Rok po połączeniu Zielonej Góry z gminą

Czytaj dalej
Fot. Mariusz Kapała
Leszek Kalinowski

Rok po połączeniu Zielonej Góry z gminą

Leszek Kalinowski

Czy przez ten rok odczuliśmy, że mieszkamy w wielkiej Zielonej Górze? Czy zauważyliśmy zmiany? - zapytaliśmy mieszkańców i radnych. Czekamy na głosy!

Już za chwilę minie rok, od kiedy Zielona Góra stała się szóstym - pod względem powierzchni - miastem w Polsce i największym pod względem liczby mieszkańców w województwie lubuskim. Jak oceniamy ten czas? Czy na własnej skórze czujemy efekty połączenia miasta z gminą? Czym jesteśmy zaskoczeni?

Połączenie miasta z gminą to długoletni proces

Przewodniczący komisji integracji w radzie miejskiej Jarosław Berent podkreśla, że połączenie miasta z gminą to nie kwestia roku, ale długoletni proces. Nie spodziewajmy się, zaznacza, że pójdzie on szybko, bo dotyczy żywego organizmu. - Mamy potężne fundusze do wydania przez pięć lat. Spokojnie czekajmy na inwestycje. Lepiej wykonać je później, niż się spieszyć, a potem już po pół roku remontować nowe drogi czy obiekty. Jestem mieszkańcem Ochli. Są zrobione projekty, przyjęte uzgodnienia, wszystko się toczy - mówi radny. - Złożyłem wniosek, by miasto przedstawiło radom sołeckim, radnym z dzielnicy Nowe Miasto, na jakim etapie obecnie są zaplanowane inwestycje. I kiedy zostaną zrealizowane. Ważne dla mieszkańców Ochli jest to, że miasto stara się o zewnętrzne fundusze na budowę kanalizacji. Że inwestycja ta nie będzie wykonana z pieniędzy z tzw. bonusa połączeniowego (w przypadku Ochli chodzi o 10 mln zł).

J. Berent zauważa, że nie tylko z informacją nie jest teraz najlepiej. - Jak byłem radnym gminy, to różne sprawy, z którymi przychodzili mieszkańcy, od razu załatwiałem w urzędzie gminy czy placówkach podległych - twierdzi. - Teraz ta relacja między urzędnikami a radnymi miejskimi nie jest taka, jaka mogłaby być. Będziemy rozmawiać z prezydentem, by to się zmieniło.

Za wcześnie na podsumowania

Radna dzielnicy Nowe Miasto Sylwia Brońska z Zawady przyznaje, że za wcześnie na podsumowania. Że ciągle czeka na efekty połączenia i się przygląda. Słucha też ludzi, którzy zwracają się do niej. A co mówią? Narzekają, że w urzędzie trudniej załatwia się teraz sprawy. - Mieszkańcy byli przyzwyczajeni, że opłaty wnoszą w kasie w urzędzie przy ul. Dąbrowskiego, ale została ona zlikwidowana - mówi radna.

- Cieszymy się, że mamy więcej połączeń do Zielonej Góry - mówią Paweł Gościński i Kasia Kasperska z Drzonkowa z córką Darią.
Mariusz Kapała - Cieszymy się, że mamy więcej połączeń do Zielonej Góry - mówią Paweł Gościński i Kasia Kasperska z Drzonkowa z córką Darią.

Antonina Ambrożewicz-Sawczuk podkreśla, że kiedyś do wójta można się było dostać w każdej chwili, teraz do prezydenta dostęp jest utrudniony. - Czy jestem rozczarowana? Nie, dlaczego?! Żyję sobie, jak żyłam. Choć w mieście, to ciągle jak na wsi - przyznaje pani Marzena z Łężycy. - Zyskałam więcej autobusów, kartę ZGranej Rodziny, dzięki czemu dzieci mają basen za 1 zł, ulgi i zniżki w restauracjach, sklepach... Nie oczekiwałam, że nagle spadnie nam manna z nieba i będziemy żyć jak w raju. Wiem, że ciągle jest wielu przeciwników, ale ja od początku uważałam, że połączenie to proces nieunikniony. I że z czasem przyniesie on nam wszystkim więcej korzyści niż strat.

