Prof. Jerzy Miziołek: Za rok w Muzeum Narodowym zawiśnie „Młodzieniec” Rafaela

Czytaj dalej
Fot. Bartek Syta
Agaton Koziński

Prof. Jerzy Miziołek: Za rok w Muzeum Narodowym zawiśnie „Młodzieniec” Rafaela

Agaton Koziński

To będzie kopia obrazu z XVI w. Wypożyczymy ją z Bergamo na wystawę o Rafaelu. Ale mam nadzieję, że jeszcze za swojego życia uda mi się zobaczyć oryginał tego dzieła - mówi prof. Jerzy Miziołek, dyrektor Muzeum Narodowego.

500 lat temu powstał „Młodzieniec” Rafaela - jedno z najcenniejszych dzieł należących do Polski. Problem w tym, że po wojnie zaginął. Gdzie może się znajdować?
Niestety, nie wiemy tego do końca. Są rozmaite hipotezy, ale nie wiadomo, czy którakolwiek z nich jest prawdziwa.

Może po prostu uległ zniszczeniu?
Nie, ten obraz musi istnieć.

Dlaczego musi?
Takie dzieła nie giną. Oczywiście, mógł się zdarzyć dramat, że jakiś łotr - widząc, że nie zdoła tego obrazu przejąć - po prostu go niszczy.

Mówimy o latach wojny, nie można wykluczyć jakiegoś wypadku czy nieprzewidzianego pożaru.
Zgoda - ale przypominam, że mówimy o wybitnym dziele sztuki. Wybitnym w skali światowej. Ono musiało być ciągle zabezpieczane. Dlatego właśnie obstawiam, że z wojny wyszedł bez szwanku - a przynajmniej bez większego szwanku.

Na zasadzie, że rękopisy nie płoną, a arcydzieła nie giną?
Tak. „Młodzieniec” to arcydzieło absolutne - i jako takie jest nietykalne. Takie obrazy zawsze są chronione na wszelkie możliwe sposoby. Dlatego jestem przekonany, że to tylko kwestia czasu, kiedy ten obraz zobaczymy. Mam nadzieję, że dojdzie do tego jeszcze za mojego życia. Ale, niestety, na razie nie wiemy, gdzie on jest.

Gdzie może być?
Ostatni trop prowadził do Australii. „Młodzieńca” miał rzekomo kupić australijski bogacz i go przewieźć do swojego kraju. Ale to niejedyna hipoteza. Inna mówi, że obraz znajduje się w Rosji. Rosjanie wiele obiektów nam oddali, ale nie wszystkie. Być może przetrzymują też dzieło Rafaela. Faktem jest, że przy tym obrazie w 1945 r. kręciło się wiele osób wykształconych z armii rosyjskiej.

Wiadomo, że Rosjanie dotknęli tego obrazu?
Rosjanie mogli mieć z nim kontakt.

Równie dobrze mogli ten kontakt mieć Amerykanie.
Nie zmienia to faktu, że przez takie pośrednictwo ten obraz mógł trafić w ręce jednego z milionerów - a ten człowiek jest tak do niego przywiązany, że traktuje go jak fetysz, rodzaj niepowtarzalnego skarbu. Tyle że kiedyś życie tego milionera się skończy. Być może wtedy kogoś ruszy sumienie i o tym obrazie znów usłyszymy - i wtedy ten obraz wróci do ogólnej świadomości.

Co by się wtedy z nim stało?
Naturalną koleją rzeczy wróci do kolekcji Czartoryskich - i stanie się jej ozdobą.

Jak dużą?
Problem polega na tym, że nie znamy tego obrazu w oryginale. Nikt nie widział nawet kolorowej reprodukcji tego dzieła.

