Renata Hryniewicz

Rodzina Zielińskich potrzebuje pomocy

Prababcia Aleksa Teresa, mam Kasia, starszy brat Kamil i mały Aleks. W tej chwili mieszkają u rodziny. Aleks ma mieć w marcu operację. Rodzina bardzo Fot. Renata Hryniewicz Prababcia Aleksa Teresa, mam Kasia, starszy brat Kamil i mały Aleks. W tej chwili mieszkają u rodziny. Aleks ma mieć w marcu operację. Rodzina bardzo by chciała, żeby wrócił juz do swojego domu
Renata Hryniewicz

Kostrzyn nad Odrą. Przez pożar Zielińscy stracili dobytek. Muszą zaczynać od nowa, ale nie mają za co. Wszystko co zarabiają, idzie na operacje chorego Aleksa.

- Była 3.30 nad ranem, jak usłyszałam krzyki, że się pali i mamy uciekać. Zerwałam się, obudziłam resztę domowników, chwyciłam młodszego wnuka i zbiegłam na dół. Córka wzięła drugie dziecko, a jej chłopak pomógł babci. Wszyscy znaleźliśmy się na dworze, tak jak spaliśmy w pidżamach i na boso, było zimno... - ciągle wspomina Krystyna Zielińska z domu przy ul. Sportowej.

Obudzili nas ludzie, którzy jechali do pracy. Chcemy im za to podziękować

Pisaliśmy w „GL” o tym pożarze. Wybuchł 15 października na strychu budynku. Zauważyli go jadący samochodem do pracy ludzie. To oni zaczęli budzić mieszkańców. Ogień szybko się rozprzestrzeniał i strawił całe poddasze i dach. W kamienicy mieszkały trzy rodziny, łącznie 23 osoby. Na szczęście nikomu się nic nie stało, ale wszyscy zostali bez dachu nad głową. Dosłownie.

- Po święcie zmarłych, wyniosłam z pokoi 30 wiaderek wody. Gmina wcześniej położyła plandekę i cegły, ale jak zapowiadali orkan Grzegorz, to ustaliliśmy, że trzeba to zdjąć, bo może komuś krzywdę zrobić, jak spadnie. Tak więc dach jest w ogóle niezabezpieczony - mówi pani Krystyna.

Budynek był na szczęście ubezpieczony, więc na dach pieniądze będą. Niestety, rodzina Zielińskich nie może liczyć na żadne odszkodowanie. Mieszkania nie ubezpieczyła, bo wszystkie pieniądze odkłada na operację Aleksa, wnuka pani Krystyny.

Chłopiec ma 3,5 roku. Urodził się z wadami lewej rączki i nóżki. Ma po trzy palce, połączone. Nóżka Aleksa jest też krótsza o 4 cm. Rączka była już dwa razy operowana w Hamburgu. Koszt: 70 tys. zł. Paluszki zostały rozdzielone. Teraz malca czeka operacja nóżki. Będzie przeprowadzona w Monachium. Koszt: 20 tys. euro. Rodzina żyje bardzo skromnie. Odkłada każdy grosz, żeby Aleks był sprawny. - Co roku robimy ozdoby choinkowe i na tym trochę zarabiamy, zawsze to więcej na operacje. W tym roku już nie będziemy mogli robić, bo nie mamy warunków, a operacja już w marcu - mówi załamana pani Krystyna.

W tej chwili z mężem, mamą Teresą i córką mieszkają u bratanka. Druga córka, wnuki i zięć, którzy też mieszkali przy ul. Sportowej, zajmują jeden pokój u innej rodziny. Zielińscy chcieliby jak najszybciej znowu być razem. Niestety, nie stać ich, żeby zrobić sufit i wymienić podłogi, które są w każdym pomieszczeniu doszczętnie zniszczone przez wodę. Uratowała się jedynie część mebli, resztę rodzina musi odkupić.

Jeśli ktoś chciałby pomóc rodzinie w powrocie do domu, może wpłacić pieniądze (informacja jest na stronie zrzutka.pl). Można też skontaktować się bezpośrednio z Krystyną Zielińską (tel. 507 078 483).

- Dziękujemy z góry za każdą pomoc, nawet tą najmniejszą. Chcielibyśmy też podziękować ludziom, którzy zauważyli pożar i nas obudzili. Może przeczytają, bo nie mieliśmy okazji ich poznać i podziękować osobiście. Być może wszyscy zawdzięczamy im życie - mówi ze łzami w oczach pani Krystyna.

Renata Hryniewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.