Pierwsze: wyjść z domu. Drugie: zmienić swoje życie

Czytaj dalej
Fot. Eliza Gniewek-Juszczak
Eliza Gniewek-Juszczak

Pierwsze: wyjść z domu. Drugie: zmienić swoje życie

Eliza Gniewek-Juszczak

Przedstawiciele osób starszych z województwa będą pracować w Lubuskim Sejmiku Seniorów. To pomysł na poprawę życia w trzecim wieku.

- Najważniejszy problem to brak miejsc, w których seniorzy mogliby spędzać czas - mówi Kazimiera Chrzanowska ze Słubic, kiedy pytam o priorytety, którymi mógłby się zająć I Lubuski Sejmik Seniorów. To nowy pomysł z naszego regionu na to, aby poprawić sytuację osób starszych.

Kazimiera Chrzanowska jest zastępcą przewodniczącego oddziału rejonowego Polskiego Związku Emerytów i Rencistów i Inwalidów w Słubicach. Oddział liczy 439 członków. To właśnie ta instytucja wytypowała panią Kazimierę na swojego przedstawiciela w I Lubuskim Sejmiku Seniorów. - Cokolwiek się nie zrobi w stronę seniorów, to na pewno będzie na ich korzyść. Seniorzy są zawsze na ostatnim miejscu spraw. Cieszę się, że coś takiego jak sejmik seniorów powstaje. Na pewno będę aktywnie w nim uczestniczyć - zapowiada pani Kazimiera. Zdaniem przedstawicielki emerytów latem nie jest tak źle z samotnością osób starszych, tak jak jesienią, czy zimą, kiedy nikt ze starszych już nie pojedzie na działkę, nie posiedzi w parku. - Jest wokół nas bardzo dużo ludzi samotnych, którzy zamykają się w domu z telewizorem. A to nie jest korzystne ani dla ciała, ani dla duszy. Siedzenie w domu w niczym nie pomaga dlatego zachęcamy do wychodzenia - mówi K. Chrzanowska.

Marzenie, by móc mówić i być słuchanym
Związek emerytów w Słubicach ma siedzibę na drugim piętrze, trzeba wejść po schodach, a nie każdy może. - Marzy nam się dom dziennego pobytu. Takie domy powinny powstawać w każdym mieście. Tam osoby starsze mogłyby spędzać czas. Bo często one nie mają poważnych problemów, ale chcą się wygadać się, siąść na przeciwko drugiej osoby i móc mówić - opowiada pani Kazimiera.

Podobnego zdania jest Mirosława Tycner, inspektor działu pomocy środowiskowej w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Nowej Soli, która przez 15 lat była pracownikiem socjalnym - Starsze osoby bardzo na nas – pracowników socjalnych – czekały, nie na decyzję z ośrodka pomocy społecznej, ale na człowieka, z którym mogłyby porozmawiać. Byli „głodni” kontaktów z innymi, nie chcieli nas wypuszczać z domu, a my nie mamy serca szybko wychodzić. Pracując w terenie często widziałam, jak osoby starsze zatrzymują np. listonoszy i z nimi rozmawiają– opowiada M. Tycner. Od początku roku w Nowej Soli 127 osób skorzystało z usług opiekuńczych. Tylko w czerwcu przybyło nowych 11 seniorów. - Widzimy z miesiąca na miesiąc, że mamy coraz więcej osób pod opieką - dodaje Anna Kozłowska, kierownik sekcji pracy socjalnej w nowosolskim MOPS.

Lidia Zakrzewska z Nowej Soli mieszka sama. Nie wychodzi z domu. - Seniorzy, którzy nie mają dzieci, bo wyjechały za granicę, albo nie mieli ich w ogóle zostali sami. Mam koleżanki, które dzwonią do mnie i żalą się – przyznaje. – Kiedy nie możemy wyjść z domu, zostaje tylko telefon, jako jedyny kontakt ze światem.

Ksiądz nie tylko z ostatnią posługą
Ci którzy przyjmują kolędę mogą liczyć na pomoc księży. – Ksiądz zauważa problem, zgłasza proboszczowi, proboszcz do Caritasu. Grupa interwencyjna idzie i opiekuje się tymi ludźmi, nie tylko okazji Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy – zapewnia ks. Jan Truty, proboszcz parafii pw. Michała Archanioła. – Mamy teraz szafarzy, jeśli ktoś chce w niedzielę niosą najświętszy sakrament. Czasem prawdziwa bieda się nie afiszuje, jest za ścianą, a nikt nie wie. Ale jeśli wiemy, to udzielamy pomocy, nie tylko duchowej, ale materialnej też.