Ekonomista Franciszek Zamelski wie, że wszystko wymaga czasu

- Ale chciałoby się jakoś bardziej odczuć, że mieszkam w dużej już Zielonej Górze. Tymczasem ciągle słyszę w ogólnopolskich telewizjach: w Przylepie pod Zieloną Górą, w podzielonogórskim Drzonkowie itd. - mówi . - Brak nawet jakiś zewnętrznych oznak, symboli typu wielkie tablice przy wjeździe do miasta, map, albumów, multimedialnych prezentacji, stron internetowych. Ciągle jeszcze na przystankach kolejowych stoją tablice: Przylep, Stary Kisielin.

Zdaniem studenta Filipa Narkiewicza, jeśli chodzi o wykorzystanie połączenia w ogólnopolskiej promocji, to ten rok jest stracony

Miasto zmarnowało szansę, by o Zielonej Górze mówiło się wszędzie i często. Trzeba było chociaż zorganizować wyjazd studyjny dla dziennikarzy z całej Polski albo wykorzystać Zielonogórskie Zagłębie Kabaretowe do przygotowania oryginalnych filmów z Zielonej Góry, które poszłyby w świat...

Koleżanka Filipa, Kinga Balcerek, dodaje, że większe terytorium to żaden sukces

. Ten zaś będzie wtedy, gdy ludzie będą mogli bez problemu znaleźć tu dobrą pracę. Jak będą dobrze zarabiać, to wszystko będzie się kręcić. I każdy poczuje zmiany. Poczuje, że mieszka w wielkiej Zielonej Górze.

A jak Państwo oceniacie mijający rok? Czy poczuliście jakąś zmianę? Czekamy na opinie pod nr tel. 68 324 88 74.

Leszek Kalinowski

Jestem dziennikarzem działu informacyjnego. W "Gazecie Lubuskiej" pracuję od 1991 roku. Najczęściej poruszam tematy związane z Zieloną Górą i oświatą (przez lata prowadziłem strony dla młodzieży "Alfowe bajerowanie" - pozdrawiam wszystkich Alfowiczów rozsianych dziś po świecie). Z wykształcenia jestem magistrem filologii polskiej. Ukończyłem też dziennikarstwo oraz logopedię, a także podyplomowe studia "Praktyczne aspekty pozyskiwania funduszy unijnych".


Dziś zajmuje sie sprawami, dotyczącymi Zielonej Góry i regionu, zwłaszcza interesuja mnie tematy, związane z: 


- budową Centrum Zdrowia Matki i Dziecka, 


https://gazetalubuska.pl/jak-zmienia-sie-centrum-zdrowia-matki-i-dziecka-w-zielonej-gorze-kiedy-zakonczenie-prac/ar/c1-14995845


- rozwojem Uniwersytetu Zielonogórskiego, w tym m.in, medycyny, 


https://gazetalubuska.pl/zielona-gora-mistrzostwa-polski-w-szyciu-chirurgicznym-studentow-medycyny-zdjecia-wideo/ar/c1-14620323


- rozbudową Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze, 


https://gazetalubuska.pl/ale-sie-dzieje-w-szpitalu-uniwersyteckim-zobacz-jak-sie-zmieniaja-rozne-obiekty/ar/c14-15111792


- inwestycjami oświatowymi i poziomem nauczania w szkołach, 


https://gazetalubuska.pl/egzamin-osmoklasisty-z-jezyka-polskiego-za-nami-zobacz-jak-bylo/ar/c5-15028564


- komunikacją miejską i elektrycznymi autobusami. 


https://gazetalubuska.pl/zobacz-jak-zmienia-sie-centrum-przesiadkowe-zdjecia/ga/13729844/zd/32684686


W wolnej chwili lubię popływać, jeździć na rowerze, obejrzeć spektakl teatralny, posłuchać koncertu, zwiedzać mało znane miejsca, poznawać nowych ludzi, od których czerpię wiele pozytwynej energii. 


 

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.