Natalia Dyjas-Szatkowska

Piękno Zielonej Góry pokazał mi mój tata - mówi Grzegorz Biszczanik

Doktor Grzegorz Biszczanik - historyk, deltiolog, regionalista. Fot. Natalia Dyjas Doktor Grzegorz Biszczanik - historyk, deltiolog, regionalista.
Natalia Dyjas-Szatkowska

O kolekcjonowaniu pocztówek, historii Winnego Grodu i miłości do miasta rozmawiamy z deltiologiem, historykiem, regionalistą, doktorem Grzegorzem Biszczanikiem

Deltiolog, czyli...kto?

To osoba naukowo zajmująca się historią, rozwojem karty pocztowej, od początku jej powstania. Jak wyglądała na początku, jak się zmieniała. Obecny wygląd widokówki jest konsekwencją reform w historii karty pocztowej. Dawniej na pie¬rwszej stronie był tylko widok, na drugiej tylko strona adresowa. Deltiolog jest też kolekcjonerem starych kart pocztowych, specjalistą od historycznych pocztówek.

Sam zbiera pan też karty pocztowe. Jak to się zaczęło?

Jak miałem siedemnaście lat, mój tata kupił w jednym z antykwariatów pie¬rwszą kartkę z widokiem na elżbietanki. Bardzo mnie to zainteresowało i zacząłem wyszukiwać dawne pocztówki na giełdach staroci, poprzez domy aukcyjne. Tak rozrastała się kolekcja, do obecnych rozmiarów.

To ile liczy teraz ten zbiór?

Z samej Zielonej Góry kart pocztowych mam ok. 4,5 tys. Natomiast wszystkich jest zdecydowanie więcej, bo oprócz historii miasta, zajmuję się też I wojną światową, symbolami propagandowymi na pocztówkach.

O jakiej kartce długo pan marzył i wreszcie udało się ją zdobyć?

Swego czasu była to widokówka z widokiem zielonogórskiej synagogi. Ale obecnie pocztówek z tą budowlą mam ponad osiem. Priorytety więc się troszkę przesuwają. Najbardziej interesują mnie pocztówki z wojskami, które stacjonowały w Zielonej Górze oraz te przedstawiające dawne restauracje. Takich kartek szukam i je cenię.

Co jest wyjątkowego w Zielonej Górze, że postanowił się pan poświęcić jej naukowo?

Jestem od urodzenia zielono¬górzaninem, tutaj ukończyłem szkoły, założyłem rodzinę. A Zielona Góra to ciekawe miasto, mimo że nie jest duże. Historia regionu nie jest wciąż dokładnie odkryta, nie wszystkie informacje ujawniono. To bardzo ciekawe, że można odkrywać tu cymesy, historie, które do tej pory nie były znane szerszemu gronu zainteresowanych. To tata w dzieciństwie zabierał mnie na spacery i pokazał miasto.

Jak pan dowiaduje się czegoś o mieście?

Dużo spaceruję, nie tylko po regionach szczególnie znanych, ale i po ukrytych uliczkach, klatkach schodowych. Czasem coś zauważę, co bardzo mnie zaintryguje i wtedy staram się przeszukać wszelkie możliwe archiwalia, by dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat. Wiedzę, inspirację, czerpię też z książek, archiwów, dokumentów Muzeum Ziemi Lubuskiej. Dużo można też dowiedzieć się ze starych zdjęć i właśnie pocztówek.

Natalia Dyjas-Szatkowska

Dzień dobry! Nazywam się Natalia Dyjas-Szatkowska i jestem rodowitą zielonogórzanką. Pracuję w "Gazecie Lubuskiej" od 2016 roku. I choć z wykształcenia jestem filologiem polskim i teatrologiem, to swoją pracę zawodową związałam właśnie z mediami. 


W obszarze moich działań znajdują się: 



  • problemy i sprawy Zielonej Góry,

  • kwestie, które poruszają mieszkańców powiatu zielonogórskiego.


Ważne są dla mnie codzienne problemy mieszkańcówsprawy społeczne i kulturalne naszego regionu. Nie jest mi obojętny los zwierzaków i często piszę o nich na naszych łamach. Lubię spotkania z ludźmi i to właśnie nasi Czytelnicy są dla mnie wielką inspiracją. To oni podpowiadają, czym warto się zająć, co ich boli, denerwuje, ale i cieszy. 


Zawsze lubiłam rozmawiać z ludźmi. Jako osoba, która pracowała z nimi podczas organizacji różnych wydarzeń kulturalnych i festiwali, zrozumiałam, że to właśnie człowiek i jego historia są dla mnie najważniejsze. To więc chyba nie przypadek, że zaczęłam pracę w dziennikarstwie... 


W wolnych chwilach (jeśli jakaś się znajdzie... :)) nałogowo pochłaniam książki (kryminałom mówię nie, ale mocno kibicuję nowej, polskiej prozie) i z aparatem poznaję nasze piękne województwo lubuskie. Chętnie dzielę się urodą regionu na łamach "Gazety Lubuskiej" i portalu "Nasze Miasto". Nie boję się też pokazywać, co jeszcze mogłoby się tutaj zmienić. I to właśnie przynosi mi największą satysfakcję w pracy. Gdy uda się choć trochę ulepszyć otaczającą nas rzeczywistość. 


Czy w Twojej okolicy dzieje się coś ważnego? Masz sprawę, która Twoim zdaniem powinna zostać opisana w naszej gazecie? A może masz jakiś kłopot, który należy rozwiązać? Śmiało! Skontaktuj się ze mną, postaram się zająć danym tematem.


Kontakt do mnie: natalia.dyjas@polskapress.pl


Telefon: 68 324 88 44 lub: 510 026 978.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.