Filip Pobihuszka

Opozycja wygrała bitwę w sprawie referendum we Wschowie

Źródło całego zamieszania: wschowska gazetka referendalna. Fot. archiwum organizatorów referendum Źródło całego zamieszania: wschowska gazetka referendalna.
Filip Pobihuszka

Sprawa treści zawartych w referendalnej gazetce trafiła przed sąd. Wyrok był korzystny dla opozycji, ale ratusz nie zamierza się poddać.

Napięcie przed referendum rośnie. Niespełna tydzień przed głosowaniem w sprawie odwołania pani burmistrz oraz rady, w Sądzie Okręgowym w Zielonej Górze odbyła się „pierwsza w historii Wschowy sprawa w trybie wyborczym”, jak możemy przeczytać na facebookowym fanpejdżu zwolenników referendum.

Poszło o treści zawarte w referendalnej gazetce, która wyszła spod rąk Tomasza Stasiaka, inicjatora całego zamieszania. Wyrok był jednak korzystny dla opozycji, bowiem sąd uznał wniosek ratusza za bezzasadny i w całości go oddalił. - Dodatkowo obciążono wnioskodawczynię, czyli panią burmistrz, zwrotem kosztów poniesionych przez pełnomocnika referendum - czytamy na facebooku.

T. Stasiak pojawił się w sądzie, ale sposób poinformowania go o sprawie nazywa „przegięciem na maksa” - O 10.34 do mnie dzwonią, że o 13.00 jest rozprawa! - denerwuje się.

Ratusz sformułował swoje zarzuty w trzech punktach. - Napisałem, że prawie 500 tys. zł kosztował wywóz śmieci z ul. Nowopolnej do Tylewic, a potem do utylizacji. Pani burmistrz wraz z wiceburmistrzem i panią skarbnik mówili, że to jest 320 tys. zł, ale jak pozbierałem to wszystkie koszty, to wyszło 470 tys. - wyjaśnia. - Sąd przyjął, że to jest moja opinia i mam do tego prawo - dodaje. - Następnie napisałem, że w spółce komunalnej zatrudniono drugą osobę do zarządu. Pani burmistrz odcina się od tego, mówiąc że to tylko prokurent. Ale ja wszedłem na stronę spółki komunalnej i widać tam dwie osoby - mówi T. Stasiak. Po trzecie, poszło o... lampy uliczne. Ratuszowi nie spodobało się m.in. to zdanie: „Modernizacja oświetlenia spłaca się z oszczędności w opłatach za prąd i remonty lamp. Żadna to zasługa nowej władzy”.

- Słyszałem wypowiedź pani burmistrz w radiu, gdzie jasno stwierdziła, że to była tylko opinia sądu i ona się z nią nie zgadza. I zastanawiają się też, czy dalsze sprawy nie będą toczone - kwituje T. Stasiak. A i owszem, będą. - Tak, na pewno! - odpowiada wiceburmistrz Miłosz Czopek, zapytany o to, czy ratusz będzie odwoływać się od wyroku sądu. - To nie może tak być, że oczywiste fakty i liczby są przekłamane i mieści się to w dopuszczonej krytyce władzy, bo tym sposobem można o człowieku wszystko napisać - wyjaśnia.

- Nie zgadzamy się z wyrokiem sądu. Pan Stasiak pisze, że zatrudniliśmy drugiego członka zarządu, to wszyscy myślą, „no tak, trzech zwolnili, a teraz zatrudniają swoich”. A prawda jest taka, że członek zarządu nadal jest jeden. Granica pomiędzy dysputą i oceną a jawnym kłamstwem powinna być. I trudno pogodzić się z tym, że w ramach realizowania swoich prywatnych celów posuwać się do podawania nieprawdziwych liczb. Radni to wszystko akceptują, jest to przyjmowane we wszelkich zestawieniach, Regionalna Izba Obrachunkowa o tym mówi, ale w sądzie nie odgrywa to żadnej roli - argumentuje wiceburmistrz.

- Chodzi o to, żeby nie były tworzone jakieś mity. Wolność słowa jest wolnością słowa, ale kłamstwo jest kłamstwem. Albo został zatrudniony członek zarządu, albo nie - mówi M. Czopek. - Referendum służy odbiciu władzy i odtworzeniu sieci zależności. Nie chcemy, by mieszkańcy, do których trafiają tego typu materiały nie zaczęli w to wierzyć. Bo większość ludzi wierzy w to, co jest napisane - kwituje.

Na koniec warto też wspomnieć, że podczas Dni Wschowy, które miały miejsce w miniony weekend po mieście krążył samochód, który zachęcał mieszkańców do wzięcia udziału w referendum. Za podkład muzyczny posłużył przebój Mieczysława Fogga, „Ostatnia niedziela”. - W czwartek i w piątek samochód też będzie jeździł - zapowiada T. Stasiak.

Filip Pobihuszka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.