Po co słupowi ziemia?

Czytaj dalej
Fot. pixabay.com
Marek Białowąs

Po co słupowi ziemia?

Marek Białowąs

Rolnicy buntują się przeciw "słupom". To ci, którzy eliminują uczciwych gospodarzy z przetargów na dzierżawę państwowej ziemi.

- Byliśmy bezsilni. Miałem dużo zgłoszeń od rolników, którzy alarmowali, że nie mają szans na wygranie przetargu w Agencji Nieruchomości Rolnych. Wygrywał ten, co dawał najwięcej. Tak zwany słup mógł sobie na to pozwolić, bo i tak nie miał zamiaru płacić tych pieniędzy - mówi „GL” prezes Lubuskiej Izby Rolniczej Stanisław Myśliwiec.

Przetargi ograniczone na dzierżawę państwowej ziemi organizują oddziały ANR w całym kraju. Mogą stawać do nich rolnicy, mieszkańcy gminy, w której jest wystawiona do przetargu ziemia lub sąsiedniej, którzy są w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego.

- Wystarczy, że ktoś ma 1,2 ha i już jest traktowany jak rolnik, chociaż ta osoba nigdy nie żyła z rolnictwa. Może jednak stanąć do przetargu na dzierżawę ziemi państwowej na swoim terenie. Takich ludzi wyszukują potentaci. Są dla nich słupami, startują w przetargach i w ich imieniu licytują - denerwuje się Myśliwiec.

Aby przerwać ten proceder, od października zeszłego roku Lubuska Izba Rolnicza mogła opiniować pisemne oferty uczestników przetargu. Było to poświadczenie, że osoba starająca się o dzierżawę państwowej ziemi jest „prawdziwym” rolnikiem.
„(...) Prezes ANR dał też izbom rolniczym narzędzie w postaci możliwości odwołania przetargu, jeśli będzie podejrzenie, że bierze w nim udział tzw. słup. Jak się przekonaliśmy możliwość ta jest fikcją, a rola izby sprowadza się jedynie do biernego obserwatora (...). Najważniejsza jest podpisana umowa dzierżawy i czynsz dzierżawny, najlepiej jak najwyższy. Uważamy też, że pracownicy ANR mają świadomość uczestnictwa osób podstawionych, przymykając na to oczy” - czytamy w liście otwartym lubuskiej izby.
Izba na tydzień zawiesiła współpracę z ANR. Postanowiła - po rozmowach - do niej wrócić, żeby sprawdzić, jak będą wyglądać nowe przetargi.

800 złotych za hektar proponuje nieraz tzw. słup za dzierżawę państwowej ziemi z zasobów ANR

O tym, jak wyglądają takie ustawiane licytacje zdecydował się opowiedzieć rolnik Łukasz Nawrot, z Krosna Odrzańskiego, który kilkakrotnie przegrał z tzw. słupami. - Na przetargu potrafi się zjawić nawet 4 podstawionych pseudorolników. Oni praktycznie dyktują warunki, jak im zależy, to mogą dać cenę nawet 800 zł za ha. - mówi Nawrot. - To niemożliwe, aby osiągnąć z ziemi taki zysk. Czasami zwycięzca przetargu nawet nie podpisuje umowy z ANR, jednak wchodzi na pole i pobiera dopłaty bezpośrednie.
Co na to ANR? „Agencja jest świadoma sygnalizowanego problemu. (...) każda sytuacja wymaga indywidualnego podejścia i zbadania, przede wszystkim w oparciu o posiadane dokumenty. W przypadku zgłoszenia występowania tzw. „słupów”, przez rolników do tutejszego Oddziału, sprawy kierowane są do odpowiednich organów - czytamy w mailu od Zbigniewa Celińskiego, rzecznika prasowego agencji w Gorzowie. „(...) w przypadkach potwierdzenia wejścia na grunty Oddział każdorazowo obciąża opłatą, bezumownego użytkownika, zgodnie z przepisami zawartymi w tym zakresie. W przypadku braku wpłaty wymagalnych należności z tytułu bezumownego użytkowania sprawy są kierowane na drogę postępowania sądowego i egzekucyjnego”.

O sprawę spytaliśmy też prokuraturę, ale na odpowiedź musimy czekać do przyszłego tygodnia. Do tematu wrócimy.

Nowe przepisy

Wszyscy będą musieli składać oświadczenia
O dopłaty bezpośrednie do dzierżawionych gruntów może ubiegać się rolnik posiadający do nich tytuł prawny - mówi nowelizacja ustawy o dopłatach bezpośrednich, która obowiązuje od wtorku. Chodzi w niej o ukrócenie wyłudzania dopłat do bezprawnie użytkowanej państwowej ziemi. W myśl nowelizacji ustawy o płatnościach w ramach systemu wsparcia bezpośredniego Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, do której składane są wnioski o dopłaty bezpośrednie do działek dzierżawionych od państwa, będzie żądała oświadczenia o posiadaniu tytułu do ich użytkowania. W przypadku, gdy okaże się ono nieprawdziwe, dana osoba może być pociągnięta do odpowiedzialności karnej.

Marek Białowąs

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.