Przyjdzie czas przeprowadzki. Czy jesteśmy na nią gotowi? - komentarz Janusza Życzkowskiego

Czytaj dalej
Janusz Życzkowski

Przyjdzie czas przeprowadzki. Czy jesteśmy na nią gotowi? - komentarz Janusza Życzkowskiego

Janusz Życzkowski

Wspólne życie, wspólne sprawy, wspólne wspomnienia. Jedne wywołują uśmiech, inne smutek i łzy. Te ostatnie wyciera z policzka nadzieja spotkania, nasza wiara i świadomość, że dla nas też przyjdzie czas przeprowadzki. Czy jesteśmy na nią gotowi?

Cmentarze są jak miasta. Pełno w nich ulic i skrzyżowań. Jedne są szerokie i prowadzą wprost do kaplicy lub pod krzyż. Inne, wąskie, kuczą wśród mogił sobie znanymi ścieżkami. W zieleni, wśród drzew całe dzielnice i osiedla z setkami nazwisk mniej lub bardziej znanych nam lokatorów. Symboliczne mieszkania tych, którzy wyprowadzili się z naszego świata wiele lat temu. Któregoś dnia, którejś nocy spakowali się i cicho wyjechali, na zawsze. Są tu kwatery ledwie widoczne, skromne, pokryte mchem i pyłem czasu. Są też groby wyeksponowane i piękne z błyszczącego marmuru. Każdy podpisany, każdy ma swojego gospodarza.

[polecany]5181321[/polecany]

Tu zamieszkał piekarz z żoną. Sprowadzili się jakiś czas temu. Wiatr historii przywiał ich ze wschodu jak wielu z nas, którzy korzenie mają kresowe. Na rogu przy bramie architekt z rodzicami. Wybudowali razem dom, ale zostali sami. Nie rozstali się także i tu. Dalej nauczycielka z synem. Polonistka, której wszyscy się bali, ale bardzo ją szanowali. On prowadził życie na walizkach. Zatrzymał się właśnie w tym miejscu i dziś nigdzie się już nie spieszy. I jeszcze pan Karol, którego wszyscy kochali, a on kochał wszystkich, ale wszystko też ma swój czas. Koniec i początek.

Mieszkańcy cmentarnego miasta. Nikt im tu nie przeszkadza, nie niepokoi. Nie ma korków, hałasu targowiska, jarmarcznego zgiełku. Jest cisza i trwanie. Raz w roku, to się jednak bardzo zmienia. Senną atmosferę przerywają masowe odwiedziny krewnych, znajomych i przyjaciół. Chodzą "od domu do domu". Palą znicze, a przy pomnikach stawiają kwiaty. Pukają do drzwi pamięci w nadziei, że ktoś im otworzy. W zamyśleniu wspominają dni sprzed przeprowadzki. Słowa, gesty i historie przewijają się jak w kalejdoskopie. Wspólne życie, wspólne sprawy, wspólne wspomnienia. Jedne wywołują uśmiech, inne smutek i łzy. Te ostatnie wyciera z policzka nadzieja spotkania, nasza wiara i świadomość, że dla nas też przyjdzie czas przeprowadzki. Czy jesteśmy na nią gotowi?

[polecany]22147885[/polecany]

Janusz Życzkowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.