Samlot szturmowy Ił-2M3 rozbił się na bagnach w Szprotawie

Czytaj dalej
Dariusz Chajewski

Samlot szturmowy Ił-2M3 rozbił się na bagnach w Szprotawie

Dariusz Chajewski

Pasjonatom z Towarzystwa Bory Dolnośląskie udało się udowodnić, że historia o rozbitym na bagnach samolocie jest prawdziwa.

Jak nie do końca żartem mówi regionalista Maciej Boryna ze Szprotawy, to było trochę spełnienie dziecięcych marzeń. Jako chłopiec wielokrotnie słyszał o wrakach samolotów, które z pewnością są gdzieś w okolicy Szprotawy. Wraz z upływem czasu zaczął coraz częściej sądzić, że to jeszcze jedna legenda. Czy naprawdę?

Z działkiem w kokpicie

W 2014 roku namówił przyjaciół na poszukiwania. Strategię oparli na przekazie krążącym wśród starszych leśników, że gdzieś przy stawach rozbił się jakiś samolot z działkiem strzeleckim w kokpicie. Według jednej relacji miał być to samolot radziecki, według innych – niemiecki. Co do jednego opowiadający byli pewni: działo się to pod koniec II wojny światowej. Podobno większa część maszyny została wycięta, pozostawiono jedynie fragment, który tkwił wbity w ziemię. „Ekshumacji” maszyny dokonali leśnicy w obecności Rosjan, którzy zabrali uzbrojenie, mapy i przyrządy nawigacyjne. Poszukiwacze ruszyli zatem w okolice Stawów Bobrowickich, „uzbrojeni” w plotki i legendy.

– Już wówczas, w 2014 roku, odnaleźliśmy pewien stalowy fragment, ale wtedy nie mieliśmy pewności, czy rzeczywiście pochodzi z samolotu, z tego legendarnego – przyznaje Maciej Boryna.

Kapitan i starszy sierżant

I to był tak naprawdę początek poszukiwań. Dopiero studia nad meldunkami wojennymi z lutego 1945 roku pozwoliły uwiarygodnić historyczny przekaz i zidentyfikować samolot wraz z nazwiskami pilotów.

Oto mamy 10 lutego 1945 roku. Mimo oficjalnych informacji o tym, że o Szprotawę nie walczono, wiadomo, że w okolicy ulokowano alarmowe pułki SS. Ich przedpola nękali Rosjanie. Radziecki lotniczy 155. Gwardyjski Pułk Szturmowy miał za zadanie atakować wycofujące się w kierunku miasta wojska niemieckie. Z jednej z takich akcji, prowadzonej w rejonie Szprotawa – Trzebień Mały, nie wróciła dwuosobowa załoga: kapitan Aleksiejewicz i starszy sierżant Chamzin.

– Nie wiemy, czy ich maszyna została zestrzelona, czy też uległa awarii – uzupełnia Maciej Boryna. – Zapewne wiąże się z tym jakaś ciekawa historia, gdyż 10 lutego teren, na którym rozbił się samolot, był w rękach niemieckich, a w pobliżu były koszary. Zapewne piloci postanowili przeczekać w tym trudnym terenie.

Samlot szturmowy Ił-2M3 rozbił się na bagnach w Szprotawie
Archiwum TBD Maciej Boryna z fragmentem samolotu i maszyna w pełnej krasie

Tak czy inaczej, obaj przeżyli i po miesiącu trafili z powrotem do jednostki. W lesie pozostała jednak ich maszyna – samolot typu Iliuszyn Ił-2M3. Odnaleziony w 2014 roku fragment okazał się osłoną termiczną jednej z dysz wylotowych silnika.

Szturmowa legenda

O Ił-2, czyli radzieckim samolocie szturmowym, można śmiało powiedzieć, że jest legendą. Zaprojektowana przez Siergieja Iljuszyna maszyna brała udział we wszystkich kampaniach II wojny światowej. Wyprodukowano 36 183 egzemplarze, co sprawia, że to najliczniej produkowany samolot wojskowy, a także trzeci najliczniej produkowany płatowiec w historii lotnictwa.

Przez niektórych

Ił-2 uważany jest za najlepszy samolot szturmowy II wojny światowej... Szprotawski Ił-2M3 był szturmowym samolotem dwumiejscowym, uzbrojonym „po zęby” w dwa działka i dwa karabiny maszynowe, ze stanowiskiem tylnego strzelca, który dysponował karabinem maszynowym oraz ładunkiem bomb...

Dariusz Chajewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.