Rodzinę czeka psia dola?

Czytaj dalej
Fot. Artur Szymczak
Artur Szymczak

Rodzinę czeka psia dola?

Artur Szymczak

- Chciałam pomóc psom, ale straciłam dom - poskarżyła się nam Karolina Adamska, wolontariuszka gorzowskiej fundacji.

- Zaczęło się od interwencji w sprawie psów, które były myśliwy trzyma w złych warunkach - mówi nam 20-letnia Karolina Adamska.

9 czerwca Renata Skrzypnik, inspektor do spraw ochrony zwierząt z fundacji Altamira, w towarzystwie Karoliny Adamskiej przeprowadziła interwencję na posesji u Wiesława Tokarzewskiego, byłego myśliwego. Kontrola odbyła się po anonimowym telefonie, ale od tego czasu problem pani Karoliny miały się rozpocząć. A to dlatego, że wynajmuje ona, wraz ze swoją rodziną, mieszkanie u kolegi byłego myśliwego. - Właściciel mieszkania dowiedział się o kontroli. Teraz się mści i każe nam się wynosić z domu - mówi Karolina Adamska.

Właściciel mieszkania w którym od kwietnia mieszka pani Karolina z rodziną, nie wyraził zgody na swoje nazwisko w gazecie. Nie chciał też komentować całej sytuacji. Powiedział jedynie, że przyczyną tego, że musi ona opuścić jego mieszkanie są jej... problemy alkoholowe. - To okrutne kłamstwo! Ciągle przebywam w domu i zajmuję się Zuzią. Jak można kogoś tak oczerniać?...
- ze łzami w oczach mówi Karolina Adamska.

Kontrola odbyła się po anonimowym telefonie, ale od tego czasu problemy pani Karoliny miały się rozpocząć

Wczoraj panią Karolinę odwiedzili pracownicy opieki społecznej. - Nie otworzyłam im drzwi, bo nie wiedziałam, co to za ludzie, a na podwórzu stał też właściciel mieszkania - mówi drżącym głosem. Dlatego też postanowiła ona wezwać policję. Gdy przyjechali mundurowi, zrobiło się według niej bezpieczniej i mama półtorarocznego dziecka wyszła z domu. - Właściciel domu nawet przy policjantach pomawiał mnie o picie alkoholu. Dlatego poprosiłam, żeby mnie skontrolowano - dodaje 20-latka. Badanie potwierdziło jej trzeźwość. Do opieki społecznej nigdy dotąd nie dotarły sygnały o rzekomych problemach alkoholowych pani Karoliny. - Pierwszy raz słyszę o takich zarzutach - mówi Wioletta Zakrzewska Jarmuszkiewicz, kierownik ośrodka opieki społecznej w Starym Kurowie.

Sytuacją zbulwersowana jest Renata Skrzypnik. - Współpracujemy z panią Karoliną od kilku miesięcy. Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek była pod wpływem alkoholu -mówi. Podobną opinię wyraził Krzysztof Skrzypnik, szef gorzowskiego schroniska dla zwierząt. - Karolina była u nas wolontariuszką kilka lat. Nigdy nie było problemów - mówi.

Gmina nie dysponuje lokalem, do którego mogłaby wprowadzić się młoda rodzina, a czas na wyprowadzkę ma tylko do końca lipca. - Będziemy starali się im pomóc - mówi szefowa opieki społecznej.

Artur Szymczak

Sprawy i problemy ludzkie to "coś" co interesuje mnie najbardziej. Dlatego najczęściej taką tematykę poruszam w tym co opisuję.

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.