Prawnicy: - Możemy za darmo pomóc większej liczbie osób! Tylko trzeba zmienić przepisy

Czytaj dalej
Fot. Bartłomiej Nowosielski
Tomasz Rusek

Prawnicy: - Możemy za darmo pomóc większej liczbie osób! Tylko trzeba zmienić przepisy

Tomasz Rusek

„Olbrzymi potencjał - mizerne efekty. Tak można podsumować system nieodpłatnej pomocy prawnej finansowanej przez państwo” - tak całą akcję miażdży w swoim komunikacie Najwyższa Izba Kontroli. A jak to wygląda w naszym regionie?

Tymczasem w Lubuskiem w zeszłym roku właśnie na dyżury darmowych prawników wydano 2 mln 595 tys. zł. Urządzono dla nich aż 42 biura we wszystkich powiatach. I co? Sami prawnicy przyznają w rozmowie z „GL”: Moglibyśmy pomagać większej liczbie osób! - Od dawna o to apelujemy, ponieważ przepisy znacznie zawęziły grono osób, którym przysługuje pomoc - mówi Piotr Królik, aplikant adwokacki z Zielonej Góry.

Tych zapraszamy
I NIK, i nasi rozmówcy z Gorzowa, Zielonej Góry, Nowej Soli czy Żagania zaznaczają: pomysł na darmowe poradnictwo jest dobry. Chodziło w nim o to, by dostęp do fachowca od kodeksów mieli najbiedniejsi, nieporadni czy dotknięci katastrofami.

Akcja, opłacana przez rząd, ruszyła w styczniu 2016 r. Z pomocy radców i adwokatów mogą korzystać wyłącznie osoby, które: w okresie 12 miesięcy poprzedzających zwrócenie się o udzielenie nieodpłatnej pomocy prawnej zostało przyznane świadczenie z pomocy społecznej; posiadające Kartę Dużej Rodziny; są kombatantami, weteranami; ofiarami represji wojennych i okresu powojennego; mają mniej niż 26 lat; mają więcej niż 65 lat; w wyniku wystąpienia klęski żywiołowej, katastrofy naturalnej lub awarii technicznej znalazły się w sytuacji zagrożenia lub poniosła straty; są w ciąży.

Gorzowianka Joanna (nazwisko do wiadomości redakcji) korzystała z tej pomocy. - Miałam problemy z windykatorem. Czułam się nękana, osaczona. Dowiedziałam się, co mu wolno, a czego nie. Pani mecenas potraktowała mnie z szacunkiem. Nie miałam wrażenia, że jak nie płace za usługę, to jestem gorsza. Gdyby nie darmowe dyżury, pewnie posiłkowałabym się internetem. Nie poszłabym do adwokata, bo mnie nie stać - mówi wprost.

Tym dziękujemy
Teraz, po wstępnym podsumowaniu akcji, okazuje się, że chyba jednak za bardzo ograniczono dostęp do prawników. - Przychodzi do nas bardzo dużo osób, które nie spełniają kryteriów, choć są w naprawdę trudnej sytuacji finansowej i życiowej np. osoby niepełnosprawne, bezrobotni, matki samotnie wychowujące dzieci. Jednak nie możemy im pomóc, ponieważ nie są wskazani w katalogu grup uprawnionych do porady - tłumaczy Aleksandra Przybył, adwokat z Gorzowa.

A Paulina Merda - także adwokat z Gorzowa - przyznaje: - Mając na uwadze dotychczasową działalność punktu należałoby zweryfikować krąg osób uprawnionych.

Czyli obie są w 100 proc. zgodne z zielonogórskim aplikantem P. Królikiem.

Ten sam problem punktują eksperci NIK. Podczas specjalnego panelu fachowców, który poprzedził rozpoczęcie kontroli, eksperci (m.in. z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz z biura Rzecznika Praw Obywatelskich) uznali, że „podstawowym problemem pozostaje zbyt wąski katalog osób uprawnionych do skorzystania z nieodpłatnej pomocy prawnej”. Stwierdzili też, że głównym kryterium uprawniającym do skorzystania z tej formy wsparcia powinno być po prostu kryterium dochodowe.

Dlaczego to takie ważne? P. Królik tłumaczy prosto: - Wiele osób, które pracują, osiąga zarobki na poziomie minimalnym i wciąż nie stać ich na opłacenie prawnika.

Także Ministerstwo Sprawiedliwości uważa, że system „ma dużo większe możliwości niż te, które są obecnie wykorzystywane”. W resorcie zapewniają, że trwają już prace nad zwiększeniem efektywności programu oraz nad nowelizacją ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej. Niewykluczone, że spełniony zostanie najważniejszy postulat i NIK-u, i lubuskich prawników: poszerzony zostanie katalogu osób uprawnionych do darmowej porady.

Problemy? Wszędzie podobne
Podczas rozmów z prawnikami zapytaliśmy też, z jakimi problemami przychodzą do prawników Lubuszanie. Okazuje się, że w każdym powiecie najczęściej są to sprawy związane z kłopotami mocno osobistymi: skomplikowane sytuacje rodzinne, zagadnienia spadkowe oraz egzekucyjne (czyli kłopoty z komornikami czy windykatorami).

Zdarzają się także prośby o pomoc w sprawach karnych, urzędowych czy - ogólnie ujmując - ZUS-owskich - dodaje jeszcze adwokat Paweł Poźniak, który pomaga mieszkańcom Nowej Soli.

