Przewodnik turystyczny – profesja zapomniana w pandemii przez Boga i ludzi

Czytaj dalej
Fot. Fot. Marek Weckwerth
Marek Weckwerth

Przewodnik turystyczny – profesja zapomniana w pandemii przez Boga i ludzi

Marek Weckwerth

Po zabytkowych starówkach naszych miast przemykają jak cienie maleńkie grupki turystów. Wchodzą tylko cichutko do kościołów, bo muzea i inne obiekty kulturalne zostały zamknięte. Przewodnicy pracy teraz nie mają, nadziei też nie za wiele.

- Trudno mówić o czymś czego nie ma – tak sprawę komentuje Henryk Miłoszewski, prezes Oddziału Miejskiego PTTK im. Mariana Sydowa w Toruniu. - Owszem, imprezy turystyczne, te statutowe PTTK i zwiedzanie miasta z przewodnikiem, odbywają się, ale w bardzo ograniczonym zakresie, bo przecież wymogi sanitarne ograniczają wielkość zgromadzeń do 5 osób.

Z tego nie da się wyżyć

Z przewodnictwa praktycznie nie da się utrzymać nawet w normalnych, nieepidemicznych warunkach, a co dopiero teraz. Około 90 proc. przewodników w naszym regionie to osoby, dla których ten zawód jest drugim po tym, z którego się utrzymuje. Chyba, że mowa jest biurze turystycznym, świadczącym usługi przewodnickie.

- Generalnie, przewodnictwo to życiowe hobby, uprawiane zwykle w wolne dni, najczęściej weekendy, a zarobek jest dopiero na drugim lub trzecim miejscu w hierarchii potrzeb człowieka – wyjaśnia Henryk Miłoszewski.

Pandemia i rządowe obostrzenia zatrzymały dobrze rozwijającą się branżę turystyczną, bo sezon wysoki wciąż się wydłużał, a niski już od wielu lat trwał cały rok. To zjawisko zawdzięczaliśmy ociepleniu klimatu, wzroście zamożności i zmianie nawyków społeczeństwa, które chce być bardziej aktywne.

Status przewodnika i pilota wycieczek został znacząco obniżony od 2014 r., a to za sprawą deregulacji dostępu do zawodu. Niepotrzebne stały się takie wymagania, jak ukończenie specjalnego kursu, zdanie egzaminu, posiadanie co najmniej średniego wykształcenia.

- W ten sposób każdy może być w Polsce przewodnikiem i pilotem. A proszę zauważyć, że inne państwa chronią swój rynek usług turystycznych i każdy kto chciałby oprowadzać wycieczkę po zabytkowym mieści, jest karany – dodaje prezes Miłoszewski.

Chełmno też bardzo cierpi

- To co teraz się dzieje jest absolutnym dramatem. W naszym mieście ruch turystyczny zmalał o około 60 procent. Z przewodnictwa nie można się utrzymać! – stwierdza Anna Grzeszna – Kozikowska, starszy kustosz Muzeum Ziemi Chełmińskiej w Chełmnie. - Owszem, pojawiają się turyści indywidualni, a wycieczki zorganizowane mogą być tylko czteroosobowe plus przewodnik. Ostatnio takie grupy były u nas w walentynki. Od chwili wybuchu pandemii podchodzimy rygorystycznie do kwestii sanitarnych, stąd takie ograniczenia w liczbie uczestników wycieczek. Martwią nas nowe obostrzenia, moim zdaniem niezrozumiałe, które zakazały wejścia do muzeów. Przecież w tak ograniczonych liczbowo grupach, w maseczkach, które niczego nie dotykają, nie siadają, nie ma większego ryzyka niż w kościołach czy marketach, do których wejścia nie zakazano.

Pani Anna zwraca też uwagę na fatalną sytuację tych osób, które prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą w zakresie turystyki. Pomoc państwa w wysokości 5 tys. zł pozwoliła im tylko na opłacenie ZUS-u, ale na życie już nie. - Oni są zapomniani przez Boga i ludzi – stwierdza nasza rozmówczyni.

- Przecież teraz na mieście nie można nawet napić się kawy. Przez fakt, że wprowadzono takie ograniczenia, cierpią też restauratorzy, hotelarze, sklepikarze. To system naczyń połączonych. Przy ulicy Grudziądzkiej, a to główna trasa prowadząca na starówkę, w wielu sklepach wywieszono karteczki „Wynajmę!”.

Pani kustosz widzi nadzieję tylko w tym, że w sezonie Polacy na nowo zaczną odkrywać kraj, miejsca zapomniane i nie zadeptane.

Poznaj region z poślizgiem

Okazja miała nadarzyć się już w weekend 10 i 11 kwietnia, na który Urząd Marszałkowski w Toruniu planował imprezę z okazji Międzynarodowego Dnia Przewodnika pod nazwą „Poznaj region z przewodnikiem”.

Jednak ze względu na ogólnopolski lockdown została przesunięta na 24-25 kwietnia.

Turystyka ożyje w Europie dopiero w 2024 roku?

Zdaniem ekspertów z Allianz Research i Euler Hermes ożywienie w turystyce europejskiej nastąpi dopiero w 2024 r. Za to do 2022 r. na drogę rozwoju może powrócić krajowy sektor turystyki.

Liczba przyjazdów turystów zagranicznych do Europy może osiągnąć w 2024 r. 771 mln.

Marek Weckwerth

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.