W Nowej Soli 1100 osób należy do oddziału rejonowego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów. - Ludzie chcą do nas przychodzić. Jak są wieczorki serwujemy kawę, herbatę, ciasteczko. Niektórzy się pobawią, niektórzy tylko porozmawiają między sobą. To jest odskocznia od życia codziennego. Gdyby tego związku nie było, to ja nie wiem, co by było - zastanawia się Kazimiera Gruczoł, członek zarządu oddziału związku.

Dzięki oddziałom związku emerytów, starsze osoby nie muszą siedzieć w domu. Członkowie związku przekonują, że wystarczy chcieć. Składki nie są wysokie, a jeszcze związek pomaga niektórym osobom finansowo. - Żeby się zapisać wystarczy tylko chęć i uśmiech na buzi i jedno zdjęcie do legitymacji. W tym roku ponad sto osób się zapisało - opowiada pani Kazimiera. - Od września wznawiamy sobotnie wieczorki w świetlicy. Robimy różne imprezki z okazji dnia matki, dnia babci i dziadka. Przygotowujemy obchody świąt państwowych. Robimy dzień seniora. Mamy zespół Niezapominajki. Dzieje się bardzo dużo. Nie mamy czasu się nudzić.

Najstarszy członek związku ma 91 lat. Zapisują się emeryci, ale też sympatycy, którzy chcą żeby coś ciekawego działo się w ich życiu. Jest połowa roku, a szefowa związku zorganizowała już szesnaście wyjazdów. - Zapewniamy godny wypoczynek i atrakcyjne wycieczki. Są także turnusy rehabilitacyjne. Wydajemy zaświadczenia do zniżek na przejazdy kolejowe. Pomagamy pisać podania oraz wnioski i inne niezbędne druki, zaświadczenia. Służymy emerytom wszelką pomocą, jeżeli tylko jesteśmy w stanie jej udzielić - zapewnia Maria Szulc – Patocka, przewodnicząca Oddziału Rejonowego PZERI w Nowej Soli.

Pozytywne myślenie zmniejsza ryzyko chorób
Jest komu pomagać. Starzenie się społeczeństwa staje się faktem. Stąd pomysł najpierw na Lubuską Radę Seniorów, teraz na I Lubuski Sejmik Seniorów. Marszałek województwa i przewodniczący sejmiku poprosili stowarzyszenia i instytucje działające na rzecz osób starszych o wytypowanie kandydatów do udziału w I Lubuskim Sejmiku Seniorów. Z nadesłanych kandydatur Lubuska Społeczna Rada Seniorów wybrała radnych seniorów. – Celem sejmiku jest zmotywowanie osób starszych do uczestnictwa w życiu społecznym i politycznym regionu oraz dzielenia się swoją wiedzą i bogatym doświadczeniem. I Lubuski Sejmik Seniorów odbędzie się 16 października i zainauguruje Tydzień Seniora. Zakładamy, że sejmik będzie się odbywał raz w roku – informuje Michał Iwanowski, rzecznik zarządu województwa.

W I Lubuskim Sejmiku Seniorów udział weźmie trzydzieści osób z całego regionu.- Bardzo się cieszę, to dla mnie bardzo duże wyróżnienie – mówi Regina Drgas, przewodnicząca Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Nowym Miasteczku. – Wiadomo, że będę walczyć o seniorów w małych miasteczkach takich jak nasze. Bo mniejszych już chyba nie ma! Ale przede wszystkim o osoby niepełnosprawne. Chciałabym, by się tymi ludźmi w końcu zająć, by dać im możliwość udziału w różnych imprezach, wyjazdu na wycieczki – wylicza. – Chodzi też o likwidowanie barier architektonicznych i umożliwienie tym ludziom wejście do domów kultury czy urzędów – mówi pani Regina.

Przewodnicząca Lubuskiej Rady Seniorów Urszula Chudak, kiedy pytam jak pomagać starszym, prosi by nie używać słowa starość, tylko dojrzała młodość. - Jesteśmy zadbani, radośni, aktywni. Korzystamy z życia w różnych jego aspektach, nawet w tych o których mówiąc, lekko się rumienimy... Pyta mnie pani jak sobie jeszcze w tym pomóc? Można, choćby i od zaraz, na dodatek bezinwestycyjnie. Myślę o optymizmie. Kocham zabawę, koncerty, morze, ludzi itd. itd. Jednym słowem, kocham życie! Udowodniono, że pozytywne myślenie, to mniejsze ryzyko zachorowania na raka, serce czy przedwczesną śmierć. Życzę wszystkim „dojrzale młodym”, by wokół siebie mieli tylko osobników zarażających optymizmem - przyznaje pani Urszula.

Sejmik seniorów ma wypracować kierunki działań do Wojewódzkiego Programu na rzecz Osób Starszych. Program ten ma zostać przyjęty przez zarząd województwa lubuskiego jeszcze w tym roku.

Eliza Gniewek-Juszczak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.