Są też osoby, które potrzebują wsparcia, bo wpadły w sieć firm zajmujących się sprzedażą bezpośrednią. Którzy kupili odkurzacz, garnki czy pościel za cenę o wiele wyższą niż w sklepie i teraz muszą spłacać chybiony zakup przez lata. Często są to osoby starsze, które próbują się wyplątać z wielotysięcznego zobowiązania, bo nie mają pieniędzy na życie.

P. Merda z Gorzowa ma jeszcze jeden smutny wniosek: znaczna część społeczeństwa nie potrafi poruszać się w istniejącym, skomplikowanym systemie prawnym, nie zna obowiązujących procedur i zwyczajnie nie potrafi korzystać z przysługujących im uprawnień.

I dlatego ludzie podpisują niekorzystne umowy, pakują się w horrendalnie oprocentowane pożyczki, albo nie wiedzą, co robić, gdy sprzedawca garnków za 8 tys. zł namówi ich na niepotrzebny zakup.

Ile punktów, ile porad?

Gorzów: jest pięć punktów pomocy, udzielono 1.158 porad

Zielona Góra: 5 i 944

pow. nowosolski: 4 i 821

pow. zielonogórski: 4 i 745

pow. międzyrzecki: 2 i 581

pow. strzelecko - drezdenecki: 2 i 576

pow. żagański: 3 i 498

pow. świebodziński: 2 i 466

pow. gorzowski: 3 i 464

pow. wschowski: 2 i 460

pow. krośnieński: 2 i 376

pow. sulęciński: 2 i 369

pow. słubicki: 2 i 357

pow. żarski: 4 i 341

Spośród 42 biur w Lubuskiem 24 punkty porad prowadzą same powiaty, a 18 - organizacje pozarządowe wyłonione w konkursach ofert

Kto korzystał najczęściej?
W sumie w 2016 r. w całym woj. lubuskim udzielono 8.156 porad. Najczęściej (5.867 przypadków) na podstawie wieku (czyli osobom poniżej 26. roku życia i powyżej 65. roku życia). 1.045 obywateli dostało pomoc na podstawie decyzji o świadczeniu z pomocy społecznej. 648 osób miało Kartę Dużej Rodziny. Było zaledwie 47 kombatantów i 36 weteranów. Najczęściej porada zajmowała od 15 do 30 minut.

Gdzie znaleźć namiary?
Adresy biur, w których udzielane są porady, znajdziecie na stronach miast i gmin.

Dane za 2016 r. z raportu Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego

Tomasz Rusek

Najwięcej moich tekstów znajdziecie obecnie na stronie międzyrzecz.naszemiasto.pl. Żyję newsami, ciekawostkami, inwestycjami, problemami i dobrymi wieściami z Międzyrzecza, Skwierzyny, Trzciela, Przytocznej, Pszczewa i Bledzewa.
To niezywkły powiat, moim zdaniem jeden z najpiękniejszych (i najciekawszych!) w Lubuskiem. Są tam też wspaniali ludzie, z którymi mam szansę porozmawiać na facebookowym profilu Głos Międzyrzecza i Skwierzyny. Wpadnijcie tam koniecznie. Udało się nam stworzyć wraz z ponad 15 tysiącami ludzi fajne, przyjazne miejsce, gdzie znajdziecie newsy, piękne zdjęcia, relacje z ważnych wydarzeń i - codziennie! - najnowszą prognozę pogody. Bo od pogody zaczynamy dzień.


Staram się pilnować najważniejszych spraw i tematów. Sporo piszę o:


jeziorze Głębokim, o inwestycjach, czy atrakcjach turystycznych, ale poruszamy (MY - bo wiele tematów do załatwienia i opisania podpowiadacie Wy, Czytelnicy) dziesiątki innych spraw. 
Dlatego przy okazji wielkie dzięki za Wasze komentarze, opinie, zaangażowanie i wsparcie.



Zdarza się też, że piszę o Gorzowie. To moje rodzinne miasto, które - tak lubię myśleć - znam jak własną kieszeń. Cały czas się zmienia, rozbudowuje, wiecznie są tu jakieś remonty i inwestycje, więc pewnie jeszcze przez lata nie zabraknie mi tematów!



 


Do Gazety Lubuskiej (portal międzyrzecz.naszemiasto.pl jest jej częścią) trafiłem niemal 20 lat temu. Akurat zakończyłem swoją kilkuletnią przygodę z Radiem Gorzów i Radiem Plus, więc postanowiłem się sprawdzić w słowie pisanym (choć mówione było świetną przygodą). I tak się sprawdzam, i sprawdzam, i sprawdzam. Musicie bowiem wiedzieć, że Lubuska sprzed nastu lat i obecna to zupełnie inne gazety. Dziś, poza pisaniem, robimy zdjęcia, nagrywamy filmy, przygotowujemy relację. Żaden dzień nie jest takim sam. I chyba dlatego tak lubię tę pracę.

Lubię też:



  • jazdę na rowerze

  • pływanie

  • urlopy

  • gołąbki

  • seriale

  • lenistwo



nie przepadam za:



  • winem

  • górami

  • ogórkową

  • tłumem

  • hałasami

  • wczesnym wstawaniem (aczkolwiek nieźle mi wychodzi!)



OK, w ostateczności mogę zjeść ogórkową.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.