Przecież wystarczy wstukać w przeglądarce internetowej hasło „Młodzieniec” i Rafael, a od razu nam wyskoczy.
Tak, ale to, co zobaczymy, nie jest nawet odwzorowaniem oryginału. Znamy tylko czarno-białe zdjęcie tego obrazu. Kolory, które zobaczymy, to interpretacja - nie ma pewności, czy takie były w rzeczywistości, zostały one uzupełnione w oparciu o inne dzieła Rafaela. Ale, gdy czyta się dawne opisy tego obrazu, to można odnieść wrażenie, że jest w nim coś tak czarującego, tak magnetycznego, że uwodzi od razu. To esencja włoskiego renesansu. Proszę pamiętać, że to nie „Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci, tylko właśnie „Młodzieniec” był perłą w koronie przedwojennej polskiej kolekcji.

Przyjęło się uważać, że malarstwo Da Vinciego jest z wyższej półki niż Rafaela.
Dziś tak - ale w XVIII-XIX wieku było odwrotnie. Jeszcze na początku XX wieku to Rafael wyznaczał najwyższe standardy w sztuce i artyzmie. Dopiero potem postęp techniczny sprawił, że da Vinci zaczął być uznawany za wybitniejszego mistrza niż Rafael.

Co ma z tym wspólnego technika?
Rozwój technologii z XX wieku sprawił, że udało się odtworzyć te wszystkie wynalazki, które wymyślił da Vinci: karabin maszynowy, samolot, rower itp. To sprawiło, że status Leonarda został mocno wywindowany - ponad Rafaela. Swoje dołożyła też promocja „Mona Lisy” przez Luwr czy książka Dana Browna. Ale wystarczy spojrzeć na sztukę XIX wieku, by docenić kunszt Rafaela, choćby na twórczość Nazareńczyków, malarzy niemieckich i austriackich, tworzących w pierwszej połowie XIX wieku - widać, jak porażający wpływ miało na nich malarstwo Rafaela. On był absolutnie najważniejszym wtedy punktem odniesienia.

Czym inspirował najbardziej?
Jego malarstwo było doskonałą syntezą stylów da Vinciego i Michała Anioła. Urzekał słodyczą swoich obrazów, urodą kobiet, pięknem mężczyzn. Atrakcyjność zaginionego „Młodzieńca” polega na niezwykłej finezji tego portretu. Uroda przedstawionego na obrazie mężczyzny trąci wręcz urodą niewieścią - ale dalej pozostaje męska. To po prostu cudowny portret. Rafael był wybitnym portrecistą, a „Młodzieniec” to jeden z najlepszych - jeśli nie najlepszy - z jego portretów.

Najlepszy - ale nie można go zobaczyć.
On zawiśnie w Muzeum Narodowym w przyszłym roku. Planujemy sprowadzić z Accademia Carrara w Bergamo jedyną znaną kopię - w skali 1:1 - tego obrazu, która powstała w XVI wieku. Jej twórca jest nam bliżej nieznany, ale to bardzo dobra kopia. Być może dzięki niej lepiej zrozumiemy, na czym polega fenomen oryginału. Ten obraz będzie częścią wystawy poświęconej Rafaelowi, którą zorganizujemy w 2020 r.

Dziś w Polsce nie ma żadnego oryginalnego dzieła Rafaela.
Niestety, nie. Ale oryginały sprowadzimy na planowaną przez nas wystawę, która powinna się u nas pojawić na przełomie tego i kolejnego roku.

Czego się spodziewać?
Chcemy z galerii w Urbino wypożyczyć „La Mutę”, który będzie się świetnie komponować z jednym z portretów znajdującym się w kolekcji Raczyńskich z Muzeum Narodowego w Poznaniu. Gdy one zawisną obok siebie, przekonamy się, jak bardzo malarstwo XIX-wieczne inspirowało się Rafaelem. Oprócz tego zawiśnie „Święta Katarzyna” - także z Urbino. Poza tym liczę, że uda się wypożyczyć przynajmniej trzy oryginalne dzieła Rafaela z galerii we Florencji. W to wkomponujemy kopię „Młodzieńca”, a także dodamy legendę tego malarza, która się objawiła w XIX wieku w malarstwie Nazareńczyków.

Pozostało jeszcze 55% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Agaton Koziński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.