Opowiastka o tym, jak pewna rosyjska dama dworu zamordowała rosyjską arystokratkę

Czytaj dalej
Fot. 123rf
MG

Opowiastka o tym, jak pewna rosyjska dama dworu zamordowała rosyjską arystokratkę

MG

Pierwszym kobiecym procesem w odrodzonej Rzeczypospolitej - czytamy w tekście Emilii Płońskiej „Głośne procesy kobiet w II Rzeczypospolitej - perspektywa kryminologiczna” - był proces związany ze sprawą zabójstwa 80-letniej Pauliny Sobolew, arystokratki spokrewnionej z samym hrabią Fiodorem Denisowem, zamieszkałej przy ul. Czackiego 14 w Warszawie.

Było tak: dnia 4 grudnia 1919 r. służąca damy - Agnieszka Sekulska z przerażeniem odkryła, że jej pani nie żyje, po czym wezwała na pomoc przebywającą z wizytą krewną zmarłej 26-letnią Aleksandrę Dybowską, a sama pobiegła do sąsiadów i po lekarza. Po przybyciu na miejsce doktor stwierdził zgon kobiety.

Dwa siwe włosy

Doktora zaniepokoiły jednak podrapana twarz zmarłej, nieład w jej pokoju i powyciągane szuflady. Poinformowana policja wszelkie podejrzenia skierowała na A. Dybowską. Podejrzana była córką kontrolera Rosyjskiej Izby Skarbowej, damą dworu Aleksandry Fiodorowny - matki Mikołaja II, która wyszła za mąż za osobistego adiutanta Mikołaja II, a po rewolucji została kochanką tramwajarza - Dybowskiego.

Policja po otrzymaniu zgłoszenia i przybyciu na miejsce zdarzenia nie zastała Dybowskiej. Pojawiła się dwie godziny później, na jej sukni odkryto dwa siwe włosy. Według zeznań Dybowskiej - ciotka „miała nieprzyjemny charakter, wyzywała ją i jej rodzinę”.

Inne kosztowności

„Około północy doszło do awantury. Starsza pani uderzyła powinowatą w twarz, zaś A. Dybowska straciła panowanie nad sobą i w afekcie rzuciła się na staruszkę. W procesie tym niebagatelną rolę odegrały zaginione kosztowności, ofiara bowiem była bardzo bogata (wartość jej majątku oceniano na 2 mln marek). Dybowska wyparła się kradzieży, ale w toku śledztwa ustalono, że oddawała ona na przechowanie biżuterię i inne kosztowności ofiary znajomym, co wykazała rewizja w domach znajomych Dybowskiej.

Proces Dybowskiej rozpoczął się 30 marca 1920 r. Podejrzewano, że motywem zbrodni był zapis testamentowy - ofiara przeznaczyła majątek na cele publiczne: zapisała wszystko instytucjom dobroczynnym, muzeom.

Proces i wyrok

Przed sądem Aleksandra Dybowska zeznała, że nie dusiła specjalnie Sobolewej, a „przycisnęła jej twarz do poduszki w celu przytłumienia głosu, a gdy ochłonęła, Sobolewa już nie żyła (...) wyczerpana padłam jak martwa. Gdy się obudziłam, przekonałam się, że Sobel już nie żyje” - piszą A. Haska i J. Stachowicz w tomie „Bezlitosne. Najokrutniejsze kobiety dwudziestolecia międzywojennego”.

Wyrok ogłoszony w tej sprawie był zaskakujący zarówno dla obserwatorów, jak i dziennikarzy, gdyż 1 kwietnia 1920 r. sąd uniewinnił Dybowską od zarzutu uduszenia i poranienia Sobolewej, skazując ją na trzy miesiące więzienia za kradzież kosztowności, zaliczając jej na poczet kary pobyt w areszcie. Zgodnie z relacją „Ilustrowanego Kuryera Codziennego” oskarżona wyrok „przyjęła z płaczem radości”.

MG

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Polska Press Sp. z o.o.