Panie prezydencie? Gdzie ten obiecywany rejestr umów?

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Rusek
Tomasz Rusek

Panie prezydencie? Gdzie ten obiecywany rejestr umów?

Tomasz Rusek

Gorzów. Miał być zaraz po wyborach, potem za chwilę, a w styczniu mówiono, że w maju. Jednak rejestr umów wciąż nie powstał.

Otwarcie i przejrzyście - tak miał rządzić Jacek Wójcicki i to obiecywał, gdy był wybierany na prezydenta Gorzowa. By pokazać, jak wiele jest w tej kwestii do zrobienia, w czasie kampanii jego sztab punktował ówczesnego prezydenta Tadeusza Jędrzejczaka za brak rejestru umów, czyli drobnych umów na wydatki, jakie miasto bezprzetargowo ponosi niemal każdego dnia.

Sztab Wójcickiego migiem zdobył wówczas i opublikował listę zamówień i zakupów urzędu Jędrzejczaka. Wyśmiewano 1 tys. zł wydany na mleko, czy 800 zł na okulary słoneczne. W sumie było na liście aż 1,4 tys. pozycji. Prześwietlono władzę dosłownie co do złotówki! - My się nie boimy jawności. Każdy mieszkaniec ma mieć możliwość społecznej kontroli - zapowiadał wówczas kandydat J. Wójcicki. A kandydat na radnego Marcin Kazimierczak, autor listy wydatków Jędrzejczaka, dobijał urząd, dodając, że tylko cztery duże miasta w Polsce, w tym właśnie Gorzów, nie prowadzą rejestru drobnych umów.

Tyle czasu i nic

Tymczasem od wyborów miną zaraz dwa lata, a rejestru wydatków nie ma! Miał być po wyborach, potem jakoś temat ucichł, a gdy zapytaliśmy o niego na przełomie roku, usłyszeliśmy: - Rejestr będzie w maju. Tylko że maj już minął, czerwiec też, a i lipiec zaraz się kończy. Gdzie ten obiecywany rejestr? Zapytaliśmy o to prezydenta Wójcickiego. Przyznał nam z rozbrajającą szczerością, że... nie orientuje się w temacie, a ostatni raz pytał o niego podwładnych miesiąc temu. - Podobno opóźnienie wynika z jakichś problemów technicznych - dodał.

I odesłał nas do... M. Kazimierczaka, który dziś w magistracie jest dyrektorem miejskiego biura zarządzania systemami informatycznymi i miał stworzyć rejestr, którego brak poprzedniej władzy wypominał.

A co to się stało?

Jakie to problemy techniczne uniemożliwiły zrobienie z wydatkami Wójcickiego tego, co z wydatkami Tadeusza Jędrzejczaka zrobiono już w 2014 r.?

Z odpowiedzi wynika, że poprzedni system wewnętrznej sieci informatycznej był mało funkcjonalny i rejestr umów działaby na nim byle jak. Dlatego służby informatyczne urzędu podjęły się przebudowy systemu. I na nim oprą m.in. rejestr umów. Jego dane są już wprowadzone i trwają testy całości. Ile, na co i kiedy wydał magistrat dowiemy się w połowie sierpnia - to nowa data startu rejestr umów.

Tomasz Rusek

Najwięcej moich tekstów znajdziecie obecnie na stronie międzyrzecz.naszemiasto.pl. Żyję newsami, ciekawostkami, inwestycjami, problemami i dobrymi wieściami z Międzyrzecza, Skwierzyny, Trzciela, Przytocznej, Pszczewa i Bledzewa.
To niezywkły powiat, moim zdaniem jeden z najpiękniejszych (i najciekawszych!) w Lubuskiem. Są tam też wspaniali ludzie, z którymi mam szansę porozmawiać na facebookowym profilu Głos Międzyrzecza i Skwierzyny. Wpadnijcie tam koniecznie. Udało się nam stworzyć wraz z ponad 15 tysiącami ludzi fajne, przyjazne miejsce, gdzie znajdziecie newsy, piękne zdjęcia, relacje z ważnych wydarzeń i - codziennie! - najnowszą prognozę pogody. Bo od pogody zaczynamy dzień.


Staram się pilnować najważniejszych spraw i tematów. Sporo piszę o:


jeziorze Głębokim, o inwestycjach, czy atrakcjach turystycznych, ale poruszamy (MY - bo wiele tematów do załatwienia i opisania podpowiadacie Wy, Czytelnicy) dziesiątki innych spraw. 
Dlatego przy okazji wielkie dzięki za Wasze komentarze, opinie, zaangażowanie i wsparcie.



Zdarza się też, że piszę o Gorzowie. To moje rodzinne miasto, które - tak lubię myśleć - znam jak własną kieszeń. Cały czas się zmienia, rozbudowuje, wiecznie są tu jakieś remonty i inwestycje, więc pewnie jeszcze przez lata nie zabraknie mi tematów!



 


Do Gazety Lubuskiej (portal międzyrzecz.naszemiasto.pl jest jej częścią) trafiłem niemal 20 lat temu. Akurat zakończyłem swoją kilkuletnią przygodę z Radiem Gorzów i Radiem Plus, więc postanowiłem się sprawdzić w słowie pisanym (choć mówione było świetną przygodą). I tak się sprawdzam, i sprawdzam, i sprawdzam. Musicie bowiem wiedzieć, że Lubuska sprzed nastu lat i obecna to zupełnie inne gazety. Dziś, poza pisaniem, robimy zdjęcia, nagrywamy filmy, przygotowujemy relację. Żaden dzień nie jest takim sam. I chyba dlatego tak lubię tę pracę.

Lubię też:



  • jazdę na rowerze

  • pływanie

  • urlopy

  • gołąbki

  • seriale

  • lenistwo



nie przepadam za:



  • winem

  • górami

  • ogórkową

  • tłumem

  • hałasami

  • wczesnym wstawaniem (aczkolwiek nieźle mi wychodzi!)



OK, w ostateczności mogę zjeść ogórkową.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.