Andrzej Flügel

Słaba świąteczna skuteczność Stelmetu BC

Nie wyszedł nam mecz w Radomiu... Fot. Sylwester Szymczak Nie wyszedł nam mecz w Radomiu...
Andrzej Flügel

Stelmet BC zakończył 2015 rok porażką. Zielonogórzanie przegrali w Radomiu z Rosą 86:88. Szkoda, że tak udany czas zamknęli słabym występem.

Wiele się działo w ostatnich dniach. W przedświąteczną środę nasz zespół rozgromił w hali CRS Asseco Gdynia 100:57, w Wigilię klub, wspólnie z J. R. Reynoldsem, doszedł do wniosku, że już na mają po drodze i rozwiązano z Amerykaninem kontrakt. W pierwsze święto koszykarze i trenerzy musieli wsiąść do autobusu by pojechać do Radomia. W drugie walczyli z Rosą. Był to wyjątkowy, bo bodaj pierwszy w Polsce pojedynek ligowy w grach zespołowych rozgrywany w święto Bożego Narodzenia. Gdybyśmy zwyciężyli fajnym akcentem zakończyliśmy nieco szalony (bo przecież jeszcze były mecze w Eurolidze) grudzień i bardzo dobry 2015 rok.

Niestety, nie wygraliśmy. Szkoda, bo praktycznie podarowaliśmy Rosie dwa punkty. Własną słabością i nie pasującym do mistrza brakiem skuteczności. Radomianie pokazali to co o tej drużynie wiedzieliśmy od dawna; zespołowość, dobrą trójkę, waleczność. Nawet zakładając że ktoś będzie miał tym razem szczególny dzień (miał go Michał Sokołowski) nasi pokazując tylko swoje zwykłe umiejętności powinni sobie poradzić z radomską ekipą. Czemu było inaczej? Mieliśmy skuteczność rzutów z gry 41,3 proc. (35 celnych na 75 prób). Gospodarze 47,7 proc. (31/65). Fatalnie trafialiśmy za trzy, bo zaledwie na poziomie 25,7 proc. (9/35), przy 41,7 (10/24) Rosy. Lepiej wypadliśmy za dwa - 55 proc. (22/40), przy 51,2 (21/41) Rosy. Znów zawaliliśmy aż pięć osobistych (15/20 - 75 proc.). Rosa tylko trzy (16/19 - 84,2). Zbieraliśmy lepiej 40:35, w asystach górą byli gospodarze 19:16, mieliśmy 8 strat przy 12 Rosy. Już rzut oka choćby na to zestawienie pokazuje, że zadecydowały pudła z ,,trójek” i wolnych. Zbyt wielu ważnych zawodników odbiegało od swojej średniej. Jak choćby Łukasz Koszarek z 27,3 proc. rzutów z gry (3/11), Vlad Sorin Moldoveanu - 16,7 proc. (2/12), czy Przemysław Zamojski - 20 proc (1/5).
Oto jak ten mecz komentowali trenerzy i zawodnicy:

- Gratuluję Rosie zwycięstwa - powiedział Saso Filipovski. - Także trenerowi Kamińskiemu. Mieliśmy bardzo słaby start. Musieliśmy bardzo długo gonić rywala. Udało nam się jedynie doprowadzić do dogrywki. Myślę, że Rosa zwyciężyła zasłużenie. Pokazała więcej walki i determinacji. Nie zaprezentowaliśmy tego co potrafimy, a szczególne zastrzeżenia mam do obrony.
Trener Wojciech Kamiński: - Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa. Gratuluję też Stelmetowi i trenerowi Filpovskiemu, bo ich postawa w tym sezonie jest znakomita. To najlepsza drużyna w Polsce. Tym bardziej cieszy nasz sukces, bo wielu skazywało nas na porażkę.

Rosa zwyciężyła zasłużenie. Pokazała więcej walki i determinacji. Nie zaprezentowaliśmy tego co potrafimy, a szczególne zastrzeżenia mam do obrony

Michał Sokołowski: - Wygraliśmy, bo popełniliśmy bardzo mało strat. Pokazaliśmy dobrą koszykówkę. Robiliśmy to, czego chciał od nas trener, zarówno w ataku jak i w obronie. Jeśli będzie tak dalej to możemy daleko zajść.
- Przegraliśmy co nas bardzo boli - powiedział Adam Hrycaniuk - Słabi byliśmy szczególnie w pierwszej połowie. To było kluczem do zwycięstwa Rosy bo pogoń za rywalem kosztowała nas sporo sił.

Vlad Moldoveanu: - Gratuluję Rosie dobrego spotkania. Zaczęła bardzo dobrze, także szczęśliwie skończyła. Niesamowita świąteczna atmosfera była na trybunach. Niestety, bardzo słabo broniliśmy, rywale zdobywali łatwe punkty. Mieliśmy za mało energii, co wykorzystali gospodarze. Jeśli traci się w pierwszej kwarcie prawie 30 punktów to bardzo trudno jest to odrobnić.
Robert Witka: - Nieszczęśliwie przegraliśmy ze Stelmetem Superpuchar. Dziś w końcówce to my mieliśmy trochę szczęścia. Na liderów wyrastają u nas Thomas, Harris i Sokołowski. W kluczowych momentach biorą ciężar na siebie. Dobrze jest mieć takich graczy w drużynie.

Tyle główni aktorzy tego spektaklu. Jak już informowaliśmy, zaplanowany na środę mecz ze Stalą Ostrów Wlkp został przełożony na 16 marca. Teraz koszykarze mają kilka dni przerwy. Już w sobotę jednak wracają na parkiet. W Zgorzelcu grają z wicemistrzem Polski, Turowem. Mimo osłabienia w tym sezonie gospodarzy czeka ich niełatwy pojedynek

Andrzej Flügel

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.