Pomocna dłoń wyciągana zza więziennych murów, czyli jak oddać skazanych społeczeństwu

Czytaj dalej
Fot. Nadesłane
Dorota Witt

Pomocna dłoń wyciągana zza więziennych murów, czyli jak oddać skazanych społeczeństwu

Dorota Witt

Skazani, którzy angażują się w akcje społeczne uczą się niesienia bezinteresownej pomocy, tymczasem empatia jest najsilniejszym hamulcem agresji! Angażują się, budują relacje, czują się potrzebne, a to osoby, które same na co dzień wymagają terapii z uwagi na wielorakie rozpoznania psychiatryczne - mówi kpt. Karolina Kozłowska z Zakładu Karnego w Koronowie.

Angażuje pani więźniów z zakładu karnego w Koronowie w akcje społeczne i charytatywne. Co daje taka praca ze skazanymi

Akcje społeczne inicjowane przez załogę Zakładu Karnego w Koronowie, do których z powodzeniem angażujemy osoby pozbawione wolności, wskazują wprost na pozytywne aspekty takiej formy oddziaływania. Udział w licznych akcjach pomocowych, sprawia, że osoby pozbawione wolności uczą się pomagać drugiemu człowiekowi, zyskują też świadomość, że ich zaangażowanie to forma pracy na rzecz konkretnej, często lokalnej społeczności, z którą w jakiś sposób się integrują. Inaczej zaczynają patrzeć na wartość zdrowia, ludzkiego życia, dóbr materialnych. Zaczynają dostrzegać wartość kontaktów międzyludzkich. Wracają do ważnych relacji z bliskimi, zaczynają o nie dbać. Myślą o swoim życiu w perspektywie teraźniejszości i przyszłości, tej na wolności, po odbyciu kary. Co ważne, poprzez inicjowane przez funkcjonariuszy przedsięwzięcia więźniowie mają możliwość zrobienia czegoś dobrego i pozytywnego, co niewątpliwie przyczynia się do wzrostu poczucia ich własnej wartości oraz poprawy samooceny, ale pokazuje również sens działania i wagę uznania okazywanego przez innych ludzi. Uczestnictwo osób pozbawionych wolności w przedsięwzięciach pomocowych umożliwia także pokazanie ich nowego oblicza: zauważamy ich jako ludzi wrażliwych i gotowych do niesienia bezinteresownej pomocy. Empatia jest jednym z najsilniejszych hamulców zachowań agresywnych. Po kilkunastu latach służby za wysokim murem nauczyłam się doceniać cząstkowe cele naszych oddziaływań, bo każdy człowiek, który tam trafia jest inny. Każdy ma inne predyspozycje osobowościowe i możliwości np. manualne. Łączy ich jedno – każdy z nich może podjąć trud poprawy samego siebie.

I chętnie podejmuje?

Gdy pytam skazanych-uczestników akcji charytatywnych, co wzięli dla siebie, dając innym np. własnoręcznie wykonany prezent, często odpowiadają, że wdzięczność od ludzi, którym pomogli, świadomość, że zrobili coś ważnego, poczucie zmiany świata choć trochę na lepsze, współczucie i poczucie bycia komuś potrzebnym. Choć wolontariat to praca za darmo, skazani uczą się, że może dać im wiele korzyści takich jak: zdobycie praktycznych umiejętności, nowych doświadczeń przydatnych przy poszukiwaniu przyszłej pracy, naukę tolerancji i wyrozumiałości dla ludzkiej słabości, nabycie wprawy w pracy w zespole jak i możliwość nawiązania nowych i ciekawych znajomości opartych na czynieniu dobra. Ten, jak ja go nazywam, nieformalny wolontariat, pokazuje, że w człowieku jest wiele dobra, otwartości na potrzeby innych, chęci pomocy, konstruktywnego współczucia i wiary w to, że w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji, można znaleźć coś dobrego. I że nawet we współczesnym, zorientowanym na zysk świecie, wciąż dla wielu z nas „być” pozostaje ważniejsze niż „mieć”. W trakcie realizacji każdej inicjatywy prospołecznej z udziałem osób pozbawionych wolności staram się im to tłumaczyć. Umożliwienie osadzonemu doświadczania sytuacji, która w pewien sposób jest mu bliska, związana z wolnością, może skutkować rozwojem osobistym, zmianą przekonań i zachowań. Na przykład skazani, biorący udział w projekcie przygotowywania tablic manipulacyjnych dla dzieci z Bydgoskiego Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych w Bydgoszczy, odrobili swego rodzaju lekcję z rodzicielstwa. Przecież dzieci części z nich trafiły do tego typu placówek na terenie całego kraju. Kadra penitencjarna w ten sposób zyskuje kolejne narzędzie – możliwość i pretekst do rozmów ze skazanym o wartościach i innych sprawach ważnych z punktu widzenia procesu resocjalizacji.

Czy każdy osadzony to dobry kandydat na wolontariusza?

Pozostało jeszcze 53% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Dorota Witt

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.