Słowo „hałda” wciąż obecne w rozmowach

Czytaj dalej
Fot. Filip Pobihuszka
Filip Pobihuszka

Słowo „hałda” wciąż obecne w rozmowach

Filip Pobihuszka

Problemem trujących odpadów na terenie byłego Dozametu w Nowej Soli w końcu udało się zainteresować władze województwa i ministerstwo.

Dobrze wiedzieć, że temat toksycznej hałdy wciąż jest na tapecie. W ubiegłym tygodniu wojewoda Władysław Dajczak spotkał się w tej sprawie z Ministrem Środowiska Janem Szyszko, z kolei wicewojewoda Rober Paluch rozmawiał z Andrzejem Łyczką, właścicielem Zakładu Ochrony Środowiska, który zajmuje się uszczelnianiem miejsc niebezpiecznych dla środowiska. Co z tych rozmów wynikło?

- Minister Szyszko zadeklarował chęć współpracy, zdając sobie sprawę jak trudny jest to temat. Deklarował to zresztą jeszcze przed wyborami jako parlamentarzysta opozycji - mówi R. Paluch. - Z panem Łyczką to już kolejne spotkanie. Był taki etap, gdy rozmawialiśmy o budowie mogilnika, który mógłby zaizolować całość i na 500 lat. Cenowo było to najlepsze rozwiązanie i choć jest to trochę zamiatanie problemu pod dywan, to sam pomysł może nie jest taki głupi. Ale i tak na tego typu rozwiązania pieniędzy nie ma - wyjaśnia wicewojewoda dodając, że o hałdzie wciąż należy myśleć w kontekście wywiezienia i neutralizacji.

Odpady w ryzach trzyma tylko... mróz. Latem hałda rozlewa się po okolicy, pożerając kolejne drzewa...
Filip Pobihuszka Odpady w ryzach trzyma tylko... mróz. Latem hałda rozlewa się po okolicy, pożerając kolejne drzewa...

Niespełna dwa miesiące temu, gdy R. Paluch był jeszcze wicestarostą nowo¬solskim, informowaliśmy na łamach „GL”, że Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej jest gotowy przekazać powiatowi nowosolskiemu 50 proc. kwoty potrzebnej do wykonania ekspertyzy w sprawie hałdy. (maksymalnie 150 tys. zł) - Przygotowaliśmy już stosowne dokumenty. Przyszedł czas by dokooptować drugą połowę kwoty, bo samorząd nie udźwignie całości, zresztą to nie powinna być rola samorządu - kwituje R. Paluch.

Co da władzom powiatu wykonanie ekspertyzy? Będzie to tak naprawdę pierwszy poważny dokument opisujący hałdę. To tej pory mówienie o odpadach opierało się w głównej mierze na mniej lub bardziej dokładnych szacunkach. Dokument określałby skład hałdy, ilość odpadów, metody neutralizacji i przede wszystkim, koszt.

Hałda leży, zegar tyka...

Komentarz autora

Podczas mojej rozmowy z Robertem Paluchem pojawił się wątek budowy mogilnika, czyli swego rodzaju grobowca dla toksycznych odpadów. Dziś hałdę izolują pokłady piasków formierskich, więc dodatkowa izolacja i odseparowanie odpadów od świata zewnętrznego powinno całkowicie załatwić temat. A być może po jakimś czasie, przyroda sama poradziłaby sobie z problemem. Wicewojewoda przywołał nawet przykład katastrofy w Czarnobylu, której skutki miały byś odczuwalne przez wieki, podczas gdy zaledwie 30 lat później, w wielu miejscach Zony, natura już dawno wygrała z promieniowaniem.

Oczywiście takie rozwiązanie nie wchodzi w grę, bo od lat Polska raczej likwiduje mogilniki, niż tworzy nowe. Poza tym, zastosowanie powiedzenia „czas leczy rany” w kontekście nowosolskiej hałdy, byłoby chyba zbyt dużym ryzykiem. Wszak odpady już dawno zyskały status „bomby ekologicznej”. Oby nie była to bomba zegarowa.

Filip Pobihuszka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetalubuska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.