Profesor Jan Miodek: Strzał jak serek topiony

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Zarzycki / Echo Dnia
Jan Miodek

Profesor Jan Miodek: Strzał jak serek topiony

Jan Miodek

W internetowej relacji jednego z meczów piłkarskich mistrzostw Europy przeczytałem: „Wszedł w pole karne jak w masło, ale jego strzał był równie miękki co serek topiony”. Pani A.D. z Wrocławia natomiast napisała do mnie: „Druga zwrotka pieśni kościelnej Pobłogosław, Jezu Drogi od zawsze zaczynała się słowami: Za Twe łaski dziękujemy, co nam serce Twoje dało. W ostatnią niedzielę na kościelnym ekranie pojawił się tekst: Za Twe łaski dziękujemy, które serce Twoje dało. Czy właściwa jest zamiana co na które?”.

Ilekroć spotykam się z takimi pomysłami stylistycznymi sprawozdawców sportowych, tylekroć przywołuję Stanisława Tyma, który przed laty we wrocławskim salonie prof. Józefa Dudka powiedział, że najtrudniejsze w odbiorze są językowe konstrukcje udziwnione, których twórcy chcą być zanadto poetyccy, niewyszukani. W przywołanym fragmencie potrzeba niewyszukaności zrodziła twór kiczowaty, rażący dosadnością metaforyki.

O dziwnych tworach pojawiających się w czasie transmisji meczów piłkarskich pisał niedawno w „Gazecie Wrocławskiej” Aleksander Malak, a ja całkowicie się utożsamiam z jego odczuciami. Oto jeden z zawodników „jest cały czas pod grą”, inny „przeszedł obok meczu” albo „szukał podaniem Lewandowskiego”, czasem - „przegrał piłkę przez pole karne do Grosickiego”. Irytują mnie tak samo jak red. Malaka frazy o graczach, którzy „przeczytali podanie” bądź „nie przeczytali podania” - tak jak w kategoriach groteski odebrałem zdania „Polacy rozegrali suwerenny mecz”, mimo że „rzadko grali z kija”, lecz ich „fizyka” była w porządku, a i „geometria” boiska sprzyjała, tylko „Pazdan nie robił głębi”.

Któż z nas nie zna fragmentu inwokacji „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza: „Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy”?!

A dlaczego w dzisiejszym odcinku połączyłem cytat z relacji piłkarskiej z fragmentem pieśni kościelnej? - W obu pojawił się spójnik „co”. W pierwszym z przykładów zmieniłbym go na „jak”: „Jego strzał był równie miękki jak serek topiony”. W kościelnej pieśni „Pobłogosław, Jezu Drogi” - tak jak Pani A.D. - mam w pamięci frazę „co nam serce Twoje dało”, ale w większości śpiewników kościelnych widzę „które serce Twoje dało”. Z punktu widzenia stylistycznych odczuć współczesnych użytkowników polszczyzny wariant „co” brzmi bardziej potocznie, a wariant „które” - bardziej oficjalnie, a i uchodzi on za precyzyjniejszy.
Kiedyś wskaźnik zespolenia „co” nie był odbierany jako potoczny.

Któż z nas nie zna fragmentu inwokacji „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza: „Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy”?! To „co” - dzięki częstości użycia i obecności w pamięci zbiorowej - i dziś traktujemy jak formę neutralną pod względem stylistycznym. Gdy jednak czytamy w jednym z wierszy ks. Jana Twardowskiego: „Mrówko, co nie urosłaś”, mamy naturalne odczucia potoczności owego „co”, w takim celu przez poetę użytego.

Mieli je już także studenci przedwojennej polonistyki krakowskiej, gdy prof. Kazimierz Nitsch napisał na tablicy ogłoszeń:
„Studenci, co jeszcze nie zdali egzaminu...”. Zmienili mu więc to „co” na „którzy”. Profesor bronił się przywołanym wyżej fragmentem z „Pana Tadeusza”. Ale studenci byli uparci i pod cytatem z epopei dopisali żartobliwie: „co wolno Mickiewiczu, to nie tobie, Nitschu!”.

Profesor Jan Miodek

Jan Miodek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.