Polska gospodarka niech brzmi dumnie

Czytaj dalej
Fot. Michał Rajczakowski
Renata Hryniewicz

Polska gospodarka niech brzmi dumnie

Renata Hryniewicz

- Chcemy pokazać, że Polska to nie jest ten „dziki kraj”, który był jeszcze w latach 90. i są tu nie tylko bazary, papierosy i paliwo - mówi Artur Kasiubowski

- Pomysł zrodził się z osobistych pobudek, chęci przełamania pewnych stereotypów utrwalonych w niemieckiej społeczności o Polsce. W dużym stopniu są one nieprawdziwe albo już nieaktualne... Chcemy pokazać, że Polska to nie tylko bazary, tanie papierosy czy benzyna. Że to przede wszystkim ciekawy kraj, w którym bez obaw można spędzić atrakcyjny weekend, wybrać się na fajne zakupy czy znaleźć rzetelne firmy z dowolnej branży - mówi Artur Kasiubowski.

O postrzeganiu Polski przez pryzmat negatywnych stereotypów mówi „GL” Michael Kurzwelly, niemiecki artysta, który na pograniczu stara się stworzyć Słubfurt, wspólną przestrzeń miejską dla Słubic i Frankfurtu. - Kiedy w latach 90. z Niemiec przeprowadziłem się do Polski, znajomi nie chcieli mnie odwiedzać, bo bali się, że Polak ukradnie im samochód - wspomina.

W Niemczech wciąż popularne jest określenie: polnische Wirtschaft (polskie gospodarzenie). Według tego stereotypu „polnische Wirtschaft” oznacza skrajną niegospodarność, brak planowania i manier oraz brud...

Artur Kasiubowski świetnie o tym wie. Dziś ma niespełna 40 lat. Gdy miał dziesięć, zamieszkał z rodzicami w Niemczech. Od dziecka więc widział i doświadczył tego, jak Niemcy patrzą na Polskę. W 2005 r. otworzył w Polsce własną działalność. Była to agencja internetowa, która obsługiwała klientów polskich i niemieckich.

- Większość polskich klientów chciała w jakiś sposób dotrzeć ze swoją ofertą do Niemiec. Z drugiej strony klienci, którzy przyjeżdżali do mnie z Niemiec, byli zaskoczeni różnorodnością tego, co zobaczyli w Polsce - wspomina. Tak narodził się nowy pomysł, który od wielu lat chodził mu po głowie. Rok temu powstało Polando.de, jedyna w Niemczech firma, która promuje Polskę za granicą.

Polando tworzy artykuły, a potem szuka po niemieckiej stronie granicy grup zainteresowań, do których oferta może najszybciej dotrzeć. - Głównym mianownikiem wszelkich naszych publikacji jest pozytywny przekaz o tym, co fajnego dzieje się w Polsce, regionie i co może być atrakcją dla niemieckiego odbiorcy - mówi Kasiu - bowski. - Pisaliśmy już o paradzie parowozów w Wolsztynie, zlocie maluchów w Łagowie, targach turystycznych Lubuskie Tour czy też, już zupełnie lokalnie, o tym jak gimnazjalista ze Słubic zbudował model pancernika Bismarck z 40 tys. zapałek.

Polando promuje polskich przedsiębiorców, którzy są konkurencyjni dla niemieckich. Wbrew stereotypowym opiniom: nie tylko pod względem cen, ale też, jak twierdzi Kasiubowski, polskich narodowych cech, czyli: jakości i solidności, które nawet w Polsce chętniej przypisuje się firmom niemieckim.

Informacje o przedsiębiorcach są przedstawione w sposób, który jest dla niemieckiego odbiorcy czytelny i zrozumiały. - Od początku stawiamy na wysoką jakość treści, zdjęć i przede wszystkim tłumaczeń na język niemiecki. Wychodzę z założenia, że jako de facto niemiecki portal promujący w Niemczech polskie firmy, nie możemy sobie pozwolić na teksty słabej jakości czy to merytorycznie, czy też pod kątem wpadek językowych - podkreśla szef firmy.

Inicjatywę Polando popierają same firmy. - To jak najbardziej trafny pomysł. Pan Artur promuje różne inicjatywy, które się dzieją po naszej stronie. Klienci niemieccy dowiadują się poprzez jego portal, gdzie mogą pojechać, co zwiedzić, gdzie zjeść oraz jak i gdzie spędzić miło czas - mówi Agata Ilcewicz Kryger, właścicielka „Uśmiechniętej Planety”, rodzinnego centrum rozrywki w Kunowicach koło Słubic.

Leszek Chrostowski, szef firmy Metalbau z Cychr koło Dębna Lubus - kiego mówi, że Polando zmienia wizerunek naszego kraju u sąsiadów: - Mimo tego, że Niemcy wciąż żyją stereotypami o Polsce, firmie Polando udaje się go powoli, ale jednak, przełamywać.

- Od samego początku istnienia naszego portalu Polando.de szukaliśmy maskotki, symbolu, który by z jednej strony był kojarzony z Polską, a z drugiej był nośnikiem pozytywnej energii, jaką przekazuje nasz portal - mówi jego właściciel. Taką maskotką będzie mały fiat 126 p. z roku 1984. Firma kupiła malucha Toruniu. Teraz przeprowadza gruntowny remont, nie tylko karoserii, ale także elementów mechanicznych i silnika. Każdy etap jego renowacji jest pokazywany na portalu, a do realizacji tego projektu firma wciąga swoich Czytelników. Od wczoraj np. trwa konkurs na barwę fiacika.

Renata Hryniewicz

Moje działania reporterskie skupiają się na terenie powiatu słubickiego i sulęcińskiego. Szukam tu ludzi, miejsc, wydarzeń, o których warto pisać i je pokazywać. Szukam tematów, które niosą jakiś przekaz, pokazują ciekawe działania, ale także takich, w których poprzez nagłośnienie mogę pomóc rozwiązać problem. Zawsze staram się dociec prawdy wysłuchując różnych wariantów, jeśli chodzi o spór – wysłuchuję i opisuję obie strony. Staram się, żeby Czytelnik sam ocenił, po której stronie leży prawda. Można zgłosić mi każdy temat, każdy problem, każdą inicjatywę.
Jestem zawsze blisko ludzi i staram się spotykać z nimi osobiście, by ocenić sytuację, a w temacie ująć także emocje. Lubię pisać o ludziach i ich przeżyciach, pokazywać to, co w moim rejonie dzieje się dobrego, ale nie uciekam od spraw kontrowersyjnych, o czym nie raz przekonali się moi Czytelnicy.
Jestem optymistką i nigdy się nie załamuję. Wierzę, że zawsze jest jakieś wyjście. Lubię dobry żart i ludzi wesołych z pozytywną energią. Nie znoszę smutasów.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.