Łukasz Koleśnik

Sałatki z Fructofresh zakazane we Francji

Firma robi sałatki z owoców. Czy znajduje się w nich nielegalny składnik? Fot. Archiwum "GL" Firma robi sałatki z owoców. Czy znajduje się w nich nielegalny składnik?
Łukasz Koleśnik

Zakład Fructofresh z Czarnowic został oskarżony o stosowanie nielegalnego składnika w sałatkach. Sanepid go nie znalazł.

W ostatnich dniach głośno zrobiło się o firmie znajdującej się w Czarnowicach, na terenie gminy Gubin.

Zakład powstał w 2010 roku. Produkowana jest tam żywność, głównie sałatki owocowe. Obecnie firma zatrudnia wielu obcokrajowców. Głównie pracowników z Korei Północnej.

Kilka dni temu we Francji zakazano sprzedaży wspomnianych sałatek. Dlaczego?_Ponieważ pojawiło się podejrzenie, że przy produkcji stosowany jest nielegalny składnik: tzw. Velcorin. Jest on zakazany w krajach, należących do Unii Europejskiej. Uznano go za szkodliwy dla zdrowia. Ponadto zarzucono firmie Fructofresh, że zatrudnia nielegalnie pracowników z Azji.

Wójt gminy Gubin, Zbigniew Barski był zaskoczony tymi donosami. - Nie słyszałem o tym wcześniej. To na pewno spory problem dla zakładu - przyznaje. Wójt pozytywnie wypowiada się o firmie w Czarnowicach. - Współpracowaliśmy przy okazji przygotowywania paczek dla dzieci. Zwracałem się z prośbą o wsparcie do różnych przedsiębiorców. Fructofresh była wśród tych pomocnych - opowiada. Dodaje, że gmina nie otrzymała skarg na działalność firmy.

Przedstawiciele Fructofresh zdecydowanie sprzeciwiają się postawionym zarzutom.

- Fructofresh nie używa środka konserwującego typu Velcorin w produkcji sałatek owocowych. Proces naszej produkcji jest przedmiotem stałych, corocznych kontroli. Wykonują je niezależne podmioty - wyjaśnia przedstawicielka firmy, Joanna Tauber.
Tę informację potwierdza również Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Krośnie Odrzańskim.

- Sprawa zakładu Fructofresh Group w Czarnowicach wypłynęła w związku z licznymi artykułami, ukazującymi się najpierw w prasie francuskiej, a następnie w polskiej i wydanym przez sąd francuski zakazu wprowadzania do obrotu sałatek owocowych - mówi Krystyna Pietkiewicz z sanepidu.

Dodaje, że zakład znajduje się pod stałym nadzorem i kontrolowany jest zgodnie z harmonogramem.

= W trakcie systematycznie przeprowadzanych kontroli stwierdzamy, że w zakładzie zachowane są wysokie standardy higieniczne. Wyniki badań wskazują, że niedozwolony w środek Velcorin nie był stosowany w produkcji sałatek owocowych - mówi K. Pietkiewicz.

Skąd w ogóle wziął się donos na Fructofresh. Jak się okazuje burzę rozpętała konkurencja: spółka Delifruits, której przedstawiciele zauważyli, że produkty polskiego przedsiębiorstwa nadają się do spożycia po 14 dniach od ich zapakowania. Na pudełkach nie było informacji o konserwantach.

Tylko specjaliści z konkurencyjnej firmy stwierdzili, że w sałatkach znajduje się Velcorin. Francuski dystrybutor polskich produktów również je zbadał. Nie znalazł tam nic niepokojącego.

A co ze wspomnianymi pracownikami z Korei_Północnej? Tutaj przedstawiciele się nie wypierają, że zatrudniają ludzi z tej części Azji. Dziwne byłoby, gdyby tak zrobili, gdyż mieszkańcy Czarnowic widują wielu z nich na co dzień.

- Pracują tutaj już od dawna. Powoli uczą się polskiego, są uprzejmi, nie sprawiają problemów. Nawet raz podwoziłem dwie dziewczyny do Gubina - opowiada jeden z mieszkańców Czarnowic.

Przedstawiciele Fructofresh zapewniają jednak, że pracownicy są zatrudnieni legalnie. - Nie są oni bezpośrednio związani umową z nami. Wynajmujemy ich od innej firmy - usłyszeliśmy.

Sprawa dotycząca Fructofresh jest rozpatrywana we francuskim sądzie.

Łukasz Koleśnik

Co robię?


Żadna tematyka mnie nie odstrasza. Biznes, polityka, sport, reportaże, fotoreportaże, relacje, newsy, historia. Dzięki temu też pogłębiam swoją wiedzę i doskonalę swoje umiejętności.


Największą satysfakcję z pracy mam wtedy, kiedy w jakiś sposób mogę pomóc. Dlatego często opisuję ludzi z problemami, chorych i potrzebujących oraz zachęcam do pomocy. I kiedy uda się pomóc nawet w najmniejszym stopniu, to jest plus. 


Działam głównie na terenie powiatu krośnieńskiego. Obecnie trzymam rękę na pulsie, jeśli chodzi o poszczególne inwestycje w regionie, jak chociażby przygotowywane podniesienie zabytkowego mostu w Krośnie Odrzańskim (Czy zabytkowy most w Krośnie Odrzańskim zostanie podniesiony w tym roku? To coraz mniej prawdopodobne), przyglądam się rozwojowi szpitala w regionie (Zachodnie Centrum Medyczne w końcu kupiło nowy rentgen do szpitala. Budynek w Gubinie doczeka się termomodernizacji).


Jak trafiłem do Gazety Lubuskiej?


W Gazecie Lubuskiej jestem zatrudniony od kwietnia 2015 roku. Wcześniej też pracowałem jak dziennikarz, głównie na terenie Gubina i okolic. Tam stawiałem też swoje pierwsze kroki w zawodzie, poznałem podstawy, złapałem kontakty.


Początkowo nie łączyłem swojej przyszłości z dziennikarstwem. Myślałem o informatyce albo aktorstwie (wiem, spory rozstrzał ;) ). Ostatecznie trafiłem jednak na studia do Wrocławia, gdzie studiowałem na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Poszczęściło mi się i po studiach zacząłem pracę w zawodzie oraz trwam w nim do dziś.


O mnie


Jestem miłośnikiem piłki nożnej oraz koszykówki. Od lat zapalony kibic Borussii Dortmund. Łatwo się domyślić, że w wolnym czasie lubię oglądać mecze, ale nie tylko. Czytam książki. Głównie kryminały lub biografie. Kinomaniak. Oglądam filmy (fan Gwiezdnych Wojen, ale tych starych) i seriale (za dużo by wymieniać). Lubię czasem pobiegać (za rzadko, co po mnie widać ;) ). Tak w skrócie. To tyle :)

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.