Agata Wolańska

Samochód jest im potrzebny, bo czasem zwierzęta muszą przejechać i 250 kilometrów

Katarzyna Łakowicz jest wolontariuszką OTOZ Animals Fot. Agata Wolańska Katarzyna Łakowicz jest wolontariuszką OTOZ Animals
Agata Wolańska

Czasami zwierzęta z interwencji stowarzyszenia OTOZ Animals muszą przejechać nawet 250 km. A odpowiedniego samochodu dalej brak...

Nie ma, że boli. Nie ma, że dzieci narzekają, że samochód jest cały w sierści. Nie ma, że trzeba posprzątać wymiociny czy inne ,,niespodzianki”, jakie podczas jazdy samochodem zostawiają pupile. Po prostu nie ma. Jak już ktoś się decyduje zostać wolontariuszem w gorzowskim inspektoracie Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Animals, to musi wiedzieć, co go czeka.

A jak na razie czeka go wożenie psów, kotów, chomików, fretek i wielu innych zwierzaków prywatnym samochodem. Bo OTOZ swojego jeszcze nie ma, choć jest już coraz bliżej. - Nie jesteśmy wybredni. Chodzi po prostu o to, że zwierzęta, które wozimy, są często zabrudzone błotem, odchodami, wydzielinami, nigdy wcześniej niekąpane. Dążymy po prostu do tego, żeby był to samochód po prostu w miarę sprawny, z opcją włożenia klatek kenelowych. Może uda się zakupić też wyposażenie podstawowe.

Przydałby się nam samochód, który łatwo będzie zdezynfekować. Taki, w którym zwierzaki zniosą spokojnie podróż do Witnicy, Dębna, Ośna czy nawet dłuższą - mówi Katarzyna Łakowicz, wolontariuszka w stowarzyszeniu.

Dłużsżą, tj. 250-kilometrową. Bo taka właśnie czeka niepełnosprawnego pieska. Pojedzie do Olszyny koło Zgorzelca (woj. dolnośląskie), bo bliżej nie udało się znaleźć mu domu.

- Utrzymujemy się wyłącznie z datków. Bywają takie miesiące, że zbierzemy 4 tys,, a zapłacić musimy 7. I wtedy po prostu robimy zbiórkę między sobą - mówi K. Łakowicz. Informacje, jak pomóc, znajdziecie na stronie gazetalubuska.pl/gorzow.
Nie każdy z ośmiu wolontariuszy ma prawo jazdy, ale kto ma, ten jeździ na interwencje. - Głównie po Gorzowie i bliskich okolicach. Ale często bywa i tak, że ,,zawędrujemy” gdzieś dalej.

Interwencje są często wynikiem telefonu od sąsiadów. - Jeśli ktoś widzi, że jakiemuś zwierzakowi dzieje się krzywda, może się z nami skontaktować za pomocą Facebooka - informuje K. Łakowicz. To najprostsza i najwygodniejsza dla stowarzyszenia forma kontaktu. Wystarczy wpisać w wyszu-kiwarce portalu hasło OTOZ Animals - Inspektorat Gorzów Wlkp. i gotowe.

Agata Wolańska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.