Przygotowują górę pierogów na święto [WIDEO]

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Koleśnik
Łukasz Koleśnik

Przygotowują górę pierogów na święto [WIDEO]

Łukasz Koleśnik

Od kilku tygodni panie przygotowują się na Święto Budachowskiego Pieroga. Nic dziwnego. Trzeba zrobić aż 25 tys. pierogów.

Najpopularniejsza w gminie Bytnica i jedna z najważniejszych w całym regionie impreza zbliża się wielkimi krokami. Do piętnastej edycji Święta Budachowskiego Pieroga pozostał jeszcze ponad miesiąc, ale mieszkanki już od dawna są urobione po łokcie.

Cel festynu? Taki sam od lat. Zbieranie pieniędzy na kolejne remonty miejscowego kościoła, który został uratowany dzięki inicjatywie mieszkańców Budachowa. Innego wyjścia nie było, ponieważ 15 lat temu nie można było uzyskać pieniędzy unijnych na remont.

Najważniejsze i tak są pierogi, które cieszą się niesamowitą popularnością. Aby ich skosztować ludzie zjeżdżają z innych województw, a nawet państw.

- Bardzo często widujemy u nas gości z Niemiec oraz z odległych zakątków Polski - przyznaje sołtys Budachowa oraz prezes stowarzyszenia „Miłośnicy Budachowa”, Danuta Spychała.

Najlepsze jest to, że popularne pierogi nie mają w sobie żadnego specjalnego składnika. Mało tego, jak przyznają panie z Budachowa, robią je na oko.

- Zrobiliśmy ich już tak dużo, że przygotowujemy je automatycznie. Najprostszy przepis na ciasto? Trzy szklanki mąki, łyżeczka soli i szklanka letniej wody - mówi D. Spychała.

Żeby wykarmić rzeszę gości potrzeba około 25 tys. pierogów.

- Ta liczba jakiś czas temu się ustabilizowała. Kiedyś miałyśmy z tym problem, bo nie sądziłyśmy, że nasze pierogi będą się tak szybko sprzedawać - opowiada sołtys.

Aż trudno uwierzyć, że podczas pierwszych edycji panie przygotowywały zaledwie 2 tys. pierogów.

- Zwiększaliśmy liczbę, ale wiecznie ich brakowało - śmieje się mieszkanka Budachowa, Alicja Stempel.

Na produkcję 25 tys. pierogów trzeba jednak trochę czasu, zwłaszcza, że przygotowuje je garstka osób.

Każdego roku na blisko półtora miesiąca przed miejscowym świętem,mieszkanki Budachowa zbierają się trzy razy w tygodniu na lepienie pierogów.

- Muszę przyznać, że wcześniej nie potrafiłam lepić pierogów - śmieje się Łucja Dawidziak. - Teraz nie dość, że to potrafię, to bardzo lubię to robić.

Takie spotkania to też świetna okazja, żeby sobie porozmawiać.

- Na przeróżne tematy - mówi D. Spychała. - Czasami zastanawiamy się kto nas zastąpi w przygotowaniach Święta Budachowskiego Pieroga...

Tych zastępców jak na razie nie widać. Niestety.

- Niewielu jest młodych ludzi w naszej wsi, którzy chcą się w naszą inicjatywę angażować. Mamy nadzieję, że następcy się znajdą, ponieważ nasze święto to już wielka tradycja Budachowa - zauważa prezes stowarzyszenia.

Dodaje, że nawet jeśli nie trzeba będzie zbierać pieniędzy na naprawę kościoła, to we wsi znajdzie się jakiś inny cel do zrealizowania.

- Dzięki tej akcji sprawiamy, że wieś żyje i dodatkowo staje się piękniejsza - stwierdza D. Spychała.

Piętnasta odsłona Święta Budachowskiego Pieroga odbędzie się 17 czerwca na placu w centrum miejscowości. Rozpoczęcie imprezy zaplanowano na godzinę 14.00. Na gości czekać będą nie tylko pyszne pierogi. Przygotowywane są kolejne atrakcje oraz wiele ciekawych występów artystycznych.

Łukasz Koleśnik

Co robię?


Żadna tematyka mnie nie odstrasza. Biznes, polityka, sport, reportaże, fotoreportaże, relacje, newsy, historia. Dzięki temu też pogłębiam swoją wiedzę i doskonalę swoje umiejętności.


Największą satysfakcję z pracy mam wtedy, kiedy w jakiś sposób mogę pomóc. Dlatego często opisuję ludzi z problemami, chorych i potrzebujących oraz zachęcam do pomocy. I kiedy uda się pomóc nawet w najmniejszym stopniu, to jest plus. 


Działam głównie na terenie powiatu krośnieńskiego. Obecnie trzymam rękę na pulsie, jeśli chodzi o poszczególne inwestycje w regionie, jak chociażby przygotowywane podniesienie zabytkowego mostu w Krośnie Odrzańskim (Czy zabytkowy most w Krośnie Odrzańskim zostanie podniesiony w tym roku? To coraz mniej prawdopodobne), przyglądam się rozwojowi szpitala w regionie (Zachodnie Centrum Medyczne w końcu kupiło nowy rentgen do szpitala. Budynek w Gubinie doczeka się termomodernizacji).


Jak trafiłem do Gazety Lubuskiej?


W Gazecie Lubuskiej jestem zatrudniony od kwietnia 2015 roku. Wcześniej też pracowałem jak dziennikarz, głównie na terenie Gubina i okolic. Tam stawiałem też swoje pierwsze kroki w zawodzie, poznałem podstawy, złapałem kontakty.


Początkowo nie łączyłem swojej przyszłości z dziennikarstwem. Myślałem o informatyce albo aktorstwie (wiem, spory rozstrzał ;) ). Ostatecznie trafiłem jednak na studia do Wrocławia, gdzie studiowałem na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Poszczęściło mi się i po studiach zacząłem pracę w zawodzie oraz trwam w nim do dziś.


O mnie


Jestem miłośnikiem piłki nożnej oraz koszykówki. Od lat zapalony kibic Borussii Dortmund. Łatwo się domyślić, że w wolnym czasie lubię oglądać mecze, ale nie tylko. Czytam książki. Głównie kryminały lub biografie. Kinomaniak. Oglądam filmy (fan Gwiezdnych Wojen, ale tych starych) i seriale (za dużo by wymieniać). Lubię czasem pobiegać (za rzadko, co po mnie widać ;) ). Tak w skrócie. To tyle :)

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.