Praca sama do ciebie raczej nie przyjdzie. To ty ją musisz znaleźć i o nią zawalczyć

Czytaj dalej
Fot. fot. 123RF
Sławomir Bobbe

Praca sama do ciebie raczej nie przyjdzie. To ty ją musisz znaleźć i o nią zawalczyć

Sławomir Bobbe

Szukanie pracy przez reklamowanie się na billboardzie? Czemu nie! Choć jest to już niezbyt oryginalny sposób, ale nadal skuteczny.

Pomysłowość pracownika w dzisiejszych czasach jest już nie tyle mile widziana, co obowiązkowa. Kreatywność jest wymagana nie tylko w pracy umysłowej, ale także w przypadku pracowników fizycznych. Cecha dotyczy również bezrobotnych i poszukujących pracy. Muszą oni wykazać się nie lada kreatywnością, żeby zdobyć i utrzymać pracę. Wiedza, gdzie szukać etatu, to połowa sukcesu. Drugie pół zależy od pomysłowości: co człowiek zrobi, żeby zdobyć pracę, którą ma na oku. Oto sposoby, które pozwolą poszukać wymarzonego stałego zatrudnienia.

Niestandardowe CV

Czarny tekst na białym tle, standardowa czcionka, powszechnie używane zwroty i informacje podane w monotonny, szablonowy sposób, do tego paszportowe zdjęcie – takie CV oraz list motywacyjny często trafiają do kosza. Musi być to „coś”, co przyciągnie uwagę rekrutera, choćby biała czcionka na czarnym tle, fioletowy druk na żółtym tle lub zdjęcie kandydata wyglądające jakby było wycięte z fotografii rodzinnej. Nawet odstęp między wyrazami, nie jedna spacja, a przykładowo trzy, mogą przyciągnąć uwagę. W efekcie rekruter czy szef zaproszą na rozmowę kwalifikacyjną. Oryginalny bywa ponadto sposób dostarczenia dokumentów aplikacyjnych. Zamiast w tradycyjnej białej kopercie, kandydat może włożyć CV w butelkę, antyramę lub w coś, co przypomina album do zdjęć.

Bez reklamy nie ma pracy

Przed laty dziwiły ogłoszenia typu „Szukam pracy” umieszczone na billboardach w centrach miast. Przypomnijmy przypadek pewnego naukowca: młody człowiek z doktoratem nie został na uczelni. Chciał poszukać pracy w zawodzie, czyli jako fizyk, ale ofert nie było. Za ostatnie oszczędności wykupił miejsce na jednym billboardzie, za to w najlepszej lokalizacji dużego, wojewódzkiego miasta. Wystarczył napis: „Naukowiec szuka pracy” i numer telefonu. Jeszcze tego samego dnia u fizyka rozdzwoniły się telefony od pracodawców.

Inny przykład: kobieta miała długą przerwę w karierze zawodowej, bo urodziła dwoje dzieci i poświęciła się ich wychowaniu. Gdy podrosły zdecydowała, że wróci do pracy. Podobnie, jak wspomniany fizyk, młoda mama wykupiła miejsce na billboardzie. Zamieściła swoje zdjęcie z dziećmi. Córka i syn trzymali kartki z napisem „Nasza mama jest super”, a mama tabliczkę „Szukam pracy”. Kobieta otrzymała kilka propozycji.

Praca z ulotki

Pewien mężczyzna przygodę z rynkiem pracy rozpoczął na studiach rozdając ulotki. Po kilku latach, już jako magister, po kilku nieudanych epizodach z pracą, właściwie powrócił do źródeł. Znowu wręczał przechodniom na ulicy ulotki. Tyle, że w nich zamieścił swoje zdjęcie oraz informację, że jest bezrobotny i opisywał siebie pod kątem zawodowym. Ulotka przypominała CV, ale w wersji mini. Skutek był taki jaki przewidział – po paru dniach mężczyzna otrzymał dobrze płatny etat.
Kto ma samochód, może go wykorzystać do szukania pracy. Mężczyzna zlecił wykonanie niestandardowej naklejki na tylną szybę swojego samochodu. Na nalepce pojawił się napis „Mechanik szuka pracy” wraz z numerem telefonu. W ciągu tygodnia odezwało się kilku pracodawców chętnych nawiązać współpracę. Dzwonili z różnych firm w regionie, bo mężczyzna jeździł po różnych miejscowościach w województwie.

Zapowiedź wizyty

Osoby szukające zatrudnienia niekiedy składają CV i list motywacyjny nawet w przedsiębiorstwach, które już zakończyły rekrutację albo w ogóle jej nie prowadziły. Bezrobotni stosują w liście motywacyjnym np. zwrot „Uprzejmie zawiadamiam, że stawię się w Państwa przedsiębiorstwie dnia... o godz. ... celem rozmowy o pracę”. Zdziwienie dyrekcji firmy musi być spore, do tego stopnia, że zaciekawieni kierownicy czekają o określonej porze na autora CV.

Zdarza się, że bezrobotny przestaje wierzyć w siebie. Wówczas sprawy w swoje ręce może wziąć rodzina. Kobieta wysłała CV w imieniu brata do paru firm. Opisała w nim wszystko to, co jego dotyczy, w 3. osobie liczby pojedynczej. Większość pracodawców zaintrygował dopisek „Szukam pracy dla brata, bo on już stracił nadzieję. Siostra”. I się udało. Brat zaczął pracować.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Lubuskiej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Lubuskiej
  • codzienne e-wydanie Gazety Lubuskiej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Sławomir Bobbe

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.