał, że już dziś myśli o rewanżu: - Ta porażka, jak każda, boli, ale to właśnie z porażek wyciąga się najlepsze wnioski. Jeśli jest zespół, który aż tak obnażył twoją drużynę, to znaczy, że masz wiele do poprawy. Cieszę się, że możemy grać z takimi ekipami jak ta z Grecji. Cieszę się z powrotu do europejskiego pucharu. Czasami będzie on bolesny, ale czasami, szczególnie w Gorzowie, powinniśmy sprawić niejedną niespodziankę. Tak naprawdę już teraz myślę o tym, jak przygotować się na rewanż z Olympiacosem.

Więcej w czwartkowej "GL".

Olympiacos Pireus 69 - AZS AJP Gorzów 50
Kwarty: 19:8, 15:12, 23:19, 12:11.
Olympiacos: Anderson 18 (1x3), Macaulay 16, Kaltsidou 12, Chatzinikolaou 10, Mazic 8 (2) oraz Kosma 5 (1), Stamati, Nikolopoulou, Sotiriou, Spirydopoulou.
InvestInTheWest AZS AJP: Rytsikawa (3), Swords 7, Spencer 4, Pawlak 2, Misiek 2 oraz Prezelj 8, Szajtauer 4, Donders, Stelmach 3 (1) , Jaworska 2.
Sędziowali: Anton Makhlin (Rosja) i Sergii Tyslenko (Ukraina).

OBEJRZYJ TEŻ: Anwil Dance Team podczas finałowego meczu Kasztelan Basketball Cup 2017

Alan Rogalski

W "Gazecie Lubuskiej" piszę o sporcie w Gorzowie i na północy województwa. A więc o koszykarkach AZS AJP Gorzówżużlowcach Stali Gorzów czy miniżużlowcach GUKS Wawrów. Również o piłkarzach Stilonu i Warty oraz piłkarkach TKKF Stilon i KKP Warta, ale nie tylko. Bo dzielę się z Wami swoimi wrażeniami m.in. z kajakarstwa, wioślarstwa, szachów czy np. piłki wodnej, unihokeja i tenisa stołowego oraz dodatkowo siatkówki w Sulęcinie, kolarstwa w Strzelcach Kraj. czy też saneczkarstwa z Nowin Wielkich. Spotkacie mnie do tego na biegach i na różnych zajęciach, na których promowany jest zdrowy styl życia. A jak nie piszę, to robię zdjęcia czy kręcę filmy. I tak jak kibic - dopinguję!


Obsługiwałem np.:



Przygotowywałem też w ramach współpracy z Polskapress materiały dla PZPN m.in.:



Chcesz ze mną porozmawiać o sporcie z kraju i ze świata? Napisz do mnie na twitterze czy też wyślij wiadomość na skrzynkę e-mailową. Chętnie Cię wysłucham czy też z przyjemnością odpowiem :)


Na co dzień wokół futbolu


Jestem instruktorem rekreacji ruchowej oraz trenerem UEFA C piłki nożnej, stąd też jeśli pozwala mi na to czas, z chęcią spędzam go albo aktywnie, biegając za piłką, głównie z dziećmi, albo obserwując, jak kopią ją sportowcy.

Z wykształcenia jestem również politologiem, więc nie jest mi obojętna lokalna i krajowa polityka.

Na co dzień mieszkam w oddalonym 40 km od Gorzowa 11-tys. Myśliborzu, stolicy powiatu na Pomorzu Zachodnim. Ale ukończyłem Puszkina, bo z Myśliborza codziennie dojeżdżałem do I LO w Gorzowie.


W "GL" od ponad pięciu lat


W „Gazecie Lubuskiej” pracuje od 2015 r. Najpierw będąc współpracownikiem, a następnie zostając etatowym jej pracownikiem.

Przed tym współpracowałem z zachodniopomorskim serwisem sportowym „Ligowiec.net” i „Głosem Szczecińskim”. Byłem też dziennikarzem „Kuriera Myśliborskiego” i „Wieści Myśliborskich” oraz redaktorem oficjalnej strony internetowej Klubu Koszykówki King Szczecin. Odbyłem także staż zawodowy w TVP Szczecin. Jestem absolwentem dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Szczecińskiego.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.