Oscary 2019. Czyli co o świecie mówią nominacje do filmowej nagrody

Czytaj dalej
Fot. Materiały prasowe
Łukasz Gazur

Oscary 2019. Czyli co o świecie mówią nominacje do filmowej nagrody

Łukasz Gazur

Jeśli myślicie, że o najbardziej znanych nagrodach filmowych świata decyduje tylko poziom artystyczny dzieł, to się mylicie. W równym stopniu wpływa na nie np. moda, a nawet polityka

Jak co roku w tym okresie oczy świata filmowego skierowane są w stronę Hollywood, gdzie właśnie ogłoszono krótką listę nominowanych do Oscarów. Czyli najbardziej znanej nagrody filmowej na świecie. Marzą o niej wszyscy: od aktorów, dla których to oczywiście prestiż, po producentów, dla których przyznanie filmowi statuetki to trampolina do milionów dolarów z dystrybucji filmów. Już nominacja bowiem sprawia, że wielu widzów decyduje się na wyjście do kina.

Nominacje, czyli wysoce skomplikowana arytmetyka

Zarówno same nagrody, jak i nominacje do nich przyznają członkowie Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej, która liczy sobie... ponad 6,5 tys. osób. Gremium to podzielone jest na 17 kategorii (reżyserzy, aktorzy, scenarzyści, montażyści). Każda osoba może należeć tylko do jednej z nich. Choć wspólnie wszyscy członkowie Akademii wybierają „Najlepszy film”, „Najlepszy film dokumentalny” i „Najlepszy film nieanglojęzyczny”, w pozostałych dziedzinach mogą głosować tylko w swojej kategorii. Reżyserzy wybierają więc Najlepszego reżysera, a aktorki - Najlepszą aktorkę.

To jeszcze nic. Bo już same zasady głosowania są ciekawe. Każdy z członków wskazuje 5 najlepszych filmów w swojej kategorii, ustawiając je w kolejności od najlepszego na miejscu pierwszym. Wyjątkiem jest kategoria „Najlepszy film”, w której wskazać można od 5 do 10 filmów. Ale w zasadach głosowania jest pewien haczyk: aby produkcja uzyskała nominację, musi przynajmniej raz być wskazana na pierwszym miejscu na karcie do głosowania. To ma sprawić, że lista będzie zestawieniem filmów budzących bardzo pozytywne emocje, nawet jeśli to dyskusyjne, a nie tylko pakietem filmów dobrych, ale niewywołujących szybszego bicia serca i podskoczenia adrenaliny.

W drugim etapie - pod koniec stycznia - jest już dużo łatwiej. Każdy członek Akademii głosuje we wszystkich kategoriach, a o zwycięstwie decyduje po prostu największa liczba wskazań.

Jak widać, to wysoce skomplikowana arytmetyka filmowa. Od ponad 80 lat nad prawidłowym przebiegiem liczenia głosów czuwa firma Pricewaterhouse Coopers (PwC). Co ciekawe, mimo upływu czasu i zwyciężania nowych technologii w życiu codziennym, te procedury przeliczania wskazań członków Akademii odbywają się ręcznie (sic!).

Nominacje mają odbijać obraz prawdziwego świata

Amerykańska Akademia jest jednak w ostatnich latach pod ostrzałem krytyki. Mówi się, że stała się odbiciem „białej, męskiej Ameryki”. Oczywiście potwierdzały to statystyki: w 2016 roku 91 proc. członków stanowili biali, a 76 proc. mężczyźni. Gdy więc w 2015 i 2016 roku tylko biali aktorzy byli nominowani w kategoriach aktorskich, w artykułach i na internetowych forach zawrzało. Znakiem sprzeciwu stało się w świecie wirtualnym oznaczenie wypowiedzi hashtagiem #OscarsSoWhite (co można przetłumaczyć jako „Oscary tak bardzo białe”).

Nie chcąc uchodzić za skostniałą i zabetonowaną instytucję, postanowiono zrównoważyć proporcje tak etniczne, jak i płciowe. Do 2020 roku liczba kobiet i mniejszości w Akademii ma się aż podwoić.

Ale i na tym tle doszło do dyskusji. Bo chcąc być ciałem jak najbardziej politycznie poprawnym, po #Metoo, kolejnej akcji uderzającej w hipokryzję środowiska filmowego, które przymykało oko na molestowanie seksualne szczególnie młodych aktorek, postanowiono bezwzględnie tępić takie zachowania. Karą miało być wykluczenie z grona Akademii. I tak się stało w 2018 roku. A ofiarą tej praktyki padł m.in. Roman Polański, ścigany przez amerykański wymiar sprawiedliwości od 1977 roku. Wtedy właśnie zbiegł z USA przed ogłoszeniem wyroku w sprawie o gwałt na nieletniej. Drugą postacią wykluczoną z grona nominującego do Oscarów był słynny komik Bill Cosby, który został skazany za gwałt.

Taki obrót sprawy spowodował z kolei, że uczestnictwo w pracach Akademii odrzuciła żona Polańskiego - francuska aktorka Emmanuelle Seigner. Uznała przy tym, że choć zależy jej na walce o równouprawnienie kobiet i mężczyzn, nie może zgodzić się na takie potraktowanie jej męża.

Co ciekawe, Seigner była jedną z ponad 900 osób, głównie kobiet, które poproszono do współpracy, by właśnie równoważyć głos mężczyzn w Akademii.

Nominacje 2019
FILM

REŻYSER

AKTORKA

AKTOR

AKTORKA DRUGOPLANOWA

SCENARIUSZ ORYGINALNY

AKTOR DRUGOPLANOWY

Czytaj więcej:

  • Oscary muszą zmienić kolor, by nadążać za światem
  • Dostrzeżenie wszelkiej różnorodności
Pozostało jeszcze 63% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Łukasz Gazur

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.