Robert Bagiński

Opozycja wciąż się jednoczy - felieton Roberta Bagińskiego

Opozycja wciąż się jednoczy - felieton Roberta Bagińskiego
Robert Bagiński

Ot, taką mamy tu opozycję. Niech się dalej jednoczą

Choć wybory dopiero za rok, opozycja podejmuje próby jednoczenia się już teraz. Poczucie déjà vu jest jak najbardziej na miejscu, bo można odnieść wrażenie, że tą obecną teraźniejszość już kilka razy przerabialiśmy. Porozumienia krajowe, w warstwie retorycznej będą wyglądać dobrze, nie wywołają jednak akceptacji i entuzjazmu w terenie. Tutaj wrze jak w kotle, a Lubuskie jest tego najlepszym przykładem.

- Polityka to gra w orkiestrze pozorów, w której każdy próbuje być solistą grającym przede wszystkim na siebie, nawet jeśli fałszuje - napisał we wtorek na Facebooku senator Wadim Tyszkiewicz, podobno niezależny. Można by od biedy stwierdzić: przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli. Nie ma w regionie polityka, który byłby większym indywidualistą i narcyzem. Rewersem tej konstatacji jest jednak protest przeciwko zasadzie: „Tnij kłosy wysoko rosnące”, czyli nie pozwól nikomu urosnąć, której Tyszkiewicz będzie najprawdopodobniej ofiarą.
[twitter]https://twitter.com/BAGISKI/status/1563413393251663872[/twitter]
Wszystko dlatego, że jednoczenie opozycji w Warszawie, to nie jest dobra wiadomośc dla polityków Platformy Obywatelskiej w regionie. Ta partia ma w Lubuskiem największy potencjał ludzki, spośród wszystkich opozycyjnych stronnictw, ale jej lider Waldemar Sługocki zachowuje się tak, jakby zależało mu tylko na sobie, a także - z zaciśniętymi zębami - na marszałek Elżbiecie Polak. Liczby i fakty nie kłamią. W 2018 roku klub radnych Koalicji Obywatelskiej w sejmiku wojewódzkim liczył 11 radnych, a dzisiaj jest ich już o 3 mniej. Wzajemne relacje marszałek Polak z wicemarszałkiem Jabłońskim są porównywalne do tych opisanych przez Aleksandra Fredrę w bajce „Paweł i Gaweł”. Napisać, że radnych Jerzego Wierchowicza i Annę Synowiec „łączy” szorstka przyjaźń, to nic nie napisać. Z radnym Marcinkiewiczem i poseł Sibińską jest lepiej - mówią do siebie „cześć”.

Nie jest lepiej na lewicy. Bogusławowi Wontorowi już nieraz przepowiadano polityczną śmierć. On sam ma prawo czuć się jak ojciec Frankensteina, bo subtelnie pozwolił na urośnięcie na lewicy komuś, nad kim teraz nie potrafi zapanować. W wojnie na słowa na linii Wontor - Kucharska-Dziedzic iskrzy mocno, finał zobaczymy za kilkanaście tygodni. Fale zbliżające nas do wyborów, będą nam wyrzucać na brzeg piękne kamienie, ale również polityczne trupy.

Miało być jeszcze o PSL-u i Szymonie Hołowni. Nie bardzo jednak wiadomo o kim tu pisać. Prezes Tomczyszyn jest, ale jakby go nie było, a Polski 2050 w Lubuskiem nie ma - jest tylko ekscentryczny generał Mirosław Różański. Ot, taką mamy tu opozycję. Niech się dalej jednoczą.

[polecany]23833301[/polecany]

Robert Bagiński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.